Witam, po ostatnich akcjach z naprawą sieci LAN doszedłem do wniosku, że przydałby mi się tester kabli. Wymyśliłem, że zbuduję tester składający się z dwóch urządzeń: serwera i klienta. Serwer podawałby odpowiednią sekwencję na przewody, a klient badałby stany logiczne na przewodach i wyświetlałby na wyświetlaczu 8x8 jak są połączone we wtyczkach i dodatkowo wyświetlałby na diodach LED czy kabel jest prosty, krosowany, czy żaden z nich (niesprawny). Problemem dla mnie jest połączenie tych dwóch urządzeń, konkretnie: nie będą one mieć połączonej masy (kombinacje z braniem wspólnej masy z bolca z gniazdka sieciowego albo kaloryfera odpadają). Wymyśliłem, że klient posiadał by wejścia z rezystorami pull-up, a serwer podałby na wyjścia stan wysoki, badanie konkretnego przewodu polegało by na podaniu na niego stanu niskiego, co powinno zostać wykryte przez klienta. Coś takiego ma prawo działać bez wspólnej masy?
Druga sprawa to urządzenie do wykrywania która wtyczka jest źle zaciśnięta. Kiedyś jak bawiłem się z tranzystorami mosfet, to zbudowałem coś takiego: niestety nie pamiętam modelu tranzystora prawdopodobnie jakiś BS, jako obciążenie dałem diodę LED z rezystorem, całość zasiliłem z baterii 9V. Bramka była podłączona do kawałka przewodu który „wisiał” w powietrzu. Gdy zbliżyłem do przewodu naelektryzowaną linijkę to dioda zapalała się, gdy odsuwałem to gasła. Chciałbym coś takiego zbudować osiem razy, każdy podłączyć do gniazda RJ-45. W pobliżu przewodu, kilka cm od wtyczki umieściłbym na laminacie obszar podłączony do zasilania (lub napięcie z powielacza, jeśli napięcie było by zbyt niskie). Tam gdzie przewód jest poprawnie podłączony we wtyczce zapala się dioda, a tam gdzie połączenia nie ma dioda się nie zapala. Zastanawia mnie tylko, czy jeśli jeden przewód jest źle zaciśnięty, to czy nie zapali się dioda przez obecność przy nim w gnieździe innych przewodów zaciśniętych poprawnie?
Druga sprawa to urządzenie do wykrywania która wtyczka jest źle zaciśnięta. Kiedyś jak bawiłem się z tranzystorami mosfet, to zbudowałem coś takiego: niestety nie pamiętam modelu tranzystora prawdopodobnie jakiś BS, jako obciążenie dałem diodę LED z rezystorem, całość zasiliłem z baterii 9V. Bramka była podłączona do kawałka przewodu który „wisiał” w powietrzu. Gdy zbliżyłem do przewodu naelektryzowaną linijkę to dioda zapalała się, gdy odsuwałem to gasła. Chciałbym coś takiego zbudować osiem razy, każdy podłączyć do gniazda RJ-45. W pobliżu przewodu, kilka cm od wtyczki umieściłbym na laminacie obszar podłączony do zasilania (lub napięcie z powielacza, jeśli napięcie było by zbyt niskie). Tam gdzie przewód jest poprawnie podłączony we wtyczce zapala się dioda, a tam gdzie połączenia nie ma dioda się nie zapala. Zastanawia mnie tylko, czy jeśli jeden przewód jest źle zaciśnięty, to czy nie zapali się dioda przez obecność przy nim w gnieździe innych przewodów zaciśniętych poprawnie?