Witam wszystkich. Proszę o jakieś sugestie bo moja cierpliwość została wyczerpana. Otóż problem jest następujący: kupiłem CC700 jakies 2 lata temu z przebiegiem na liczniku ok. 70000km (rok '95). Po przejechaniu ok. 400 km zaczął szarpać i przerywać po czym zgasł. Zmieniłem świece, przewody i przez jakieś 50-60 km. było oki, potem znowu to samo. Spalanie wzrosło z ok. 6l na 12l i stracił moc. Wizyta u mechanika, w serwisie Fiata i znajomego z CC700 przyniosła wydatek kilkuset zł. i wymianę gaźnika, tysiąca świec, przewodów WN, cewki, modułu, w końcu remont silnika (głowica, uszczelki, popychacze, wałek rozrządu, rozrząd). Efekt: nic na dłuższą metę, tzn. 100-200 km ok, później znowu zalewanie świec, przerywanie i przymusowy postój. Po wykręceniu i wysuszeniu (oczyszczeniu świec) możliwa dalsza jazda. W końcu sytuacja nasiliła się i działo się tak, że 10-20 km było dobrze, potem źle, spalanie ok. 50l/100km. Założyłem gaz i wszystko się skończyło. Spalanie ok 8l w trasie i 10 w mieście uznałem za cudownie niskie. Było tak przez ponad 1.5 roku. Jakiś miesiąc temu silnik stracił wolne obroty, zaczął strzelać. Wizyta u gazowników: diagnoza- złe świece, przewody WN, cewka, moduł, itd, itp, czyli stara śpiewka. Wymiana nic nie dała. Szukałem przyczyny w elektryce: czujnik położenia wału, przewód masowy akumulator-nadwozie-silnik, instalacja, nic nie znalazłem. Podejrzane miejsca oczyściłem, polutowałem, zaizolowałem. Silnik pracuje tylko na wysokich obrotach, tzn od 2000 w górę, na niższych nie chce, przerywa jeden cylinder i gaśnie. Teraz już sam nie wiem co jest jeszcze do sprawdzenia. Pomocy.