Cześć,
mam w mieszkaniu domofon PROEL SPJ PC255, który przestał działać nie do końca wiem kiedy i szukam przyczyny.
Doprowadzałem nową instalację 3 fazową do mieszkania. Ze względu na fakt, że sąsiadka ma zabudowane liczniki w przedsionku mieszkania, spółdzielnia wydała zgodę na wykonanie takiej instalacji pod warunkiem zmiany lokalizacji licznika. Panowie elektrycy powiesili skrzynkę koło moich drzwi na korytarzu. Jak zauważyłem, że domofon nie działa doszedłem do wniosku, że mocowanie skrzynki licznika mogło uszkodzić przewód domofonu wiszącego po drugiej stronie ściany w mieszkaniu. Panowie elektrycy pod moją nieobecność, w obecności majstra od budowlanki w mieszkaniu podobno sprawdzili przewody domofonu i stwierdzili, że jest napięcie, więc to na pewno domofon jest uszkodzony. Domofonu jednak nikt nie ruszał, mógł się najwyżej okurzyć, więc trochę dziwny zbieg okoliczności.
Największy problem polega na tym, że elektrycy kasę już dostali, więc motywacji do zjawienia się nie mają, a godziny w których mogą się zjawić pokrywają się z moimi godzinami pracy. Czy jest sens kupować za ich sugestią nowy domofon i go sprawdzać, czy ściągać ich ponownie? Jest w ogóle możliwość, że sprawdzili oba kable? W obu powinno być napięcie?
mam w mieszkaniu domofon PROEL SPJ PC255, który przestał działać nie do końca wiem kiedy i szukam przyczyny.
Doprowadzałem nową instalację 3 fazową do mieszkania. Ze względu na fakt, że sąsiadka ma zabudowane liczniki w przedsionku mieszkania, spółdzielnia wydała zgodę na wykonanie takiej instalacji pod warunkiem zmiany lokalizacji licznika. Panowie elektrycy powiesili skrzynkę koło moich drzwi na korytarzu. Jak zauważyłem, że domofon nie działa doszedłem do wniosku, że mocowanie skrzynki licznika mogło uszkodzić przewód domofonu wiszącego po drugiej stronie ściany w mieszkaniu. Panowie elektrycy pod moją nieobecność, w obecności majstra od budowlanki w mieszkaniu podobno sprawdzili przewody domofonu i stwierdzili, że jest napięcie, więc to na pewno domofon jest uszkodzony. Domofonu jednak nikt nie ruszał, mógł się najwyżej okurzyć, więc trochę dziwny zbieg okoliczności.
Największy problem polega na tym, że elektrycy kasę już dostali, więc motywacji do zjawienia się nie mają, a godziny w których mogą się zjawić pokrywają się z moimi godzinami pracy. Czy jest sens kupować za ich sugestią nowy domofon i go sprawdzać, czy ściągać ich ponownie? Jest w ogóle możliwość, że sprawdzili oba kable? W obu powinno być napięcie?