logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Kubota ST30 - Zakup 20 letniego miniciągnika ma sens?

rayden 27 Kwi 2020 00:07 2829 7
REKLAMA
  • #1 18650247
    rayden
    Poziom 14  
    Posty: 324
    Ocena: 48
    Witam,

    Cały czas biję się z myślami odnośnie zakupu miniciągnika nowy/używany.
    Posiadałem stary T-25 z maszynami ale ciągnik jak i większość maszyn już sprzedałem.
    Do obróbki mam 68 AR ogrodzonej działki w większości to trawa rosnąca w starym sadzie
    oraz 2 ha nieużytków (wysoka trawa + co tam jeszcze wyrośnie koszone 2x na rok).
    Rusek z kosiarką 1.35m dawał radę z tym nieużytkiem ale w ogrodzeniu masakra.
    Ciężki (robił koleiny, niemanewrowy, przez kabinę ciężko poruszać się pod drzewami).
    Robiłem trochę pożyczoną kosiarką ogrodową MColluch z silnikiem B&S V-Twin 20KM.
    Kosiło to z zadowalającą prędkością i miało wystarczającą manewrowość
    Nowy (Kubota BX261 to koszt ok 67 tys zł) używka ST-30 to zwykle ok 28 tys brutto.
    Używka kusi ceną (za 32 tys mogę mieć z kosiarką między-osiową) pytanie czy takie urządzenie sprowadzone z zachodu jest jeszcze w stanie popracować z 10 lat?
    Czy idzie do 20 latka kupić jakieś części zamienne? Np do skrzyni HST, czy zestaw do remontu silnika (tłoki pierścienie, sworznie, panewki wału)?
    Na plus przemawia większy silnik (1,6L w ST-30 vs 1.0 L w BX261).
    Przebiegi sięgające 4000 mth (lub 14000 jak twierdzą co niektórzy)
    20 lat X 7 mcy x 4 dni/mc po 8h => ~4500 mth
    20 lat x 7 mcy x 20 dni/mc po 8h => 22400 mth wiec przebieg jest nie od odgadniecia.


    Czy ktoś miał tego typu sprzęt i jest się w stanie podzielić doświadczeniami?
    W jakim stanei kupił ile dołożył jak się sprawuje takie urządzenie czy olać
    uzywkę ui kupić nówkę?

    Pozdrawiam,

    Robert
  • REKLAMA
  • #2 18653135
    Mobali
    Poziom 43  
    Posty: 11837
    Pomógł: 1335
    Ocena: 3801
    A rozważałeś jeszcze jedno rozwiązanie? Skoro to tylko koszenie dwa razy w roku, czy warto kupować własny sprzęt? Po co mikrociągnik, który przez zdecydowaną większość roku będzie stal bezczynnie? Zresztą do rozważenia jest także ekonomiczny sens tego zakupu. Skoro zakładasz, że Kubota ma podziałać w miarę bezawaryjnie 10 lat, to przy cenie zakupu około 30 tys, zł wychodzi, że w koszenie inwestujesz mniej więc 3 tys. zł rocznie. Sądzę, że bez trudu znajdziesz kogoś, kto za zaledwie część tych pieniędzy skosi ten teren. Wyjdzie znacznie taniej i bez problemów oraz jakiegokolwiek ryzyka po Twojej stronie.

