Auto Xsara Picasso 1,8 16V benzyna 2002 r. Kupiłem przed świętami i denerwowały mnie popalone m.in. żarówki panela klimatyzacji. Wczoraj postanowiłem rozprawić się z problemem. Zdjąłem mieszek, odkręciłem 2 śruby - potem myślę sobie wypnę radio, bo było trochę niewygodnie dojść do panela klimatyzacji. Wypiąłem 2 kostki, odłożyłem radio na bok. Wymieniłem zarówki, zacząłem skręcać wszystko do kupy, wkładam kostki do radia, właczam....i cisza. Na wyświetlaczu zero informacji z radia, nie było też wskazań komputera. Dziś na chwilę zdjąłem klemę z akumulatora i po chwili załaożyłem ponownie. Pokazały się informacje komputerowe - chociaż to dobrze. Radio niestety ani myśli zadziałać. Napięcie +12 V do kostki (stałe i po stacyjce) radia dochodzi, kable (wiązki) wyglądają dobrze. Doszło do tego,że nie działa nawet podświetlenie panela radia. Siedzę i zastanawiam się - jak to jest możliwe, aby uszkodzić radio wypinając je na 15 minut z kostek zasilającej i głośnikowej. Faktem jest, że przed tą operacją nie odłączyłem akumulatora, ale nie chce mi się wierzyć, by mogło to mieć tak destrukcyjny wpływ. Czy to radio ,,wylogowało" się z elektroniki samochodu, czy jak? Przypuszczałem, że elektronika Xsary Picasso zaskoczy mnie jeszcze nie raz w przyszłości, ale widzę, że tu zaczyna się ostra jazda już od początku przygody z tym autem. Podpowiedzcie coś Panowie, bo szukam pomocy na forach Citroena, ale tam jest diagnoza: sprawdź bezpieczniki, jeżeli dobre to radio uszkodzone. Pytam od czego, od wypięcia kostek? Nie chce mi się w to wierzyć.