Witam
Wykonałem rozgałęźnik sygnału z gitary na trzy wzmacniacze. Najpierw schemat i opiszę problem.
Sygnał z gitary jest rozgałęziony do trzech wyjść. Wyjścia są włączane poprzez mikroprzekaźniki (X, Y, Z) sterowane zdalnie. Wszystkie połączenia wykonane w miarę dobrymi przewodami z wtykami i gniazdami Jack 6,3. Aktywne może być dowolne z wyjść lub dwa lub wszystkie jednocześnie.
Dalej sygnał biegnie na różne efekty i do wzmacniaczy (AMP 1-3).
Teraz ...problem
Praca gałęzi dla AMP-2 i AMP-3 jest prawidłowa. Gorzej z jakością sygnału na AMP-1, gdzie za Switchem włączony jest dość mocny przester (w czerwonej ramce). Jeżeli gitarę podłączę bezpośrednio na wejście tego przesteru (z pominięciem rozgałęźnika) to wszystko jest OK. Gitara zamyka obwód wejściowy przesteru. Ale gdy podłączę z użyciem rozgałęźnika, to w AMP-1 mam mocne zakłócenia (świerszcze, gwizdy). Domyślam się, że jest to wynikiem działania pewnego rodzaju "antenki" zbierającej zakłócenia, czyli miejsc oznaczonych na rysunku zielonym "K", oraz dodatkowych (choć krótkich) połączeń między mikroprzekaźnikiem "X", a gniazdem wyjściowym rozgałęźnika.
Wstępnie myślałem o zastosowaniu w punkcie "H" małego preampu na tranzystorze FET (np. 2N5457), który poprawi kondycję "KABEL 1-a" zmniejszając jego podatność na zakłócenia.
Ale zanim zacznę eksperymenty, chętnie wysłucham sugestii kolegów.
P.S.
Proszę o sugestie tylko w temacie, bez pytań - dlaczego chcę jednocześnie używać trzech wzmacniaczy. Tak mi się podoba i tyle. Najchętniej podłączył bym osiem albo dwanaście
Wykonałem rozgałęźnik sygnału z gitary na trzy wzmacniacze. Najpierw schemat i opiszę problem.
Sygnał z gitary jest rozgałęziony do trzech wyjść. Wyjścia są włączane poprzez mikroprzekaźniki (X, Y, Z) sterowane zdalnie. Wszystkie połączenia wykonane w miarę dobrymi przewodami z wtykami i gniazdami Jack 6,3. Aktywne może być dowolne z wyjść lub dwa lub wszystkie jednocześnie.
Dalej sygnał biegnie na różne efekty i do wzmacniaczy (AMP 1-3).
Teraz ...problem
Praca gałęzi dla AMP-2 i AMP-3 jest prawidłowa. Gorzej z jakością sygnału na AMP-1, gdzie za Switchem włączony jest dość mocny przester (w czerwonej ramce). Jeżeli gitarę podłączę bezpośrednio na wejście tego przesteru (z pominięciem rozgałęźnika) to wszystko jest OK. Gitara zamyka obwód wejściowy przesteru. Ale gdy podłączę z użyciem rozgałęźnika, to w AMP-1 mam mocne zakłócenia (świerszcze, gwizdy). Domyślam się, że jest to wynikiem działania pewnego rodzaju "antenki" zbierającej zakłócenia, czyli miejsc oznaczonych na rysunku zielonym "K", oraz dodatkowych (choć krótkich) połączeń między mikroprzekaźnikiem "X", a gniazdem wyjściowym rozgałęźnika.
Wstępnie myślałem o zastosowaniu w punkcie "H" małego preampu na tranzystorze FET (np. 2N5457), który poprawi kondycję "KABEL 1-a" zmniejszając jego podatność na zakłócenia.
Ale zanim zacznę eksperymenty, chętnie wysłucham sugestii kolegów.
P.S.
Proszę o sugestie tylko w temacie, bez pytań - dlaczego chcę jednocześnie używać trzech wzmacniaczy. Tak mi się podoba i tyle. Najchętniej podłączył bym osiem albo dwanaście