Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

polaczenie anody z siatka??

c_04 23 Kwi 2005 10:17 1176 6
  • #1 23 Kwi 2005 10:17
    c_04
    Poziom 21  

    witam
    mam takie pytanie... jak w temacie... spialem tak lampe w przedwzmacniaczu oczywiscie przez opor i zaczelo to dzialac na dosc niskim napieciu.
    czy ktos moze mi wyjasnic o co chodzi i czy takie polacenie nosi dalej znamiona "lampowe" czy zrobila sie z tego najzwyklejsza dioda albo cos takiego.
    w lampach jestem laikiem ale zainteresowal mnie uklad psujacy charakterystyki typowo tranzystorowe z tym ze 200V do zasilenia anody to troche za duzo zeby to wystabilizowac "na biegu" i w ogole wziac tak po prostu z wzmacniacza malej mocy.
    35V okazalo sie nie byc probelemem (wiem ze moglbym zastosowac powielacz napiecia... tylko znowu powstaje problem zodpowiednimi kondensatorami)
    pozdrawiam i prosze o odpowiedz
    c_04

    0 6
  • #2 23 Kwi 2005 14:01
    wmak
    Poziom 27  

    Co to za lampa? Trioda, pentoda...itp.
    Co ma ona robić w tym przedwzmacniaczu?
    Prostować napięcie? Ograniczać sygnał ?
    Wzmacniać na pewno nie będzie, bo przy takim połączeniu
    jest w nasyceniu.
    Widziałeś kiedyś charakterystykę lampy?
    We wzmacniaczach napięciowych na siatce sterującej musi być napięcie ujemne względem katody.
    Z dodatnim napięciem siatki sterującej pracują tylko lampy nadawcze.
    Dla wzmacniacza z opornikiem w anodzie trzeba tak dobrać ujemne napięcie siatkowe (zewnętrzne napięcie albo opornik w katodzie) aby na anodzie była ponad połowa napięcia zasilającego.
    Za duży minus zatka lampę - nie będzie płynąć prąd, na anodzie będzie pełne napięcie zasilania.
    Niewielkie dodatnie napięcie siatki nasyca lampę (płynie prąd siatki, jeśli nie będzie opornika ograniczającego to siatka się rozżarzy i może się upalić) i napięcie na anodzie będzie małe (zależne od typu lampy).
    Prawidłowy punkt pracy (napięcie na anodzie) ustawia się w połowie między tym napięciem nasycenia a pełnym napięciem zasilania - wtedy (mniej-więcej) będą najmniejsze zniekształcenia sygnału.

    Wmak

    0
  • #3 23 Kwi 2005 14:38
    c_04
    Poziom 21  

    hmm to dlaczego to dziala?? wkladam tam ecc83, ecc88 i pomiedzy anode a siatke jest wsadzony opornik bodajze 15k
    lampa w przedwzmacniaczu wlasnie jest stopniem przedwzmacniacza

    pozdrawiam i dzieki za odpowiedz... swoja droga to bardzo dziwne bo prad plynie
    siatka jest wzgledem anody w minusie
    heh jak widac nie jednym jescze sie w zyciu zdziwie... a uklad zadzialal przez przypadek
    c_04

    -------------
    ona nie wzmacnia nawet rzeklbym troche tlumi no ale chodzi tylko o to zeby wdalo sie to nasycenie harmonicznymi... albo teraz to juz sa tylko znieksztalcenia;)

    0
  • Pomocny post
    #4 23 Kwi 2005 18:55
    wmak
    Poziom 27  

    Jeśli sygnał idzie na siatkę przez kondensator a do anody jest duży opornik, to następuje detekcja sygnału akustycznego na "diodzie" siatka-katoda i wytwarza się "dynamiczny minus".
    To dzięki niemu toto działa - a harmonicznych musi być do licha i ciut-ciut.
    Jeśli to ma być efekt do gitary, to niech sobie będzie.
    Mierz napięcie stałe na anodzie: bez sygnału a potem z sygnałem.
    Zobaczysz, co się dzieje z punktem pracy lampy w takt muzyki.
    Wmak

