Witam Szanownych internautów.
Na forum elektroda.pl bywałem już wiele razy, ale nigdy nie miałem potrzeby zamieszczać nowego tematu. Aż do dziś.
Jestem z wykształcenia fizykiem, więc tematyka elektryczności nie jest mi obca - z teoretycznego punktu widzenia. W praktyce bawię się kolejką elektryczną mam spory zbiór oporników, diód itp. Czasem zajmuję się też naprawami w domu.
Ostatnia taka naprawa miała miejsce dwa miesiące temu. Założyłem nową lampkę na zewnątrz. Wszystko było OK, aż zauważyłem wczoraj, że żarówka świeci słabiej. Dziś wziąłem się za wymianę, ale wymiana żarówki nic nie dała. Bardziej żarzyła się ona niźli świeciła. Obydwie żarówki sprawdziłem w kuchni - świeciły prawidłowo. Wziąłem więc miernik i okazało się, że napięcie na kablach na wyjściu z budynku wynosi około 63V. Ten sam miernik w gniazdku w domu wskazał ok. 230V, więc nie ma mowy o błędnym pomiarze. Skonsultowałem się z domownikami i wszyscy twierdzą, że żarówka świeci słabiej, więc nie uroiłem sobie tego. Zatem do spadku napięcia doszło w trakcie użytkowania lampki. Jako teoretyka trochę mnie to zaskoczyło, gdyż zawsze mnie uczono że napięcie jest stałe w każdej części układu, a tu nagle spadło. Czy to możliwe, czy coś przeoczyłem? Jaka może być przyczyna takiego zachowania?
Grzegorz
Na forum elektroda.pl bywałem już wiele razy, ale nigdy nie miałem potrzeby zamieszczać nowego tematu. Aż do dziś.
Jestem z wykształcenia fizykiem, więc tematyka elektryczności nie jest mi obca - z teoretycznego punktu widzenia. W praktyce bawię się kolejką elektryczną mam spory zbiór oporników, diód itp. Czasem zajmuję się też naprawami w domu.
Ostatnia taka naprawa miała miejsce dwa miesiące temu. Założyłem nową lampkę na zewnątrz. Wszystko było OK, aż zauważyłem wczoraj, że żarówka świeci słabiej. Dziś wziąłem się za wymianę, ale wymiana żarówki nic nie dała. Bardziej żarzyła się ona niźli świeciła. Obydwie żarówki sprawdziłem w kuchni - świeciły prawidłowo. Wziąłem więc miernik i okazało się, że napięcie na kablach na wyjściu z budynku wynosi około 63V. Ten sam miernik w gniazdku w domu wskazał ok. 230V, więc nie ma mowy o błędnym pomiarze. Skonsultowałem się z domownikami i wszyscy twierdzą, że żarówka świeci słabiej, więc nie uroiłem sobie tego. Zatem do spadku napięcia doszło w trakcie użytkowania lampki. Jako teoretyka trochę mnie to zaskoczyło, gdyż zawsze mnie uczono że napięcie jest stałe w każdej części układu, a tu nagle spadło. Czy to możliwe, czy coś przeoczyłem? Jaka może być przyczyna takiego zachowania?
Grzegorz