Witam,
jestem na etapie wyboru kotła do mieszkania. Parter bliźniaka z około 1940r. o powierzchni około 80m2 i kubaturze nieco poniżej 240m3 częściowo podpiwniczony i częściowo po termomodernizacji (styropian 10cm). Nad głową lokal mieszkalny, jedna ściana wspólna (bliźniak - też lokal mieszkalny). Kocioł ma być używany do ogrzewania i częściowo do c.w.u. (kuchnia i umywalka w jednej łazience korzystają z bojlera elektrycznego, ciepła woda z kotła gazowego ma być do wanny i brodzika oraz umywalki).
Wg obliczeń zapotrzebowanie na ciepło wyliczone z "ogólnych wskaźników" to około 10,8kW na grzejniki czyli około 8,1kW na kocioł. Oczywiście są to dane orientacyjne i zdaję sobie sprawę z ich "ogólnikowego charakteru".
Pytanie moje dotyczy mocy kotła, jaki mam wybrać. Otóż większość kotłów dwufunkcyjnych (wybór padł na zamkniętą komorę, nie kondensacyjny (grzejniki) ma zakres mocy od około 8-9kW do 20-24kW (więcej nie potrzebuję). Wg tego, co twierdzą specjaliści, kocioł powinien pracować możliwie w trybie ciągłym (ograniczona ilość włączeń i wyłączeń) i w związku z tym mam obawę czy kocioł nie będzie miał zbyt dużej mocy do zapotrzebowania na ciepło (gł. chodzi o ogrzewanie). A jeśli moc będzie zbyt duża, to nie będzie pracował w przedziale największej sprawności i tym samy zużycie gazu oraz samego urządzenia będzie większe niż zakładane. "Liderzy" rynku nie oferują właściwie kotłów o mniejszej mocy minimalnej, jedynie firmy uznane jako "niższa półka" mają takie parametry. Czy to jest przypadek czy jakaś zamierzona praktyka?
Słyszałem, że możliwe jest założenie bezpośrednio na kotle czegoś na wzór "kryzy" i obniżenie jego mocy. Czy jest to możliwe i czy ma jakieś negatywne skutki?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam
jestem na etapie wyboru kotła do mieszkania. Parter bliźniaka z około 1940r. o powierzchni około 80m2 i kubaturze nieco poniżej 240m3 częściowo podpiwniczony i częściowo po termomodernizacji (styropian 10cm). Nad głową lokal mieszkalny, jedna ściana wspólna (bliźniak - też lokal mieszkalny). Kocioł ma być używany do ogrzewania i częściowo do c.w.u. (kuchnia i umywalka w jednej łazience korzystają z bojlera elektrycznego, ciepła woda z kotła gazowego ma być do wanny i brodzika oraz umywalki).
Wg obliczeń zapotrzebowanie na ciepło wyliczone z "ogólnych wskaźników" to około 10,8kW na grzejniki czyli około 8,1kW na kocioł. Oczywiście są to dane orientacyjne i zdaję sobie sprawę z ich "ogólnikowego charakteru".
Pytanie moje dotyczy mocy kotła, jaki mam wybrać. Otóż większość kotłów dwufunkcyjnych (wybór padł na zamkniętą komorę, nie kondensacyjny (grzejniki) ma zakres mocy od około 8-9kW do 20-24kW (więcej nie potrzebuję). Wg tego, co twierdzą specjaliści, kocioł powinien pracować możliwie w trybie ciągłym (ograniczona ilość włączeń i wyłączeń) i w związku z tym mam obawę czy kocioł nie będzie miał zbyt dużej mocy do zapotrzebowania na ciepło (gł. chodzi o ogrzewanie). A jeśli moc będzie zbyt duża, to nie będzie pracował w przedziale największej sprawności i tym samy zużycie gazu oraz samego urządzenia będzie większe niż zakładane. "Liderzy" rynku nie oferują właściwie kotłów o mniejszej mocy minimalnej, jedynie firmy uznane jako "niższa półka" mają takie parametry. Czy to jest przypadek czy jakaś zamierzona praktyka?
Słyszałem, że możliwe jest założenie bezpośrednio na kotle czegoś na wzór "kryzy" i obniżenie jego mocy. Czy jest to możliwe i czy ma jakieś negatywne skutki?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam