Piszecie o bzdetach nie znając zasady działania przetwornicy wzmacniacza, akumulatora czy regulatora napięcia w aucie. Faktem jest że grube przewody pomagają zasilić wzmacniacz z akumulatora lecz jakiekolwiek wąskie gardła jak bezpieczniki (niezbędne dla bezpieczeństwa) utrudniają przepływ elektronów (oczywiście jeśli chodzi o moce powyżej 200W) przetwornica wzmacniacza działa impulsowo i przez ułamki sekundy powstają w niej zwarcia czego zwykły woltomierz nie zdoła wyłapać (zalecam oscyloskop).
Stosując większy wzmacniacz pow 500W (mocy muzycznej). fundujemy sobie wspaniałe iskrzenie na komutatorze alternatora o ile regulator napięcia wytrzyma
po jakimś czasie trzeba będzie wymienić szczotki i wirnik

Przerabiałem to więc wiem że boli... Bardziej opłaca się zainwestować w kondensator chociażby 1F. A iskrzenie przy obciążeniu maleje lub całkiem zanika.
Akumulator nawet od jelcza daje góra 12.8V
Alternator około 14,4
przy konkretnym sprzęcie audio jest spora różnica w mocy dźwięku pomiędzy silnikiem wygaszonym a działającym, więc wiadomo gdzie szukać słabego punktu.
Obecnie udało mi się wylicytować 20F Kondensator za kilka stówek i nawet przy leciwym już aku odpalanie stało się łatwiejsze nie wspominając o narastającej irytacji sąsiadów
A i tak jest różnica odpowiadając na pierwsze pytanie
mam nadzieję że dałem trochę światła na ten wiecznie głodny temat.