    0
  • #5 23 Kwi 2005 22:29
    c_04
    Poziom 21  

    ok wiec wszystko zaczyna byc w miare jasne i logiczne:) a nie ma mi to sluzyc do gitary... chcialbym raczej cos co zapcha sprektrum dzwieku czyli jakby zapelni dziury ale tak delikatnie
    gdyby przedstawic to graficznie to np delay zapycha dziury w czasie a ja chce w czestotliosci no i stad wlasnie lampe chcialem tam wsadzic w jakims nietypowym ukladzie (na poczatku standardowego bufora) a ze nie chcial dzialac i odpowiedzialne za to jest jak mniemam zbyt niskie napiecie anodowe bo przy zamianie lamp z ecc83 na ecc88 zdecydowanie przesuwa sie punkt pracy czyli w ecc83 w ogolenie ma dzwieku a w ecc88 jest ale bardo zniekszatlcony (tak jak na wylaczonym wzmaczniacy tranzystorowym z rozladowujacymi sie kondensatorami-ten ostatni moment kiedy calkiem zamilknie)
    o ile w sopranach slysze znaczna poprawe bo robia sie takie nienatretne a wrecz szeleszczace (dla porownania dzwiek z samego tranzystora jest jest jak ze starych altusow w porownaniu dojakichs fajnych kolumien;)
    idac dalej gorny srodek cakiem mi nie pasuje chociaz przy drobnej korekcji moglby zostac
    dolny srodek... hmm taki sobie i tutaj mam najwiekszy dylemat
    bas... o ile to mozna nazwac basem;)) tzn na pewno do jakiejs czestotliwosci bym go zostawil a reszte dodal z tranzystora bo w takiej konfiguracji kiedy napiecie zasilania anody jest niskie daje mi to pelna dowolnosc w manipulowaniu elementami (tak mi sie przynajmniej wydaje;)
    hmmm a moze jeszce inaczej to rozwiazac np sygnal z lampy puscic przez filtry zeby zostawic np sam bas po czym na wzmacniaczu operacyjnym go odwrocic i dodac z oryginalnym sygnalem... teoretycznie powinny sie odjac i na koniec odfiltrowany oryginalny sygnal dodac do tego wynikowego... mozna by tez zrobic jakies regulowane sprzezenie wyjscia z lampy z + OPA no i jeszcze trzeba by dodac sygnal z lampy po filtrze HF
    heh troche kombinowane ale chcialbym zmontowac takie urzadzenie ktore nada slabiutkim dzwiekom charakter zdecyydowany, mocny, potezny
    a biorac pod uwage ze lampa ma tendencje do kompresowania i saturacji (tzn czegos podobnego) wydaje mi sie ze mozna wiele wycudowac;))
    pozdrawiam i dzieki za pomoc jeszcze raz

    0
  • #6 23 Kwi 2005 23:04
    wmak
    Poziom 27  

    Punktów mam dość - oddaję podwójnie.
    Twój pomysł komentuję krótko: dziwny.
    Nie da się dodać do złożonego sygnału muzycznego samych tylko harmonicznych (bez bardzo skomplikowanych cyfrowych filtrów i przetworników).
    Oprócz harmonicznych, do których słuch jest przystosowany i traktuje je (w przypadku pojedyńczego tonu) jako zmianę brzmienia, każdy nieliniowy układ (jak Twój) wytworzy cała masę składowych intermodulacyjnych (sumy i różnice wszystkich zawartych w materiale dźwiękowym częstotliwości), które dla ucha są nieprzyjemne - właśnie tak "charczą" przesterowane wzmacniacze i głośniki.
    Przykład uproszczony - włączony tylko dla gitary jakiś "fuzz" lub inny "przester" - przy solówce (gdy struny są kolejno pobudzane) brzmi ładnie a spróbuj uderzyć akord albo zaśpiewać przez taki patent.
    Może jestem staroświecki, ale wolę słuchać muzyki a nie zniekształconego hałasu.
    Wmak

    0
  • #7 24 Kwi 2005 12:32
    c_04
    Poziom 21  

    witam
    musze cos wyjasnic:)
    to nie jest wcale tak znieksztalcone jak myslisz
    byc moze moglbym zrobic jakies nagranie probne zebys zobaczyl ze wcale nie jest tak zle... problem w tym ze kazdy z nas ma inny zestaw do odsluchu i moze sie to znaczaco roznic, poza tym gdyby to zrobic w mp3 no to juz sama kompresja wprowadzi tyle zamieszania ze tez niewiele to da
    ostatecznie moglbym to nagrac w 24 bitach 48khz bo tyle chyba maxymalnie mi obsluzy interfejs... chociaz nie wiem czy format mp3 obsluguje inna dlugosc slowa niz 16bitow... ale zapewniam nie jest tak zle jak by sie wydawalo:) znieksztalceniu tylko ulega spektrum pasma o ile przy wprowadzonym sygnale ktory mozna by porownac do sygnalu o charakterystyce plaskiej to wyjsciowa jest zblizona do odtwarzanej przz glosnik wysokotonowy lub po zastosowaniu kompresji gdzie sygnal tez ma lekko przytlumiony dol pasma


    p.s. nie chodzi mi o zbudowanie distortiona jako fuzza heh - raczej ma byc to procesor anaogowy ktory matematycznie cos tam sklada i odejmuje od sygnalu wejsciowego
    moze masz jakies koncepcje... a propos poszerzaczy tda3810 kosztuje jakies 8 pln;) tez by mozna zastosowac dorabiajac jakies proste sterowanie na cyfrowce lub po prostu wmontowac 2 przelaczniki dajmy na to hebelkowe;)
    pozdrawiam
    c_04

    0