Witam.
Mam zamontowaną prostą instalację gazową, ze śrubką zamiast krokowca.
Auto po rozgrzaniu chodzi na gazie idealnie. Jeździ sprawnie, praktycznie bez różnicy LPG/PB, nic nie śmierdzi, nic nie szarpie, nic nie gaśnie ani nie strzela. Obroty są stabilne. Spalanie jest na poziomie c.a. 11l/100km w mieście przy nodze "klasycznej" - ani nie totalny zamuł, ani nie pałowanie.
Problem polega na samym przelaczaniu na gaz. Odpalam auto na PB i jesli rozgrzeje je do okolo 50 stopni, przelaczanie jest bezbolesne, bez zadnych cyrkow. Jesli jednak przelacze auto wczesniej, potrafi albo zgasnac (na jalowych), albo dosyc znacznie zamulic (jesli przelaczam w czasie jazdy). Jesli przelacze podczas poruszania sie, auto nie zgasnie, jednak jak pisalem, jest strasznie ospale, potrafi poszarpywac, przy wcisnieciu sprzegla obroty spadaja do okolo 500 i podnosza sie spowrotem. Mimo to, parownik nie robi sie zimny, nigdy nie zamarza, zawsze jest cieply/goracy. Gdzie szukac przyczyny? Nie chce mi sie wierzyc ze "tak musi byc", bo wiem jak jezdza inne auta na LPG - i problemow nie ma nawet jak sie je przelaczy zaraz po odpaleniu. Kwestia specyfiki tego motoru - dlugi okres rozgrzewania parownika, a moze zbyt niska dawka na jalowych obrotach gdy zimny? A moze wrecz zbyt bogata? Nie znam sie na tym, jednak spokoju mi nie daje jedna srubka na parowniku - jest maksymalnie wkrecona, a to sugeruje mi maksymalnie skrecona dawke na jalowych. Nie widze zadnej innej srubki, wiec zakladam ze ta jest od jalowych. Dodatkowo dorzucam zdjecie widoczna srubka - ta od frontu, pod niebieskim plastikiem na parowniku.
http://img830.imageshack.us/img830/3575/image093v.jpg
Mam zamontowaną prostą instalację gazową, ze śrubką zamiast krokowca.
Auto po rozgrzaniu chodzi na gazie idealnie. Jeździ sprawnie, praktycznie bez różnicy LPG/PB, nic nie śmierdzi, nic nie szarpie, nic nie gaśnie ani nie strzela. Obroty są stabilne. Spalanie jest na poziomie c.a. 11l/100km w mieście przy nodze "klasycznej" - ani nie totalny zamuł, ani nie pałowanie.
Problem polega na samym przelaczaniu na gaz. Odpalam auto na PB i jesli rozgrzeje je do okolo 50 stopni, przelaczanie jest bezbolesne, bez zadnych cyrkow. Jesli jednak przelacze auto wczesniej, potrafi albo zgasnac (na jalowych), albo dosyc znacznie zamulic (jesli przelaczam w czasie jazdy). Jesli przelacze podczas poruszania sie, auto nie zgasnie, jednak jak pisalem, jest strasznie ospale, potrafi poszarpywac, przy wcisnieciu sprzegla obroty spadaja do okolo 500 i podnosza sie spowrotem. Mimo to, parownik nie robi sie zimny, nigdy nie zamarza, zawsze jest cieply/goracy. Gdzie szukac przyczyny? Nie chce mi sie wierzyc ze "tak musi byc", bo wiem jak jezdza inne auta na LPG - i problemow nie ma nawet jak sie je przelaczy zaraz po odpaleniu. Kwestia specyfiki tego motoru - dlugi okres rozgrzewania parownika, a moze zbyt niska dawka na jalowych obrotach gdy zimny? A moze wrecz zbyt bogata? Nie znam sie na tym, jednak spokoju mi nie daje jedna srubka na parowniku - jest maksymalnie wkrecona, a to sugeruje mi maksymalnie skrecona dawke na jalowych. Nie widze zadnej innej srubki, wiec zakladam ze ta jest od jalowych. Dodatkowo dorzucam zdjecie widoczna srubka - ta od frontu, pod niebieskim plastikiem na parowniku.
http://img830.imageshack.us/img830/3575/image093v.jpg