Witam
Mam problem po wymianie akumulatora którego dokonałem trzy miesiące temu.
O tuż posiadam dwa auta, pandę i poczciwego maluszka. Pandę posiadam od nowości to znaczy piąty rok. W maluszku padł akumulator i zmuszony byłem kupić nowy. Jednak pomyślałem że nie bardzo mi się opłaca już w niego inwestować więc nowy aku dam do pandy a zupełnie sprawny z pandy przełożę do malucha.
Jest to jakiś Exide, ale trochę inaczej wygląda niż te dostępne w sklepach, jest to aku fabryczny. Do Pandy włożyłem nowiutkiego Zapa silver 50Ah. Maluszek na exide hula aż miło, a ja na nowym aku zaczynam mieć problemy. Jakieś trzy tygodnie temu zajrzałem pod maskę, patrzę a oczko ma kolor czarny, biorę miernik 12,3V
Kurcze trochę mało. Prostownik i ładowanie. Najpierw aku brał 4,5A i po 6 godzinach prąd spadł do 3A a napięcie stopniowo powoli rosło utrzymując się w granicach 13,2;13,5;13,8V Ładowałem jeszcze kilka godzin do momentu aż prąd spadł do 1,5A napięcie wzrosło do 15V a aku zaczął lekko gazować. Myślę sobie ok, akumulator sprawny widocznie musiałem kiedyś zostawić włączone radio czy co, choć nie przypominam sobie. Niestety dziś sytuacja się powtórzyła po jakiś 2 tygodniach. Oczko czarne, choć kilka dni temu jak zaglądałem było zielone. Napięcie 12,00V. Podłączam prostownik a aku bierze tylko 2A i napięcie wzrosło od razu do 14V. Myślę sobie padaka. Odszedłem na kilka minut i gdy wróciłem patrzę a prąd wzrósł do 3,5A a napięcie spadło do 13,2V Po kilku godzinach ładowania 14,8V i 2,5 A i już lekko gazuje. W każdym razie ładował się krócej niż poprzednim razem, mimo że był głębiej rozładowany. Prąd poboru na wyłączonym aucie i wszystkich odbiornikach 0,015A Napięcie ładowania na włączonych światłach i obrotach jałowych 14,00V Takie napięcie było od nowości bo sprawdzałem zaraz po kupnie auta i nigdy nie miałem problemu z aku którego nigdy nie doładowywałem i w stanie bardzo dobrym cieszy się nim maluszek który rzadko jest używany i tylko na krótkich trasach. Czy to możliwe że nowy akumulator padł po 3 miesiącach? Sprawdzałem poziom elektrolitu i również jest na odpowiednim poziomie, oraz jest klarowny. Zastanawiam się czy reklamować ten akumulator czy jeszcze trochę poczekać aż padnie zupełnie.
Miał on być w jakiejś nowoczesnej srebrowej technologii i o przedłużonej żywotności, a tu tka przykra niespodzianka.
Mam problem po wymianie akumulatora którego dokonałem trzy miesiące temu.
O tuż posiadam dwa auta, pandę i poczciwego maluszka. Pandę posiadam od nowości to znaczy piąty rok. W maluszku padł akumulator i zmuszony byłem kupić nowy. Jednak pomyślałem że nie bardzo mi się opłaca już w niego inwestować więc nowy aku dam do pandy a zupełnie sprawny z pandy przełożę do malucha.
Jest to jakiś Exide, ale trochę inaczej wygląda niż te dostępne w sklepach, jest to aku fabryczny. Do Pandy włożyłem nowiutkiego Zapa silver 50Ah. Maluszek na exide hula aż miło, a ja na nowym aku zaczynam mieć problemy. Jakieś trzy tygodnie temu zajrzałem pod maskę, patrzę a oczko ma kolor czarny, biorę miernik 12,3V
Kurcze trochę mało. Prostownik i ładowanie. Najpierw aku brał 4,5A i po 6 godzinach prąd spadł do 3A a napięcie stopniowo powoli rosło utrzymując się w granicach 13,2;13,5;13,8V Ładowałem jeszcze kilka godzin do momentu aż prąd spadł do 1,5A napięcie wzrosło do 15V a aku zaczął lekko gazować. Myślę sobie ok, akumulator sprawny widocznie musiałem kiedyś zostawić włączone radio czy co, choć nie przypominam sobie. Niestety dziś sytuacja się powtórzyła po jakiś 2 tygodniach. Oczko czarne, choć kilka dni temu jak zaglądałem było zielone. Napięcie 12,00V. Podłączam prostownik a aku bierze tylko 2A i napięcie wzrosło od razu do 14V. Myślę sobie padaka. Odszedłem na kilka minut i gdy wróciłem patrzę a prąd wzrósł do 3,5A a napięcie spadło do 13,2V Po kilku godzinach ładowania 14,8V i 2,5 A i już lekko gazuje. W każdym razie ładował się krócej niż poprzednim razem, mimo że był głębiej rozładowany. Prąd poboru na wyłączonym aucie i wszystkich odbiornikach 0,015A Napięcie ładowania na włączonych światłach i obrotach jałowych 14,00V Takie napięcie było od nowości bo sprawdzałem zaraz po kupnie auta i nigdy nie miałem problemu z aku którego nigdy nie doładowywałem i w stanie bardzo dobrym cieszy się nim maluszek który rzadko jest używany i tylko na krótkich trasach. Czy to możliwe że nowy akumulator padł po 3 miesiącach? Sprawdzałem poziom elektrolitu i również jest na odpowiednim poziomie, oraz jest klarowny. Zastanawiam się czy reklamować ten akumulator czy jeszcze trochę poczekać aż padnie zupełnie.
Miał on być w jakiejś nowoczesnej srebrowej technologii i o przedłużonej żywotności, a tu tka przykra niespodzianka.