Dzień dobry wieczór !
Kupiłem klimatyzator mobilny Whirlpool PACW9COL po upadku, z pękniętą podłogą. Po 9ciomiesięcznym oczekiwaniu na części - w końcu podłoga dotarła, odleżała swoje na warsztacie, aż przyszedł czas na dokonanie tej jakże ekwilibrystycznej operacji postawienia reszty bebechów na nowej podłodze 😁
Odpaliłem wstępnie - wszystko wygląda na ok; z jednej strony zimne, z drugiej ciepłe leci.
Skręciłem wszystko do kupy i próba generalna. Jej rezultat prezentuje się następująco:
- włączam klimatyzator, ustawiam na szybkie chłodzenie przy wykorzystaniu funkcji JET, temp. ok 30°C
- po chwili startuje agregat, powietrze wyrzucane przez żaluzje spada o ok 7°C, do 23°C
- po ok 10ciu minutach agregat się wyłącza, wentylator pracuje, temperatura powietrza po chwili wraca do wartości wyjściowej (30°C)
- mija kolejne 13 minut włącza się agregat, temperatura na wylocie spada ponownie do 23°C
- znów ok 10 minut pracy agregatu i jego wyłączenie się, wzrost temperatury do wartości wyjściowej
- i tak w kółko...
Rezultat - po półtorej godziny pracy klimatyzatora temperatura w pomieszczeniu ma tę samą wartość. Przy użyciu funkcji szybkiego chłodzenia, przy której - jak rozumiem - powinien agregat zasuwać na maksa, non-stop, do czasu uzyskania 18°C. Czy się mylę?
W czym tkwi błąd?
Czyżby jednak czynnik uciekł? Choć jak pracuje agregat, to z przodu zimne, a z tyłu gorące leci... Jakiś czujnik oblodzenia? Czy cóś?...
P. S.
Pomieszczenie w którym testuję sprzęt ma ok 50m³
Kupiłem klimatyzator mobilny Whirlpool PACW9COL po upadku, z pękniętą podłogą. Po 9ciomiesięcznym oczekiwaniu na części - w końcu podłoga dotarła, odleżała swoje na warsztacie, aż przyszedł czas na dokonanie tej jakże ekwilibrystycznej operacji postawienia reszty bebechów na nowej podłodze 😁
Odpaliłem wstępnie - wszystko wygląda na ok; z jednej strony zimne, z drugiej ciepłe leci.
Skręciłem wszystko do kupy i próba generalna. Jej rezultat prezentuje się następująco:
- włączam klimatyzator, ustawiam na szybkie chłodzenie przy wykorzystaniu funkcji JET, temp. ok 30°C
- po chwili startuje agregat, powietrze wyrzucane przez żaluzje spada o ok 7°C, do 23°C
- po ok 10ciu minutach agregat się wyłącza, wentylator pracuje, temperatura powietrza po chwili wraca do wartości wyjściowej (30°C)
- mija kolejne 13 minut włącza się agregat, temperatura na wylocie spada ponownie do 23°C
- znów ok 10 minut pracy agregatu i jego wyłączenie się, wzrost temperatury do wartości wyjściowej
- i tak w kółko...
Rezultat - po półtorej godziny pracy klimatyzatora temperatura w pomieszczeniu ma tę samą wartość. Przy użyciu funkcji szybkiego chłodzenia, przy której - jak rozumiem - powinien agregat zasuwać na maksa, non-stop, do czasu uzyskania 18°C. Czy się mylę?
W czym tkwi błąd?
Czyżby jednak czynnik uciekł? Choć jak pracuje agregat, to z przodu zimne, a z tyłu gorące leci... Jakiś czujnik oblodzenia? Czy cóś?...
P. S.
Pomieszczenie w którym testuję sprzęt ma ok 50m³