Znam tę bolączkę. We wrześniu dostaliśmy w szkole nowy sprzęt w radiowęźle- amplimikser ProTonsil, model nie pamiętam jaki

i był też kupiony mikrofon- jeden z tych najtańszych badziewiaków. Przy nadawaniu komunikatów trzeszczało aż się bałem (z pozycji nie osoby odpowiedzialnej za sprzęt, ale szkolnego elektronika od urządzeń nagłaśniających na salę gimnastyczną) by we wzmacniaczu nie spalił się jakiś tranzystor

bo to teraz niestety wszystko na krzemie jedzie- nie tak jak u mnie w mieszkaniu, gdzie królują lampy. Wziąłem ten mikrofon do domu, sprawdziłem na oscyloskopie, okazało się, że przy zginaniu kabla przy mikrofonie się trzaski robiły. Skróciłem przewód, oddałem z nadzieją... i to samo. Następnego dnia postanowiłem załatwić sprawę w sposób dość radykalny wymieniając przewód. Pomogło, i to jak! Zaciekawiony, postanowiłem jeszcze rzucić okiem na wnętrzności starego przewodu- i moim oczom ukazało się raptem 5 żyłek ekranu, i jak to mogło w jakikolwiek sposób działać?