Witajcie, ostatnio moja mama zakupiła sobie używany skuter Sym Mio 50 z przebiegiem około 5000 km (uprzednio używany podobno przez licealistkę dojeżdżającą codziennie około 3km do szkoły). Dosyć narzekała na problemy z ruszaniem z miejsca, przy czym winę zwalałem początkowo na jej brak umiejętności (nigdy prędzej nie jeździła niczym, co ma 2 koła).
Ale spróbowałem sam i faktycznie okazało się, że skuter nie dość, że zaczyna ruszać bardzo późno (na już stosunkowo wysokich obrotach, w związku z czym zawsze nieprzyjemnie szarpnie) to na dodatek nie ma w tym żadnej regularności, bo czasami "łapie" szybciej, czasami później. Jest to nie tyle niekomfortowe co niebezpieczne, szczególnie w zakrętach, po odjęciu, gdzie osoba prowadząca pojazd może spodziewać się, że po ponownym odkręceniu manetki skuter zacznie się prostować, podczas gdy ten przez dłuższy czas zwiększa obroty ale nie ma jeszcze napędu, po czym nagle szarpnie, co oczywiście skutkuje nagłym i nieoczekiwanym wyprostowaniem toru jazdy.
Problem jest na tyle duży, że wykonanie normalnej, egzaminacyjnej ósemki tym sprzętem było dla mnie praktycznie niemożliwe, podczas gdy 'normalnym' motocyklem egzaminacyjnym na kat. A nie miałem (i nie mam) z tym nigdy żadnych problemów.
Z czego może to wynikać i czy jest to do naprawienia (i czy się opłaca, bo może naprawa wyniosłaby kwotę zbliżoną do zakupu innego używanego egzemplarza)?
Drugim problemem (ale może związanym jakoś z poprzednim, dlatego też o tym wspominam) jest przyduszanie się silnika po delikatnym odkręcaniu manetki. Nie dzieje się tak zawsze, ale na tyle często, że delikatne dodanie gazu (czy to podczas jazdy czy też przy zwykłym ruszaniu) powoduje mocne zdławienie się silnika i konieczność albo całkowitego odjęcia, albo odkręcenia manetki do oporu, by silnik "odżył". Dodając do tego problem poprzedni, jazda tym skuterem to nie lada wyzwanie nawet dla kogoś, kto miał już z tym do czynienia.
W czym może tkwić źródło tych problemów?
Ale spróbowałem sam i faktycznie okazało się, że skuter nie dość, że zaczyna ruszać bardzo późno (na już stosunkowo wysokich obrotach, w związku z czym zawsze nieprzyjemnie szarpnie) to na dodatek nie ma w tym żadnej regularności, bo czasami "łapie" szybciej, czasami później. Jest to nie tyle niekomfortowe co niebezpieczne, szczególnie w zakrętach, po odjęciu, gdzie osoba prowadząca pojazd może spodziewać się, że po ponownym odkręceniu manetki skuter zacznie się prostować, podczas gdy ten przez dłuższy czas zwiększa obroty ale nie ma jeszcze napędu, po czym nagle szarpnie, co oczywiście skutkuje nagłym i nieoczekiwanym wyprostowaniem toru jazdy.
Problem jest na tyle duży, że wykonanie normalnej, egzaminacyjnej ósemki tym sprzętem było dla mnie praktycznie niemożliwe, podczas gdy 'normalnym' motocyklem egzaminacyjnym na kat. A nie miałem (i nie mam) z tym nigdy żadnych problemów.
Z czego może to wynikać i czy jest to do naprawienia (i czy się opłaca, bo może naprawa wyniosłaby kwotę zbliżoną do zakupu innego używanego egzemplarza)?
Drugim problemem (ale może związanym jakoś z poprzednim, dlatego też o tym wspominam) jest przyduszanie się silnika po delikatnym odkręcaniu manetki. Nie dzieje się tak zawsze, ale na tyle często, że delikatne dodanie gazu (czy to podczas jazdy czy też przy zwykłym ruszaniu) powoduje mocne zdławienie się silnika i konieczność albo całkowitego odjęcia, albo odkręcenia manetki do oporu, by silnik "odżył". Dodając do tego problem poprzedni, jazda tym skuterem to nie lada wyzwanie nawet dla kogoś, kto miał już z tym do czynienia.
W czym może tkwić źródło tych problemów?