Z całym szacunkiem dla przedmówców i ich przekonania do FF, uważam że proponowanie osobie która określa się jednak mianem amatora (mimo że "zaawansowanego"), jest raczej chybione, z kilku powodów:
- zakładany budżet: przy przejściu na FF, o ile wskazana suma pozwoli na zakup korpusu, to już niewiele zostaje na obiektywy (a trzeba zacząć od nowa, nawet gdyby zainteresowany został w Pentaxie, to potrzeba obiektywów pokrywających pole obrazowe FF - a więc F, FA, FAD.... ; obiektywy te najczęściej są droższe (często- sporo) od swoich odpowiedników dla APSC (dla podobnych kątów i światłosiły);
- podnoszony argument jakości zdjęć i szumów: na prawdę dożyliśmy czasu, że matryce APSC (a nawet mniejsze - chociażby m4/3) na prawdę radzą sobie z wysokim iso; oczywiście FF przy podobnej ilości pikseli będzie miało te piksele większe, w więc (przynajmniej w teorii, bo wiele zależy od oprogramowania korpusu) bardziej "światłoczułe" i mniej szumiące, ale powiedzmy szczerze: jak często (poza astrofoto) potrzebujemy ekstremalnych iso kilkudziesięciu czy więcej tysięcy ISO? Sytuacja 12 lat temu to zupełnie inny świat...
- rozdzielczość i możliwość kadrowania - mając K-3 w APSc i matrycę 24Mpix bardzo rzadko korzystam (przy jpgach oczywiście) z pełnej rozdzielczości, bo jej nie potrzebuję. Bo to znacznie więcej, niż potrzeba dla drukowanych odbitek nawet 20x30, a nieczęsto amator robi większe (o ile w ogóle robi); ale nawet chcąc mieć "margines bezpieczeństwa" 24Mpix to na prawdę dużo....
(btw - bawiłem się kiedyś w skanowanie całego swojego wcześniejszego dorobku "analogowego", a więc negatywów FF (24x36mm), najczęściej ISO 200, półprofesjonalnym skanerem, mającym możliwość skanowania w rozdzielczości kilku tysięcy DPI... jak zacząłem sprawdzać, przy jakiej rozdzielczości skanować, okazało się że zupełnie wystarczające jest generowanie plików ok. 6Mpix (nie pamiętam dokładnie rozdzielczości, jak ktoś chce, niech liczy ;o) ), bo powyżej miałem już tylko wyraźniejsze i bardziej "okrągłe" ziarno, za to pliki sporo większe i bardziej czasochłonne "liczenie" wszelkich korekt...
- wielkość (dla foto-przyrodnika sprawa niebagatelna - trzeba ten majdan cały targać ze sobą w różne miejsca) - APSC jest po prostu mniejsze i lżejsze; są oczywiście pejzażyści którzy chodzą w plener ze średnim formatem, efekty oczywiście powalające, ale nie o takim "użytkowniku" tu mówimy.
Dlatego nie dałbym się "zwariować" FF, zwłaszcza dla opisanych pierwotnie założeń: amatorska foto-przyroda (trochę zbliżeń, trochę pejzaży), określony budżet; szanowna Koszatko - zostaw sobie trochę pieniędzy na przyzwoite obiektywy, nie wydaj wszystkiego na korpus