Zmieniają się technologie, rozwiązania, koszty.
Naprawdę czasem lepiej zbudować coś od nowa, niż regenerować ruinę.
Tym bardziej, że nie ma pewności iż ta ruina jest dobra.
Może to taki sam bubel jak każdy inny?
Kiedy koszty napraw lub remontów przekraczają pewien pułap, to lepiej dołożyć i kupić, zbudować nową rzecz i mieć nową, wg swoich potrzeb, a nie podpicowanego grata.
Wyobrażasz sobie np. remont budynku postawionego w technologii z lat 50-tych?
Cegła dziurawka w dwóch warstwach, między nimi słoma, drewniane belki w stropach? Przecież to się wszystko sypie, nie działa, jest stare, zmurszałe, wykonane pod mentalność ludzi z lat 50-tych.
Albo układ elektroniczny - jakiś potworek "pająk" w technologi RCL, grzejący się i pobierający masę energii?
Jak dziś taki układ to może być malutka pchełka w chipie, mająca 100 razy tyle funkcji i możliwości.
Można oczywiście rozkminić cudzą myśl techniczną. Ale warto się czasem zastanowić, czy nie da się tego zrobić lepiej.
Na tym polega rozwój techniki.
Inaczej siedziałbyś teraz w jaskini i podreperowywał kamień "po dziadku" do tłuczenia w ścianę, żeby porozumieć się z sąsiadem.
Ale na szczęście ktoś się kiedyś wkurzył i wymyślił coś lepszego od kamienia. Następny jeszcze coś lepszego i znów coś lepszego, aż polecieliśmy w kosmos.