Naprawa HDD z RAID1 (zerowanie + remap) - co dalej?
Witam
Sytuacja była następująca. W komputerze 2 dyski Samsung HD502HJ w RAID1 na kontrolerze Intela ICH10R (zintegrowany z chipsetem) na płycie ASUS P5Q. Na jednym hdd na partycji systemowej pojawiły się niestabilne sektory na co soft Intela obsługujący RAID (Intel Matrix Storage Manager ver. 8.0.0.1039) reagował próbami odbudowy macierzy po uruchomieniu Windows ale zatrzymywał się na 4% i zawieszał komputer. Crystal Disk Info wykazywał tylko niestabilne sektory, nie wykazywał sektorów realokowanych ani operacji realokacji. Sytuacja może i pocieszająca ale nie rozwiązująca problemu z zawieszaniem kompa.
Na forum Intela wyczytałem, że IMSM (jednak w innej nowszej wersji) nie radził sobie z niestabilnymi sektorami i w taki właśnie sposób, przy próbie odbudowy macierzy zawieszał kompa. Podejrzewano, że soft ten nie czeka na elektronikę dysku, która próbuje dłużej odczytywać niestabilny sektor niż timeout ustawiony w IMSM. Stwierdziłem zatem, że trzeba dysk sprawdzić i przemapować niestabilne sektory, a najlepiej wymusić oznaczenie ich i sąsiednich jako błędne. Wyzerowałem i uruchomiłem remapowanie przy pomocy MHDD. Wykrył 2 bad sectory (UNC) ale co dziwne nie pojawiły się w raporcie SMART jako remapowane (albo ja źle odczytuję info ze SMARTA...). Jako, że po ponownych skanowaniach pojawiało się z reguły kilka sektorów o dłuższym czasie dostępu (<500ms lub <150ms), w tym 2 ciągle do remapowania, zrobiłem kilka razy skanowanie (F4) z zerowaniem niepewnych sektorów, zmniejszając wartość "erase delays" w MHDD. Zrzut z Crystal Disk Info przed naprawą zamieszczam niżej, a wyniki ostatnich operacji (w tym odczyty SMARTA) podaję w logu MHDD w załączniku. Niestety nie mam loga z remapowania tych 2 bad sectorów na początku.
Dziwi mnie, że ostatecznie nadal nie widać sektorów remapowanych ani operacji remapowania.
To co mnie jednak boli to niepewność czy IMSM przy odbudowie macierzy prędzej czy później znowu nie zachowa się tak jak do tej pory wieszając kompa w razie pojawienia się w zagrożonym obszarze dysku nowych sektorów z za dużym czasem dostępu.
Pytania:
1. jak oceniacie stan dysku po ostatnim zerowaniu/remapowaniu?
2. czy jest sens wyłączenia z użytku fragmentu dysku przez pominięcie go przy tworzeniu partycji (IMSM i tak chyba będzie go musiał przemielić przy odbudowie RAID)?
3. a może "na siłę" zmapować niepewny fragment dysku (np. 0,5 mln sektorów) na obszar zapasowy (oznaczyć go jako bad sectors), np przy pomocy MHDD (komenda MAKEBAD??) i założyć "na nim" partycję? jaka może być wielkość tego zapasowu?
4. a może w obecnym stanie po prostu radzicie używać dysku normalnie?
Witam
Sytuacja była następująca. W komputerze 2 dyski Samsung HD502HJ w RAID1 na kontrolerze Intela ICH10R (zintegrowany z chipsetem) na płycie ASUS P5Q. Na jednym hdd na partycji systemowej pojawiły się niestabilne sektory na co soft Intela obsługujący RAID (Intel Matrix Storage Manager ver. 8.0.0.1039) reagował próbami odbudowy macierzy po uruchomieniu Windows ale zatrzymywał się na 4% i zawieszał komputer. Crystal Disk Info wykazywał tylko niestabilne sektory, nie wykazywał sektorów realokowanych ani operacji realokacji. Sytuacja może i pocieszająca ale nie rozwiązująca problemu z zawieszaniem kompa.
Na forum Intela wyczytałem, że IMSM (jednak w innej nowszej wersji) nie radził sobie z niestabilnymi sektorami i w taki właśnie sposób, przy próbie odbudowy macierzy zawieszał kompa. Podejrzewano, że soft ten nie czeka na elektronikę dysku, która próbuje dłużej odczytywać niestabilny sektor niż timeout ustawiony w IMSM. Stwierdziłem zatem, że trzeba dysk sprawdzić i przemapować niestabilne sektory, a najlepiej wymusić oznaczenie ich i sąsiednich jako błędne. Wyzerowałem i uruchomiłem remapowanie przy pomocy MHDD. Wykrył 2 bad sectory (UNC) ale co dziwne nie pojawiły się w raporcie SMART jako remapowane (albo ja źle odczytuję info ze SMARTA...). Jako, że po ponownych skanowaniach pojawiało się z reguły kilka sektorów o dłuższym czasie dostępu (<500ms lub <150ms), w tym 2 ciągle do remapowania, zrobiłem kilka razy skanowanie (F4) z zerowaniem niepewnych sektorów, zmniejszając wartość "erase delays" w MHDD. Zrzut z Crystal Disk Info przed naprawą zamieszczam niżej, a wyniki ostatnich operacji (w tym odczyty SMARTA) podaję w logu MHDD w załączniku. Niestety nie mam loga z remapowania tych 2 bad sectorów na początku.
Dziwi mnie, że ostatecznie nadal nie widać sektorów remapowanych ani operacji remapowania.
To co mnie jednak boli to niepewność czy IMSM przy odbudowie macierzy prędzej czy później znowu nie zachowa się tak jak do tej pory wieszając kompa w razie pojawienia się w zagrożonym obszarze dysku nowych sektorów z za dużym czasem dostępu.
Pytania:
1. jak oceniacie stan dysku po ostatnim zerowaniu/remapowaniu?
2. czy jest sens wyłączenia z użytku fragmentu dysku przez pominięcie go przy tworzeniu partycji (IMSM i tak chyba będzie go musiał przemielić przy odbudowie RAID)?
3. a może "na siłę" zmapować niepewny fragment dysku (np. 0,5 mln sektorów) na obszar zapasowy (oznaczyć go jako bad sectors), np przy pomocy MHDD (komenda MAKEBAD??) i założyć "na nim" partycję? jaka może być wielkość tego zapasowu?
4. a może w obecnym stanie po prostu radzicie używać dysku normalnie?