Widzę, że to jakaś plaga z tymi zasilaczami. Mnie dopadło, to już trzeci raz. Za każdym razem wymiana kondensatorów elektrolitycznych 22µF, 2,2µF, 100µF i 2200µF rozwiązywała problem. Tym razem ich wymiana nie pomaga. Nie ruszałem jedynie 39µF/420V. Napięcie na nim nawet po wyłączeniu utrzymuje się na poziomie 325V.
Napięcie na fioletowym +5.15V, na zielonym +3.10V, a na pozostałych liniach brak napięć bez względu czy zielony do masy czy nie. Po odłączeniu zasilania i odczekaniu około minuty i ponownym włączeniu po około 2-3 sekundach obróci raz wentylatorem i zgon. Skoro załączy wentylator na moment, to znaczy, że linia +12V na chwilę wstaje.
Na co w tym wynalazku jeszcze zwrócić uwagę, co lubi się wysypać? Tranzystory mocy raczej ok (sprawdzałem czy nie mają zwarcia). Nie słychać też próbkowania przetwornicy.
Powiem szczerze, że komputera z tym zasilaczem używam od lat, ale od roku używam go raz na dwa tygodnie i to w zasadzie po 15 minut. Zastanawiam się czy nie pora go wyrzucić i kupić nowy, bo szkoda mi tracić czas na szukanie przyczyny. Może akurat ktoś poda jakieś rozwiązanie, to dam mu ostatnią szansę
Dziękuję!