Cześć,
zacząłem robić płytki metodą folii światłoczułej. Doszedłem nawet do precyzji 0,3mm. Mam jednak ostatnio duży problem i to o dziwo przy... trawieniu.
Sytuacja jest taka, że trawi mi się szybko (15-20min) 90% płytki i potem zostają mniejsze lub większe pola, których wytrawiacz za cho*erę nie chce ruszyć i płytka może leżeć tak i 2 godziny, aż ścieżki zaczną odchodzić... Próbowałem dłużej wywoływać, "chyba" pomogło (bo też były małe obszary niedotrawione i zwarcia między ścieżkami), ale cieńsze ścieżki schodzą...
Szybki opis procesu:
1. Papier 1000, odtłuszczam cifem, potem alkoholem polipropylenem.
2. Na płytkę na mokro nakładam folię, wkładam w laminator - zero bąbli, perfekcyjnie.
3. Naświetlam 15s na 8 żarówkach 8W z odległości około 15cm i wrzucam do ciemni.
4. Wywołuję w sodzie kalcynowanej przez około 5 minut pocierając co jakiś czas wacikiem.
5. Zmywam płytkę pod bieżącą wodą.
6. Staram się trawić... wytrawiacz podgrzany - dwa naczynka, dolne z wrzątkiem itd.
Dzięki za pomoc!
zacząłem robić płytki metodą folii światłoczułej. Doszedłem nawet do precyzji 0,3mm. Mam jednak ostatnio duży problem i to o dziwo przy... trawieniu.
Sytuacja jest taka, że trawi mi się szybko (15-20min) 90% płytki i potem zostają mniejsze lub większe pola, których wytrawiacz za cho*erę nie chce ruszyć i płytka może leżeć tak i 2 godziny, aż ścieżki zaczną odchodzić... Próbowałem dłużej wywoływać, "chyba" pomogło (bo też były małe obszary niedotrawione i zwarcia między ścieżkami), ale cieńsze ścieżki schodzą...
Szybki opis procesu:
1. Papier 1000, odtłuszczam cifem, potem alkoholem polipropylenem.
2. Na płytkę na mokro nakładam folię, wkładam w laminator - zero bąbli, perfekcyjnie.
3. Naświetlam 15s na 8 żarówkach 8W z odległości około 15cm i wrzucam do ciemni.
4. Wywołuję w sodzie kalcynowanej przez około 5 minut pocierając co jakiś czas wacikiem.
5. Zmywam płytkę pod bieżącą wodą.
6. Staram się trawić... wytrawiacz podgrzany - dwa naczynka, dolne z wrzątkiem itd.
Dzięki za pomoc!