Watchbuyer napisał: ...Czy krótki, ale pełen zakamarków i trudny w czyszczeniu wymiennik Viadrusa będzie tu lepszy niż......Szczerze mówiąc - wątpię.
Wymiennikiem jest cała powierzchnia kotła - zarówno komora spalania jak i użebrowany kanał wylotowy spalin. Nie masz racji jeśli chodzi o czyszczenie tego kanału. Używam prozaicznego "narzędzia" jakim jest druciany wycior fi 80 mm na prostym pręcie. Czyszczenie to kilka ruchów posuwisto zwrotnych tym wyciorem. Część pyłów przy wpada do paleniska, a pozostała do zasobnika w miejscu połączenia z czopuchem, skąd po otwarciu klapki sypie się do podstawionego pojemnika. Uwaga: czyszczenie wykonuję w sezonie grzewczym jakieś 2 razy na miesiąc. Zero problemu.
Watchbuyer napisał: 101pawel, w jaki sposób Ty palisz w swoim Viadrusie? Ładujesz węgla i rozpalasz od góry czy od dołu (jak w instrukcji) i stale dokładasz. A może palisz koksem? Jaka jest średnia stałopalność na węglu? Nie masz problemów z dymieniem i smołowaniem wymiennika?
Palę węglem, rozpalam go tradycyjnie: papier, drewno, pół wiadra węgla. Zamykam drzwiczki popielnika i włączam nadmuch. Po rozpaleniu się węgla, praktycznie trwa to jakieś 20 minut (w tym czasie biorę prysznic) wsypuję 1 wiadro węgla przy temp. zewnętrznej do -10°C lub 1,5 wiadra jeśli temperatura oscyluje kolo -15°C. Taki załadunek wystarcza na ok. 6 godzin. Niekiedy wszyscy domownicy są poza domem, więc wsypuję 2 wiadra węgla. Nie jest to wtedy spalanie ekonomiczne, "automatyka" nie daje rady z utrzymaniem górnej granicy ustawionej temperatury. Załadunek 2 wiader to ok. 10 do 12 godz. palenia. Na noc (ok, 22:00) wsypuję 1,5 wiadra i na węgiel wsypuję popiół i drobny żużel - warstwę ok. 5 cm, czyli zawartość oryginalnej skrzynki na popiół. To zapewnia mi palenie do 6:00 czyli jakieś 8 godzin. Ogień rozpalam 2 lub 3 razy w tygodniu. Przed rozpaleniem czyszczę z popiołu komorę spalania i popielnik.
Mam - drobne problemy z sadzą i smołą, są drobne, więc nie ma o czym pisać - w sezonie raz w tygodniu ładuję do paleniska kilka porządnych łyżek tego zielonego proszku, albo dołożę trochę suchego drewna i większość sadzy się spala albo wylatuje kominem.
Myślę, że większość problemów z użytkowaniem domowych kociołków bierze się z niewłaściwego paliwa. Mieszkam na Śląsku, to udaje mi się kupić węgiel właściwy. Nie powiem, że jest to zadanie łatwe, ale jest jeszcze na razie wykonalne. Zdaję sobie sprawę, że większość użytkowników zaopatruje się w składzie opałowym, gdzie kupuje się węgiel marki "węgiel", a podstawowym kryterium jest jego cena.
Zapomniałem napisać jakim palę węglem:
wyróżnik
32 (gazowo-płomienny),
wart. opałowa 30-31 MJ/kg
siarka < 0,6%, popiół < 5%
sortyment - orzech II
dziś w sprzedaży po ca 750 zł/Mg
Pozdrawiam