Dzień dobry,
jakiś czas temu w tym wątku opisałem problem, jaki od jakiegoś czasu pojawia się w moim komputerze. Do niedawna byłem pewien, że to płyta główna jest winowajcą, jednak ostatnio zaobserwowałem coś, co nie ma z nią nic wspólnego.
Chcąc podłączyć drugi dysk SATA przy włączonym komputerze, ten albo się restartuje albo słychać, jak dysk główny zwalnia obroty i ponownie się rozkręca, przez co cały system zaczyna "mulić" dopóki HDD ponownie się nie zsynchronizuje. Przeczytałem, że w kilkuletnich zasilaczach elektrolity mają tendencję do tracenia swoich właściwości (m.in. z powodu trudnych warunków, w jakich muszą pracować), przez co może pojawiać się właśnie spadek wydajnościowy. Rozkręciłem więc zasilacz i rzucając gołym okiem, za bardzo nie widzę kondensatorów, które mogłyby być podejrzane, no ale wiadomo, że bez pomierzenia nie jest się 100% pewnym.
Zwracam się do Was z pytaniem, czy takie objawy wskazują na uszkodzone kondensatory właśnie? Jestem w stanie bezproblemowo sobie je wymienić, szczególnie, że nie będzie to jakiś duży koszt w porównaniu do wymiany całego zasilacza na nowy.

Oczywiście dalej nie wyklucza to problemu z płytą główną, jednakże zasilacz planuję sobie zostawić do nowej jednostki, więc fajnie byłoby mieć go pewnego.
Pozdrawiam.
jakiś czas temu w tym wątku opisałem problem, jaki od jakiegoś czasu pojawia się w moim komputerze. Do niedawna byłem pewien, że to płyta główna jest winowajcą, jednak ostatnio zaobserwowałem coś, co nie ma z nią nic wspólnego.
Chcąc podłączyć drugi dysk SATA przy włączonym komputerze, ten albo się restartuje albo słychać, jak dysk główny zwalnia obroty i ponownie się rozkręca, przez co cały system zaczyna "mulić" dopóki HDD ponownie się nie zsynchronizuje. Przeczytałem, że w kilkuletnich zasilaczach elektrolity mają tendencję do tracenia swoich właściwości (m.in. z powodu trudnych warunków, w jakich muszą pracować), przez co może pojawiać się właśnie spadek wydajnościowy. Rozkręciłem więc zasilacz i rzucając gołym okiem, za bardzo nie widzę kondensatorów, które mogłyby być podejrzane, no ale wiadomo, że bez pomierzenia nie jest się 100% pewnym.
Zwracam się do Was z pytaniem, czy takie objawy wskazują na uszkodzone kondensatory właśnie? Jestem w stanie bezproblemowo sobie je wymienić, szczególnie, że nie będzie to jakiś duży koszt w porównaniu do wymiany całego zasilacza na nowy.
Oczywiście dalej nie wyklucza to problemu z płytą główną, jednakże zasilacz planuję sobie zostawić do nowej jednostki, więc fajnie byłoby mieć go pewnego.
Pozdrawiam.