Witam.
Problem dotyczy następującej konfiguracji:
Procesor: Intel Core 2 Duo E8400
Płyta główna: Asus P5Q Pro
Karta graficzna: MSI Radeon 6850 Cyclone OC
Pamięć: DDR-2 GEIL, 4096/800 C4 Dual (2 kości po 2GB)
Dysk: Samsung 640 GB
Dysk zewn. USB: WD Caviar 2TB
Obudowa: Cooler Master Elite 330
Wentylator: Cooler Master Vortex 752
Zasilacz: Chieftec CFT-750-14C (750W)
System: Windows 7 Ultimate (64-bit)
Kłopoty zaczęły się stosunkowo dawno temu (rok, może dawniej), jednak na początku były na tyle sporadyczne, że uznawałem to jako... coś "normalnego". Ostatnio jednak zjawisko się nasiliło. I pojawia się tylko i wyłącznie przy grze w Battlefielda 3, przy innych grach nie. Otóż po jakimś czasie -trudno powiedzieć jakim konkretnie... czasem po pół godzinie, czasem po dwóch- ekran zamiera i nie mogę zrobić nic poza resetem. Bywało też, że gra mi się zamykała i wyrzucała do pulpitu z komunikatem "sterownik karty graficznej przestał działać" (czy jakoś tak
).
Plik minidump wskazuje na error 124 i problem z plikiem ntoskrnl.exe. Poczytałem, że odnosi się on tak do sprzętu, jak do sterowników czy systemu - zatem do wszystkiego ;] Sterowniki mam najnowsze. Windows tak aktualny jak tylko być może.
Wcześniej miałem już pewne problemy z komputerem. Ciężko mi powiedzieć, czy jest to ze sobą powiązane i czy ma cokolwiek wspólnego z moim aktualnym problemem, ale:
1. Najpierw padł mi dysk (o ironio, dokładnie w dzień po zakończeniu na niego gwarancji). Próbowałem go naprawić, odzyskać dane - bez rezultatu. "Pomogło" dopiero niskopoziomowe formatowanie. Do teraz zdaje się działać prawidłowo.
2. Potem padła mi grafika. Coś przepaliło mi się w moim GF x260 GTX. Działał tylko w trybie awaryjnym, ale ostatecznie skończyło się na wymianie karty.
3. Kilka(naście) tygodni temu zaczęły się sporadyczne problemy z restartami Windowsa. Były na tyle rzadkie (powiedzmy że raz na miesiąc przy kompie włączonym 18h/dobę), że również uznałem to za coś stosunkowo "normalnego" (wszak nawet na świeżym systemie zdarzają się crashe), więc póki co nic z tym nie robiłem. Dziwne jest jednak to, że 2 razy nie mogłem w ogóle włączyć potem komputera. Po prostu czarny ekran i nic. Za pierwszym razem nie miałem pomysłu co zrobić - wiatraki kręciły się normalnie, kontrolki się paliły, wnętrze niedawno czyszczone, wszystko ładnie powpinane. Dla pewności, żeby lepiej się przyjrzeć, odpiąłem wszystkie kable, z bliska wszystko sprawdziłem, przedmuchałem, spróbowałem odpalić z samym kablem zasilania i grafiki - poszło, więc podpiąłem resztę i też poszło. W sumie oprócz zasilania i grafiki cała reszta to USB, więc trochę mnie to zastanowiło... Jakiś czas potem miałem taką samą sytuację, ale wtedy już nic nie kombinowałem, tylko od razu wypiąłem wszystko z USB - komp powstał. Po odpaleniu Windowsa podłączyłem wszystkie urządzenia USB (myszka, klawiatura, dysk, drukarka, podczerwień do pilota) i było ok.
I teraz pytanie do mądrych głów: macie jakieś pomysły?
Wszak może to być grafika, dysk, zasilacz, RAM, jakieś sterowniki... czyli niemal wszystko.
1. Co sprawdzić?
2. Czego użyć?
3. Jakieś konkretne testy?
Zaznaczam, że nie mam od kogo pożyczyć sprzętu na podmianę. Nie dysponuję też jakimś specjalistycznym oprzyrządowaniem, jak mierniki itp...
