1.9CDTI Z19DTH
Jak w temacie.
Alternator naprawiony, wymienione diody, i przy okazji regulator.
Na stole przy wzbudzeniu żarówą 2 W alternator daje od strzała napięcie 14.2V.
W aucie już tak ciekawie nie jest, bo altek nie chce się wzbudzić na wolnych obrotach, a jedynie "wstaje" przy około 2tyś. RPM.
Efekt jest taki, że kontrolka ładowania zapala się po około dwóch minutach, mimo, że napięcie ładowania wynosi 14.2V. Diagnoskop pokazuje: "kontrolka ładowania" - super nikt by na to nie wpadł
Analizując schemat wychodzi, że za wzbudzenie alternatora odpowiedzialne jest ECU, a nie żarówka. Oczywiście po wpięciu żarówki tak jak to było robione "na stole" alternator wzbudza się natychmiast, a kontrolka nie świeci (wszystko działa prawidłowo).
Bardzo ciekawe rozwiązanie swoją drogą, bo kiedy alternator nie ładował zupełnie po jego uszkodzeniu, to kontrolka nie świeciła, a po naprawie jest odwrotnie
Ogólnie skopany program sterownika w tym modelu.
Jeżeli chwilowo nie mamy ładowania, powinno być to sygnalizowane od razu, a nie po dwóch minutach kiedy ładowanie jest, no ale cóż...
O ile pamiętam, to w Astra F był za taki stan odpowiedzialny rezystor na desce obok żarówy ładowania, ale pewien nie jestem.
Jak to się ma w tym przypadku?. Zastanawiam się, czy zabierać się za ECU, tablicę, czy zrobić obejście (rezystor+przekaźnik po zapłonie na wzbudzenie).
Może ktoś z kolegów miał podobną przypadłość?.
Dziękuję za każdą rzeczową sugestię!
Jak w temacie.
Alternator naprawiony, wymienione diody, i przy okazji regulator.
Na stole przy wzbudzeniu żarówą 2 W alternator daje od strzała napięcie 14.2V.
W aucie już tak ciekawie nie jest, bo altek nie chce się wzbudzić na wolnych obrotach, a jedynie "wstaje" przy około 2tyś. RPM.
Efekt jest taki, że kontrolka ładowania zapala się po około dwóch minutach, mimo, że napięcie ładowania wynosi 14.2V. Diagnoskop pokazuje: "kontrolka ładowania" - super nikt by na to nie wpadł
Analizując schemat wychodzi, że za wzbudzenie alternatora odpowiedzialne jest ECU, a nie żarówka. Oczywiście po wpięciu żarówki tak jak to było robione "na stole" alternator wzbudza się natychmiast, a kontrolka nie świeci (wszystko działa prawidłowo).
Bardzo ciekawe rozwiązanie swoją drogą, bo kiedy alternator nie ładował zupełnie po jego uszkodzeniu, to kontrolka nie świeciła, a po naprawie jest odwrotnie
Ogólnie skopany program sterownika w tym modelu.
Jeżeli chwilowo nie mamy ładowania, powinno być to sygnalizowane od razu, a nie po dwóch minutach kiedy ładowanie jest, no ale cóż...
O ile pamiętam, to w Astra F był za taki stan odpowiedzialny rezystor na desce obok żarówy ładowania, ale pewien nie jestem.
Jak to się ma w tym przypadku?. Zastanawiam się, czy zabierać się za ECU, tablicę, czy zrobić obejście (rezystor+przekaźnik po zapłonie na wzbudzenie).
Może ktoś z kolegów miał podobną przypadłość?.
Dziękuję za każdą rzeczową sugestię!