Witam wszystkich
Zainstalowałem małą elektrownie słoneczną 4.3kW tj.
18 szt paneli fotowoltaicznych 235W
Inwerter Fronius IG60
Zakład Energetyczny zainstalował mi liczniki główny trójfazowy dwukierunkowy i przy inwerterze jednofazowy. Instalacja pracuje bardzo dobrze z jednym wyjątkiem.
Żeby inwerter mógł wysyłać moc do sieci musi podnieść napięcie (wiadomo fizyka)
minimalnie ale jednak musi. Normy jak i moja umowa ZE określają do jakiej wartości może być ono podniesione. Moc wyprodukowana w elektrowni musi w czasie rzeczywistym zostać odebrana przez odbiorców w obrębie jednej stacji transformatorowej. Do transformatora do którego jestem podłączony, podłączonych jest ok 30 gospodarstw domowych. Nie ma żadnych zakładów pracy poza jednym małym tartakiem. I tu pojawia się problem, który chciałem poruszyć. Kiedy słońce ładnie świeci, inwerter podnosi napięcie żeby oddać ją do sieci. Na moim inwerterze granicznym napięciem powodującym odłączenie jest napięcie 247V. Jeśli napięcie sieci przekroczy 247V co oznacza, że produkowanej mocy nie ma kto w tym momencie odebrać inwerter się wyłącza, czeka jakiś czas po czym próbuje wznowić produkcję. Jeśli napięcie znów wzrośnie powyżej tych 247V cała operacja się powtarza. Żeby potwierdzić moje przypuszczenia zauważyłem, że np w sobotę kiedy większość ludzi jest w domu i coś robi zużywając więcej energii niż w ciągu tygodnia (tnie drzewo, kosi trawnik, czy też wykonuje inne prace) problem w zasadzie nie występuje.
Jak na razie to co mogłem to:
-zmierzyłem na której fazie jest w miarę najniższe napięcie i na nią zapiąłem cały dom
- że to nie bardzo pomaga spróbuję przepiąć na ile to możliwe sąsiadów na tą fazę
I jeszcze bardzo ważna uwaga
Proszę o wypowiedzi TYLKO osoby, które FAKTYCZNIE mają jakieś doświadczenie w temacie a nie tych którym zależy na punktach.
Zainstalowałem małą elektrownie słoneczną 4.3kW tj.
18 szt paneli fotowoltaicznych 235W
Inwerter Fronius IG60
Zakład Energetyczny zainstalował mi liczniki główny trójfazowy dwukierunkowy i przy inwerterze jednofazowy. Instalacja pracuje bardzo dobrze z jednym wyjątkiem.
Żeby inwerter mógł wysyłać moc do sieci musi podnieść napięcie (wiadomo fizyka)
minimalnie ale jednak musi. Normy jak i moja umowa ZE określają do jakiej wartości może być ono podniesione. Moc wyprodukowana w elektrowni musi w czasie rzeczywistym zostać odebrana przez odbiorców w obrębie jednej stacji transformatorowej. Do transformatora do którego jestem podłączony, podłączonych jest ok 30 gospodarstw domowych. Nie ma żadnych zakładów pracy poza jednym małym tartakiem. I tu pojawia się problem, który chciałem poruszyć. Kiedy słońce ładnie świeci, inwerter podnosi napięcie żeby oddać ją do sieci. Na moim inwerterze granicznym napięciem powodującym odłączenie jest napięcie 247V. Jeśli napięcie sieci przekroczy 247V co oznacza, że produkowanej mocy nie ma kto w tym momencie odebrać inwerter się wyłącza, czeka jakiś czas po czym próbuje wznowić produkcję. Jeśli napięcie znów wzrośnie powyżej tych 247V cała operacja się powtarza. Żeby potwierdzić moje przypuszczenia zauważyłem, że np w sobotę kiedy większość ludzi jest w domu i coś robi zużywając więcej energii niż w ciągu tygodnia (tnie drzewo, kosi trawnik, czy też wykonuje inne prace) problem w zasadzie nie występuje.
Jak na razie to co mogłem to:
-zmierzyłem na której fazie jest w miarę najniższe napięcie i na nią zapiąłem cały dom
- że to nie bardzo pomaga spróbuję przepiąć na ile to możliwe sąsiadów na tą fazę
I jeszcze bardzo ważna uwaga
Proszę o wypowiedzi TYLKO osoby, które FAKTYCZNIE mają jakieś doświadczenie w temacie a nie tych którym zależy na punktach.