Z góry dziękuję za pomoc
Problem dotyczy następującej konfiguracji:
Procesor: Intel Core 2 Duo E8400
Płyta główna: Asus P5Q Pro
Karta graficzna: MSI Radeon 6850 Cyclone OC
Pamięć: DDR-2 GEIL, 4096/800 C4 Dual (2 kości po 2GB)
Dysk: Samsung 640 GB
Dysk zewn. USB: WD Caviar 2TB
Obudowa: Cooler Master Elite 330
Wentylator: Cooler Master Vortex 752
Zasilacz: Chieftec CFT-750-14C (750W)
System: Windows 7 Ultimate (64-bit)
Kłopoty zaczęły się stosunkowo dawno temu (rok, może dawniej), jednak na początku były na tyle sporadyczne, że uznawałem to jako... coś "normalnego". Ostatnio jednak zjawisko się nasiliło. I pojawia się tylko i wyłącznie przy grze w Battlefielda 3, przy innych grach nie. Otóż po jakimś czasie -trudno powiedzieć jakim konkretnie... czasem po pół godzinie, czasem po dwóch- ekran zamiera i nie mogę zrobić nic poza resetem. Bywało też, że gra mi się zamykała i wyrzucała do pulpitu z komunikatem "sterownik karty graficznej przestał działać" (czy jakoś tak
Plik minidump wskazuje na error 124 i problem z plikiem ntoskrnl.exe. Poczytałem, że odnosi się on tak do sprzętu, jak do sterowników czy systemu - zatem do wszystkiego ;] Sterowniki mam najnowsze. Windows tak aktualny jak tylko być może.
Wcześniej miałem już pewne problemy z komputerem. Ciężko mi powiedzieć, czy jest to ze sobą powiązane i czy ma cokolwiek wspólnego z moim aktualnym problemem, ale:
1. Najpierw padł mi dysk (o ironio, dokładnie w dzień po zakończeniu na niego gwarancji). Próbowałem go naprawić, odzyskać dane - bez rezultatu. "Pomogło" dopiero niskopoziomowe formatowanie. Do teraz zdaje się działać prawidłowo.
2. Potem padła mi grafika. Coś przepaliło mi się w moim GF x260 GTX. Działał tylko w trybie awaryjnym, ale ostatecznie skończyło się na wymianie karty.
3. Kilka(naście) tygodni temu zaczęły się sporadyczne problemy z restartami Windowsa. Były na tyle rzadkie (powiedzmy że raz na miesiąc przy kompie włączonym 18h/dobę), że również uznałem to za coś stosunkowo "normalnego" (wszak nawet na świeżym systemie zdarzają się crashe), więc póki co nic z tym nie robiłem. Dziwne jest jednak to, że 2 razy nie mogłem w ogóle włączyć potem komputera. Po prostu czarny ekran i nic. Za pierwszym razem nie miałem pomysłu co zrobić - wiatraki kręciły się normalnie, kontrolki się paliły, wnętrze niedawno czyszczone, wszystko ładnie powpinane. Dla pewności, żeby lepiej się przyjrzeć, odpiąłem wszystkie kable, z bliska wszystko sprawdziłem, przedmuchałem, spróbowałem odpalić z samym kablem zasilania i grafiki - poszło, więc podpiąłem resztę i też poszło. W sumie oprócz zasilania i grafiki cała reszta to USB, więc trochę mnie to zastanowiło... Jakiś czas potem miałem taką samą sytuację, ale wtedy już nic nie kombinowałem, tylko od razu wypiąłem wszystko z USB - komp powstał. Po odpaleniu Windowsa podłączyłem wszystkie urządzenia USB (myszka, klawiatura, dysk, drukarka, podczerwień do pilota) i było ok.
I teraz pytanie do mądrych głów: macie jakieś pomysły?
Wszak może to być grafika, dysk, zasilacz, RAM, jakieś sterowniki... czyli niemal wszystko.
1. Co sprawdzić?
2. Czego użyć?
3. Jakieś konkretne testy?
Zaznaczam, że nie mam od kogo pożyczyć sprzętu na podmianę. Nie dysponuję też jakimś specjalistycznym oprzyrządowaniem, jak mierniki itp...
Z góry dziękuję za pomoc