Witam wszystkich.
W sobotę, mając czas postanowiłem dalej pociągnąć "przygodę" z UPS-em
Po pełnym naładowaniu baterii obciążyłem UPS-a stałą mocą 400W (w jednym poście
jgarbien pisał aby obciążyć mocą od 33% do 60% )...
Odłączyłem zasilanie i czekałem aż UPS "padnie".
Przy czym u mnie pojęcie "padnie" oznaczało spadek napięcia na akumulatorach do poziomu ok. 10,5V, a zmierzony czas to 1,02 h.
Następnie po naładowaniu baterii połączyłem UPS-a z komputerem i poprzez
hyper terminal odczytałem wartość rejestru "jakość baterii" klawiszem 0.
Wartość ta wynosiła hex: 19, a runtime przy tej wartości 0012 (co oznacza 12 minut).
Skorygowałem rejestr "jakość baterii" do poziomu hex: D0, przy tej wartości zapis rejestru "runtime" wyniósł 0054 - tak zostawiłem zakładając, że lepiej nie rozładowywać baterii do takiego poziomu jak pierwotnie.
Po tak dokonanych nastawach postanowiłem przetestować UPS-a ponownie. Czas, po którym na UPS-ie zaczęła migać pierwsza dolna dioda (na wskaźniku naładowania baterii) wyniósł 48 minut, a więc nastawy jakie wprowadziłem przyniosły zamierzony efekt.
Połączyłem się z UPS-em programem
PowerChute aby odczytać parametry, i o dziwo tam wskazywany runtime także został wyświetlony prawidłowo (54 min).
Tutaj efekty
http://iwanet.pl/cgi-bin/multimon.cgi
Pierwotnie
runtime przy obciążeniu ~ 7% wynosił 19 min, w chwili obecnej 200 min
Teraz trochę historii UPS-a...
Swoją pracę rozpoczął w sierpniu 1996 roku. Podtrzymywał zasilanie niewielkiej sieci komputerowej składającej się z serwera (z procesorem Pentium 133) oraz pięciu stacji bezdyskowych (komputery klasy 486). UPS był połączony kablem z serwerem, a więc przy zaniku napięcia sieci informował o tym serwer, a ten z kolei wysyłał komunikaty do wszystkich stacji informując o pracy na baterii i max czasie podtrzymania.
UPS działał bez zarzutu do roku 2000, kiedy to instytucja w której pracował połączyła się z inną. "Centrum danych" zostało przeniesione w inne miejsce. Natomiast serwer, z którym był połączony UPS odłączony.
Z uwagi na brak komunikacji, użytkownicy nie byli informowani o braku napięcia i baterie w UPS-ie często były rozładowywane do zera. W 2001 roku wymieniono w nim po raz pierwszy baterie (robił to serwis rzeszowskiej firmy Comp - w chwili obecnej Asseco Poland.
PS.
Teraz to już nie ma znaczenia, ale śmiem twierdzić, że chłopaki z serwisu najprawdopodobniej ograniczyli się tylko do wymiany baterii bez przeprowadzenia kalibracji.
Świadczy o tym chociażby brak modyfikacji rejestru daty wymiany baterii), a UPS pracował do roku
2005 kiedy to definitywnie został odstawiony. Stwierdzono, że kolejna wymiana baterii jest nieopłacalna, a sam UPS już nie jest wystarczający pod kątem zasilania rozszerzonej sieci.
Kolejne lata leżakował sobie "nic nie robiąc" i na początku 2010 trafił do mnie
.
Przy pomocy kolegów z Elektrody dałem UPS-owi "drugie życie", a zobaczymy jak się będzie sprawował
.
Pozdrawiam
andy.