Hamachi oferuje chyba wciąż unikalną możliwość łączności pomiędzy dwoma komputerami, które nie mają własnych adresów w Internecie, a tylko w intranecie (ale potrzebny jest do tego po każdej stronie port UDP, z którego można się łączyć z Internetem - jak dostawca Internetu zablokuje UDP całkowicie, to nie zadziała). Kiedyś było darmowe do niewielkich sieci, później wprowadzili jakieś ograniczenia, ale nie pamiętam szczegółów - trzeba by uważnie przeczytać warunki licencji. W każdym razie, jeśli działalność związana z tą łącznością służy (nawet nie wyłącznie) do zarabiania, to chyba trzeba zakupić odpowiednią licencję, bo mając tylko darmową robi się to nielegalnie.
Jeśli któryś komputer ma swój adres w Internecie (wystarczy, że ma go router, którym zarządzasz, jeśli można na nim ustawić przekierowanie portu), to można sobie poradzić bez Hamachi, ale to ten drugi komputer musi zgłosić, że chce nawiązać łączność - jak jest w intranecie za routerem z NAT-em, to nie ma do niego dostępu. Można użyć openvpn (to jest wirtualna sieć, która jest całkowicie darmowa bez ograniczeń, które są w Hamachi) i na komputerze, który ma Internet, uruchomić serwera openvpn, a na drugim klienta - i wtedy będzie można robić łączność w obie strony (klient zgłasza serwerowi, że może być łączność).
Dużą zaletą Hamachi jest - oprócz tego, że nie wymaga komputera z adresem w Internecie (co robi poprzez sprytne "oszukiwanie" routerów) automatyczne konfigurowanie - nie musisz myśleć, jak to się robi, a uruchamianie openvpn to zajęcie na ładnych parę (jak nie więcej) godzin. Za to openvpn prawdopodobnie daje znacznie skuteczniejsze zabezpieczenie przed "włamaniem" do wirtualnej sieci, o ile skonfigurujesz go zgodnie z zaleceniami, nie udostępnisz danych o zabezpieczeniu... (dobry pomysł, to trzymać je na pendrive, który zamykasz w sejfie); Hamachi ma zabezpieczenie przez hasło - określasz, jak ma się nazywać twoja sieć i jakie jest hasło dostępu - kto się tego dowie, będzie miał do niej dostęp.