Witam, jest to początek mojej przygody na tym forum, nie jestem również mechanikiem, więc proszę o wyrozumiałość.
Czy mógłby ktoś pomóc mi z tym problemem? Doradzić co to może być? Auto przy gwałtownym dodaniu gazu potrafi strzelić w kolektor, dusi się wtedy i ma muła. Dopiero po odpuszczeniu gazu i dodawania go stopniowo wkręca się na obroty. Po głębszym osobistym przeglądzie silnika stwierdziłem że lewego powietrza nie dostaje, pali z pierwszego, nie gaśnie , na zimnym obroty przez kilka sekund zawahają się w granicy 900 w dół potem jest już dobrze obroty równe, ale drażniący problem pozostaje... Po podpięciu pod komputer pokazało regulacje z sondą lambdą, przepływomierz i czujnik od temperatury cieczy. Po kilku dniach zauważyłem że są urwane dwa przewody idące w peszlu i brakuje kostki. Wydaje mi się że to jest ten czujnik temperatury wężyk idzie gdzieś od strony chłodnicy. Nie mam pewności dlatego też proszę was o jakąś radę i wyrozumiałość, dopiero co poznaje silnik, pozdrawiam wszystkich z góry
Czy mógłby ktoś pomóc mi z tym problemem? Doradzić co to może być? Auto przy gwałtownym dodaniu gazu potrafi strzelić w kolektor, dusi się wtedy i ma muła. Dopiero po odpuszczeniu gazu i dodawania go stopniowo wkręca się na obroty. Po głębszym osobistym przeglądzie silnika stwierdziłem że lewego powietrza nie dostaje, pali z pierwszego, nie gaśnie , na zimnym obroty przez kilka sekund zawahają się w granicy 900 w dół potem jest już dobrze obroty równe, ale drażniący problem pozostaje... Po podpięciu pod komputer pokazało regulacje z sondą lambdą, przepływomierz i czujnik od temperatury cieczy. Po kilku dniach zauważyłem że są urwane dwa przewody idące w peszlu i brakuje kostki. Wydaje mi się że to jest ten czujnik temperatury wężyk idzie gdzieś od strony chłodnicy. Nie mam pewności dlatego też proszę was o jakąś radę i wyrozumiałość, dopiero co poznaje silnik, pozdrawiam wszystkich z góry