    A wracając do zakupu... Jak ze wszystkim używanym, to jest zwykła loteria bez gwarancji. Abo trafisz dobrze i dołożysz stosunkowo niewiele wyłącznie do kwestii eksploatacyjnych. Albo trafisz na "minę" i zafundujesz sobie "skarbonkę". Taką właśnie sytuację przerabiał mój sąsiad, który kupił w Holandii używany mikrociągnik (Iseki 3130). Problemy pojawiły się już po kilku miesiącach, były ciągłe kłopoty z serwisowaniem i częściami. Po czterech latach ciągłego dokładania i bezskutecznych napraw sprzedał go dalej, z ogromną stratą i.. wielką ulgą.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • REKLAMA
  • #3 18653666
    rayden
    Poziom 14  
    Posty: 324
    Ocena: 48
    Ok dzięki odpowiedź. Obawiam takiej skarbonki. Nie zarabiam w ogóle na rolnictwie. Dostałem w spadku tak duży teren. Z zdecydowanej większosci to teren o przeznaczeniu rolnym bez możliwości przekwalifikowania
    więc nie ma sensu go sprzedawać z uwagi na znikomą wartość. Jest za to całkiem ładny wiec chcę go utrzymać w przyzwoitym stanie by cieszył oko.
    Z zawodu jestem inżynierem i mam sporo pracy i nie mam za wiele czasu na jakieś większe remonty czy grube przeróbki. Zbyt czasochłonne roboty kończą się zwykle tym że albo nie jestem ich wstanie skończyć
    albo trwają strasznie długo i rodzina jest "zmęczona" moją ciągłą nieobecnością.
    Na jeden z moich wcześniejszych postów w podobnym temacie odp kolega sugerując używane urządzenia typu rider które kupił dołożył sporo (dorabiał tryby przekładni itp) finalnie był zadowolony.
    Efekty jego pracy były naprawdę godne podziwu. Przypuszczam że czasowo by zrobić to co on nie dałbym rady nawet nie śpiąc :( o jeżdzeniu do różnych specjalistycznych firm i warsztatów nie wspominając.
    Co do terenu to niestety nie jest tak że wystarczą tylko 2 koszenia w roku (tak te 2 ha nieużytku gość robił mi za ok 400 zł C360 z rotacyjną wiec faktycznie 800 zł na rok wiec traktorek tylko na to nie ma sensu).
    Gorzej z koszeniem trawy mam tego z 45-50 ar i dobrze by skosić 1 raz na tydzień. Obecnie o chętnych do koszenia trudno. Kiedyś łudziłem się że przyjdzie jakiś emeryt by sobie dorobić do emerytury na 3-4 wizyty po pół dnia na m-c za
    500-800 zł moją kosą i kosiarką z moim paliwem. Dałem ogłoszenie... i zgłosiły mi się wyłącznie firmy najtańsza chciała ok 700 zł za jedno takie koszenie... z założeniem dłuższej współpracy.
    A ja jestem inżynierem a nie managerem by wydawać 2800 na samo koszenie trawy.
    Czasy się z ani emeryt ani uczeń czy student takiej "nudnej" roboty się nie podejmie. Ja w technikum czy na studiach gdybym miał taką okazję wziąłbym z pocałowaniem ręki.
    Dzieci mi się do pracy również nie garną :(
    Z uwagi że żona lubi "EKO" wiec wydzieliłem ok 10a pod mini ogródek gdzie mam owoce oraz warzywa. Trzeba to przygotować do sadzenia więc miniciągnik byłby ok.
    Chyba jednak odłożę trochę kasy i kupię nówkę może posłuży na trochę, kiedyś może dokupię więcej akcesoriów.
    Kosiarka pielęgnacyjna kosztuje 2.5-3 tys. niestety ciągnięta jest za ciągnikiem więc pogarsza manewrowość.
    Poza międzyosiówką (producenta) do tego mini-ciągnika inne maszyny są już przystępne cenowo. Miedzyosiówka fajna sprawa może się uda kupić jakąś używkę i przystosować do mocowań w tym modelu.
  • REKLAMA
  • #4 18654532
    Mobali
    Poziom 43  
    Posty: 11837
    Pomógł: 1335
    Ocena: 3801
    rayden napisał:
    Z zdecydowanej większości to teren o przeznaczeniu rolnym bez możliwości przekwalifikowania
    więc nie ma sensu go sprzedawać z uwagi na znikomą wartość.
    Sądzę, że dobrym rozwiązaniem w takim wypadku jest dzierżawa. Nawet za kwotę symboliczną. Na przykład, za... Kilkukrotne koszenie Twoich 50 arów. W ten sposób będzie wilk syty i owca cała ;-)

    W moje okolicy wiele osób pracuje za granicą, ale ziemi odłogowanej właściwie nie ma. Ziemię nieuprawianą oddaje się w dzierżawę, albo oddaje się siano w zamian za koszenie. No i wszystkie strony są zadowolone z takiego obrotu spraw.

    rayden napisał:
    ... mam tego z 45-50 ar i dobrze by skosić 1 raz na tydzień.
    Myślałeś może o postawieniu sobie kozy lub owcy? Dwie piękne "kamerunki" poradzą sobie bez problemu ze strzyżeniem i nawożeniem tego terenu. A jesienią, jak trwa się skończy, owce przeznaczysz na sprzedaż lub... Na święta będą jak znalazł ;-)
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #5 18686436
    rayden
    Poziom 14  
    Posty: 324
    Ocena: 48
    Hej,
    co do dzierżawy to pomyślę. Nie jestem pewien czy się ktoś skusi. Ale spróbuję to się przekonam.
    Jeśli chodzi o owce czy kozy to o ile lubię rośliny to za zwierzętami nie przepadam :(
    Pewnie "nawoziły" by mi nie tylko tam gdzie chcę przy okazji bodłyby się z krzewami, elewacją i samochodem :).
  • REKLAMA
  • #6 18686621
    Cowboy zagrabie
    Poziom 31  
    Posty: 1444
    Pomógł: 159
    Ocena: 501
    rayden napisał:
    Pewnie "nawoziły" by mi nie tylko tam gdzie chcę przy okazji bodłyby się z krzewami, elewacją i samochodem

    Pewnie zaraz pójdzie hejt że nie etyczne, ale kiedyś średnicę koszenia kozy regulowało się na ok 6 m długością łańcucha i raz na 4 godziny "przepolowywało" się przebijając szpilkę :P
    Co do traktorka to kupiłem dwa lata temu złomka MTD 15 HP za 1200pln. Pierścienie można by wymienić tak samo jak paski klinowe. Opony puszczały powietrze ale pół litra chlorokauczuku rozwiązało problem, gałka zmiany biegów zamiast gwintu ma już spaw. Ale 60h na sezon obrobił już drugi rok i jeszcze pewnie ze dwa da radę zanim ściągnę głowicę.

    Stare konstrukcje były może mniej zaawansowane technicznie ale za to wykonane solidnie. Czasem fabryki już niema a sprzęt pracuje.
    Nowe są obliczone pod kątem długości gwarancji i na 10 lat bez poważnego remontu/inwestycji bym nie liczył.
  • #7 18686956
    rayden
    Poziom 14  
    Posty: 324
    Ocena: 48
    No i to ma sens. 1200 zł to żadne pieniądze. Ktoś się pozbył bo nie miał czasu/chęci/umiejętności/sprzętu by to naprawiać. Wymiana pierścieni i pasków to ilość roboty którą idzie przeżyć jak coś się popsuje to szkoda nie wielka, jak sprzęt tańszy to i stres mniejszy - przynajmniej u mnie tak jest ;) Ja tak dojeżdżam piłę lańcuchową NAC-a SPS-38-01. Służy mi już z 8-10 lat.
    Co do zwierząt na łańcuchach to kiedyś był standard nie było ogrodzeń i wszystkie krowy (zwykle każdy miał przynajmniej jedną) i każda wypasna była na łańcuchu. Nikogo to nie dziwiło nie gorszyło i nikt nikomu za to pozwów o znęcanie nie robił. Dziś u mnie we wsi nie ma ani jednej na gminie (15 tys. mieszk.) jest kilka może kilkanaście. A niby w boxach mają lepiej?
  • #8 18686983
    Mobali
    Poziom 43  
    Posty: 11837
    Pomógł: 1335
    Ocena: 3801
    Cowboy zagrabie napisał:
    Pewnie zaraz pójdzie hejt że nie etyczne, ale kiedyś średnicę koszenia kozy regulowało się na ok 6 m długością łańcucha i raz na 4 godziny "przepolowywało" się przebijając szpilkę
    Pod tym względem właściwie nic się nie zmieniło i nadal w ten sposób reguluje się średnicę koszenia kozą czy baranem. Jest też nowocześniejsza "metoda liniowa", którą bardzo polecam. To dwa paliki na szerokość trawnika i na nich rozpięta linka. Poprzez oczko linka jest połączona z krótkim łańcuchem zapiętym do obróżki na karku kozy lub barana. W ten sposób zwierzę wycina pas o zadanej długości i szerokości, ciesząc się większą swobodą niż na krótkim łańcuchu. Metoda zapewnia znacznie prostsze i dokładniejsze koszenie, bo pasy przesuwane na niewielki zakład znacznie łatwiej ze sobą połączyć. Łatwiej także planować koszenie w ten sposób większych obszarów.
    Cowboy zagrabie napisał:
    Stare konstrukcje były może mniej zaawansowane technicznie ale za to wykonane solidnie.
    Zgodzę się w 100 procentach. Jednak nie ma róży bez kolców, trzeba więc przygotować się na poszukiwanie części, spore nakłady czasu i pracy własnej oraz konieczność zainwestowania nieco większej porcji wysiłku w obsługę. Nowe działa jednak łatwiej i przyjemniej - ale będzie na pewno krócej. Już sama maniera stosowania cienkościennych profili i blaszek oraz ich malowania proszkowego bez przygotowania powierzchni, właściwie dyskwalifikuje te nowoczesne urządzenia już po kilku latach użytkowania.
    Pomogłem? Kup mi kawę.

Podsumowanie tematu

✨ Użytkownik rozważa zakup używanego miniciągnika Kubota ST30, mając na uwadze jego zastosowanie do koszenia trawy na działce o powierzchni 68 arów oraz 2 ha nieużytków. Wcześniej korzystał z T-25, który okazał się nieefektywny w manewrowaniu. Nowy model Kubota BX261 jest znacznie droższy (67 tys. zł), podczas gdy używany ST30 kosztuje około 28 tys. zł. Użytkownik obawia się, że zakup używanego sprzętu może wiązać się z ryzykiem awarii i wysokimi kosztami napraw. W dyskusji pojawiają się alternatywy, takie jak dzierżawa sprzętu lub wykorzystanie zwierząt do koszenia, co może być bardziej ekonomiczne. Użytkownicy podkreślają, że zakup używanego sprzętu to loteria, a starsze modele mogą wymagać trudnych do zdobycia części zamiennych.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA