Witam!
mercedes vito 2,2 cdi 108 rok 2000 przebieg obecnie ok 350tys
(od 200tys nie dziala mi licznik i predkosciomierz - jezdze na AutoMapie w opcji komputera)
Oliwa i wszystkie filtry wymieniane co 15tys, wtryskiwacze sprawdzane ok, EGR zaslepiony wlasnorecznie ale przed zaslepieniem bylo tosamo wiec nie ma to wplywu.
Pali od kopa niezaleznie od temp zewnetrznej przy -20*C na jednym podgrzewaniu, nie kopci.
Od dosyc dawna mam problem z ktorym nie do konca sobie radze,
tzn dokladnie jakies 80tys temu podczas jazdy (a wolno nie mam czasu jezdzic) vitek zaczal zwalniac przy ok 120k/h do max 105 ok. Taki byl pierwszy objaw
Podjechalem do mechanizatora zaprzyjaznionego, ktory lubi robotki
po podpieciu pod jakiegos "laptoczka" dokladnie pod jakis przenosny kalkulator
(niebieska obudowa u gory wyswietlacz i kilka przyciskow pod spodem) pokazalo kilka bledow min:
- czujnik wlacznika stop
- cos z zaworem cisnienia, sterowania czy jakos tak
na chwile obecna wymienialem juz kilka zaworkow (tych za prawym kolem kolo alternatora) kabelek do wtyczki tez byl skracany i lutowany bo gnił.
Problem znika na jakis czas, ale ze witek jest dosc pamietliwy i lubi robic mi psikusa co jakis czas.
Jade sobie, tzn rozpedzam m/w do 2500obr/min na kazdym biegu ale w pewnym momencie np na 4 albo 5 biegu gdy obr przekrocza 2500 slychac "psykniecie" jak by cisnienie ucieklo i wtedy mam tzn ogranicznik bo z rozpedu wkreca sie jeszcze do 3000obr ale to jest juz max i predkosc max to jakies 105km/h wg nawigacji.
Turbinka dziala bo slychac ja od ok 1700 do 2600obr/min i pozniej "psykniecie" i tak na kazdym biegu
(
Pomaga mu wylaczenie zaplonu/silnika na kilka minut, czasami w czasie jazdy wylaczam na minutke i dalej ciagnie tak jak powinien i po jakims czasie znowu "psykniecie" i
(
mercedes vito 2,2 cdi 108 rok 2000 przebieg obecnie ok 350tys
(od 200tys nie dziala mi licznik i predkosciomierz - jezdze na AutoMapie w opcji komputera)
Oliwa i wszystkie filtry wymieniane co 15tys, wtryskiwacze sprawdzane ok, EGR zaslepiony wlasnorecznie ale przed zaslepieniem bylo tosamo wiec nie ma to wplywu.
Pali od kopa niezaleznie od temp zewnetrznej przy -20*C na jednym podgrzewaniu, nie kopci.
Od dosyc dawna mam problem z ktorym nie do konca sobie radze,
tzn dokladnie jakies 80tys temu podczas jazdy (a wolno nie mam czasu jezdzic) vitek zaczal zwalniac przy ok 120k/h do max 105 ok. Taki byl pierwszy objaw
Podjechalem do mechanizatora zaprzyjaznionego, ktory lubi robotki
po podpieciu pod jakiegos "laptoczka" dokladnie pod jakis przenosny kalkulator
(niebieska obudowa u gory wyswietlacz i kilka przyciskow pod spodem) pokazalo kilka bledow min:
- czujnik wlacznika stop
- cos z zaworem cisnienia, sterowania czy jakos tak
na chwile obecna wymienialem juz kilka zaworkow (tych za prawym kolem kolo alternatora) kabelek do wtyczki tez byl skracany i lutowany bo gnił.
Problem znika na jakis czas, ale ze witek jest dosc pamietliwy i lubi robic mi psikusa co jakis czas.
Jade sobie, tzn rozpedzam m/w do 2500obr/min na kazdym biegu ale w pewnym momencie np na 4 albo 5 biegu gdy obr przekrocza 2500 slychac "psykniecie" jak by cisnienie ucieklo i wtedy mam tzn ogranicznik bo z rozpedu wkreca sie jeszcze do 3000obr ale to jest juz max i predkosc max to jakies 105km/h wg nawigacji.
Turbinka dziala bo slychac ja od ok 1700 do 2600obr/min i pozniej "psykniecie" i tak na kazdym biegu
Pomaga mu wylaczenie zaplonu/silnika na kilka minut, czasami w czasie jazdy wylaczam na minutke i dalej ciagnie tak jak powinien i po jakims czasie znowu "psykniecie" i