Witam, mam problem z routerem. Wszystko było ok niestety pewnego razu z powodu burzy odłączyłem go na parę godzin, a potem podłączyłem. Niestety po ponownym podłączeniu router zamiast działać piszczał, a diody zamiast świecić jak zwykle ledwo się iskrzyły. Gdy zostawiłem router na 15 minut i wróciłem wszystko znów działało i było ok póki znów nie musiałem odłączyć routera na dłużej i wtedy po ponownym podłączeniu sytuacja się powtórzyła. Po 15 minutach znów było ok. Za trzecim razem router sam zdechł w czasie używania, znaczy zaczął piszczeć zamiast działać.
W tym momencie podjąłem próbę ogarnięcia problemu i znalezienia przyczyny. Niestety nie znam się na routerach kompletnie, do tego na elektronice także. Chciałem zajrzeć do środka routera czy coś się nie spaliło, ale na dobrą sprawę to nie ma tam nawet śrub i nie wiem jak się go otwiera, podobnie zewnętrzny zasilacz, też zero śrubek nie wiadomo jak to otworzyć. Postanowiłem więc ustalić chociaż czy to wina routera czy zasilacza. Wydobyłem więc jakiś stary badziewny zasilacz uniwersalny z bazaru, który ma kilka wtyczek i można w nim regulować ilość V i polaryzacje, czy jak to się tam zwie (+/-). Ustawiłem więc go według ustawień oryginalnego zasilacza. (5V/ +) Mój badziewny zasilacz niestety nie miał takiej wielkości więc dałem 4.5 i nie niestety lipa. Na 6V też, ale jak dałem 7,5 to nagle zamiast piszczeć zaczął działać niestety tylko diody świeciły a nie działał internet. Jednak gdy ustawiłem na 12V router zadziałał i internet też. Już byłem wielce ucieszony i w sumie wszystko działało, jednak po jakichś 3-4 godzinach zaczęły się problemy router zaczął przerywać. W laptopie co chwilę odnajduje sieć i gubi i tak w kółko. Nie wiem co robić z tym problemem czy coś jest nie tak z routerem czy zasilaczem.
W tym momencie podjąłem próbę ogarnięcia problemu i znalezienia przyczyny. Niestety nie znam się na routerach kompletnie, do tego na elektronice także. Chciałem zajrzeć do środka routera czy coś się nie spaliło, ale na dobrą sprawę to nie ma tam nawet śrub i nie wiem jak się go otwiera, podobnie zewnętrzny zasilacz, też zero śrubek nie wiadomo jak to otworzyć. Postanowiłem więc ustalić chociaż czy to wina routera czy zasilacza. Wydobyłem więc jakiś stary badziewny zasilacz uniwersalny z bazaru, który ma kilka wtyczek i można w nim regulować ilość V i polaryzacje, czy jak to się tam zwie (+/-). Ustawiłem więc go według ustawień oryginalnego zasilacza. (5V/ +) Mój badziewny zasilacz niestety nie miał takiej wielkości więc dałem 4.5 i nie niestety lipa. Na 6V też, ale jak dałem 7,5 to nagle zamiast piszczeć zaczął działać niestety tylko diody świeciły a nie działał internet. Jednak gdy ustawiłem na 12V router zadziałał i internet też. Już byłem wielce ucieszony i w sumie wszystko działało, jednak po jakichś 3-4 godzinach zaczęły się problemy router zaczął przerywać. W laptopie co chwilę odnajduje sieć i gubi i tak w kółko. Nie wiem co robić z tym problemem czy coś jest nie tak z routerem czy zasilaczem.