Witam
Podpowiem z własnego doświadczenia.
Samodzielna konstrukcja jak najbardziej ma sens ,ale zależy od kilku czynników i możliwości technicznych. O ile wykonanie samego modułu elektroniki nie powinno stważać problemu to wykonanie sondy szukającej szczególnie do wykrywaczy VLF, stawia poprzeczkę troszeczkę wyżej bowiem od prawidłowego i precyzujnego wykonania sondy zależy 90% sukcesu.
Prawidłowo zestrojona i skompensowana sonda pozwoli uzyskać odpowiednią czułość urządzenia oraz prawidłową dyskryminację.
Jeżeli chodzi o koszty to one także będą miały pewne widełki a to dlatego ,że można zrobić wykrywacz z dostępnych elementów lub podejść bardzo profesjonalnie i użyć elementów pierwszej jakości i to ma sens gdyż odwzajemni się to precyzyjną pracą całego urządzenia,
Po zliczeniu całości razem z konstrukcją koszt oscyluje w granicy 300zł
Urządzenie potrafi eliminować śmieci żelazne a sygnalizować tylko metale kolorowe, stopień eliminacji żelaza jest regulowany.
Głębokość penetracji w ziemi zależy od warunków glebowych (rodzaju ziemi) i wielkości przedmiotu oraz średnicy sondy szukającej, przykładowo drobne miedziane monety przy sondzie 30cm wykrywa do ok. 20-30cm większe przedmioty do głębokości 1,5m.
Osobiście najgłębiej kopałem za cynkowym pojemnikiem po amunicji zasypanym w okopie na głębokości ok 1m.
Podałem tu przykład konstrukcji wykrywacza VLF, ale możesz pójść w innym kierunku i zbudować sobie o wiele tańszy i prostszy wykrywacz PI wtedy budowa sondy i strojenie całego wykrywacza moze być zrobiona za pomocą zwykłego miernika, jednak specyficzna praca takiego wykrywacza szybko przyniesie niedosyt i chęć zrobienia czegoś lepszego
Pozdrawiam