enjoypoznan napisał: Skoro zimne powietrze ma więcej tlenu to automatycznie wtryskiwane jest więcej paliwa w celu zachowania stechiometrii. Czyli teoretycznie zimą powinienem mniej otwierać przepustnicę do uzyskania tej samej prędkości przelotowej niż w czasie upałów? No bo przecież powietrze jest bardziej gęste.
No przecież tak właśnie jest. Może tego nie wyczuwasz bo ta różnica jest minimalna, poza tym do innego deptania gazu przyzwyczajasz się powoli w rytm zmieniających się pór roku. Dość dobrze odczuwa się różnicę w mocy silnika latem zwykle w sierpniu - gdy jedziesz w godzinach południowych to auto muli ale jeśli tego samego dnia będzie chłodny wieczór to samochód wyczuwalnie jest mocniejszy. Efekt jest taki że na zaj... mrozie silnik uzyskuje większą moc max. Rajdowcy na 1/4 mili jak mają dostęp do ciekłego azotu to oblewają nim intercooler właśnie po to żeby zgęścić powietrze a tym samym wycisnąć więcej mocy.
enjoypoznan napisał: Natomiast z tego co tutaj piszemy i co da się zauważyć po autach z MPI uchylenie przepustnicy jest takie samo bez względu na temp. powietrza a im powietrze gęstsze tym ECU polewa więcej PB żeby był odpowiedni stosunek paliwo/powietrze.
Gdyby tak było to zimą wolne obroty byłyby wyższe. Wprawdzie różne są systemy regulacji jałowego biegu ale przy założeniu że olej w silniku jest rozgrzany i skrzynie biegów mechanicznie odłączona od silnika (żeby nie było żadnego dodatkowego obciążenia - silnik ciągnie tylko sam siebie) i regulacja jałowego polega na regulacji otwarcia przepustnicy, to zimą będzie ona mniej otwarta niż latem.
enjoypoznan napisał: Wydaje mi się że auto powinno zużywać tyle samo paliwa przy np prędkości 100km/h w upały co i w mrozie. A im powietrze gęstsze tym mniej powinienem otwierać przepustnicę żeby auto jechało z tą samą prędkością?
Auto zużywa tyle paliwa ile jest potrzebne na wygenerowanie mocy potrzebnej kierowcy czyli przyspieszenia i utrzymania prędkości. Jeśli przyspieszasz bardzo dynamicznie to silnik otrzymuje polecenie wygenerowania dużej mocy i zużywa dużo paliwa. Jeśli chcesz przyspieszyć jak STAR załadowany 8t złomu, to silnik musi wygenerować niewiele więcej mocy niż potrzeba do utrzymania prędkości i wtedy mało pali. Jako ciekawostka dodam że masz w aucie zainstalowany silnik np 130KM a do utrzymania prędkości 100km/h potrzeba 30KM i wtedy silnik zużywa tyle paliwa ile potrzeba na wyprodukowanie tych 30KM. Cała reszta mocy silnika jest wtedy nie potrzebna, ale bez tego nadmiaru mocy nie da się efektywnie przyspieszyć ani utrzymać wyższej prędkości czy też podjechać pod górę. Standardowy kierowca "cywilny" praktycznie nigdy nie wykorzystuje 100% mocy silnika w swoim aucie bo 100% generowanej mocy =prędkość max albo stroma góra. Twoje twierdzenie o zużyciu paliwa (tej samej ilości) zimą i latem jak najbardziej ma rację bytu pod kilkoma warunkami: takie same opory toczenia (opony, nawierzchnia, prędkość jazdy, taka sama lepkość wszystkich substancji smarujących elementy napędu), takie samo zużycie prądu, taka sama średnia temperatura silnika (w czasie zużywania testowej ilości paliwa) i pewnie jeszcze kilka by się znalazło. Kto wie czy przy zachowaniu powyższych warunków silnik by nie spalił mniej paliwa zimą bo gęste powietrze powoduje też niewielki wzrost momentu obrotowego silnika czyli łatwiej przyspiesza.
Ogóle spalanie zimą rośnie bo paliwo jest tracone na rozgrzewanie napędu ponieważ zimą ten proces trwa dłużej niż latem i na udeptywanie śniegu czy innej brei pod kołami. W myśl zasady zachowania energii żeby coś nagrzać to trzeba dostarczyć energię którą trzeba skądś pobrać - w tym przypadku tą energię pobiera się również z paliwa. Gdybyś trzymał auto w ogrzewanym do 15-20 stopni garażu to zapewne auto zimą paliłoby niewiele więcej niż latem.