Nie macie się Koledzy teraz co usprawiedliwiać. W poście 15 Kol. krzysiek_krm napisał w czym problem.
Tłumaczenie Kol. 78db78 wygląda tak jakby nie zauważył oczywistej nieścisłości (jeśli mam tak uważać, a nie że to brak podstawowej wiedzy o zasilaniu LED'ów) w cytowanym poście Kol.janekpc, który wyraźnie napisał "ZAMIAST rezystora mozesz dac diode prostownicza w szerg z zasilaniem." (pisownia zachowana oryg.). Więc tłumaczenie że "a ja co innego myślałem.....to skrót myślowy" jest w tym wypadku co najmniej dziecinne.
Kolega janekpc dodatkowo się pogrążył pisząc:
janekpc napisał: ładowarka ma ograniczenie prądowe i dwa rezystor ogranicza prąd.
Również bez sensu, a nawet szkodliwe sugerując, że ładowarka do telefonu ma ODPOWIEDNIE dla tych LED ograniczenie prądowe. Dla przypomnienia powiem tylko, że typowe ładowarki mogą oddawać podczas ładowania co najmniej 1 A, a bywają też takie, co i 3 A potrafią oddać. LED malej mocy ma typowy prąd w okolicach 10 - 20 mA i po to jest rezystor w szereg (nawet dla baterii, które mają znacznie większą oporność wewnętrzną - nie mowie tu o alkalicznych), by nie dopuścić do przekroczenia tego prądu.
Co do tego typu lampek sprzedawanych na straganach (czy sprowadzanych z chin w sklepach) były one oferowane właśnie z bateriami węglowymi - o dużej oporności wewnętrznej, która dodatkowo prąd ograniczała.
Sam się naciąłem na podobny problem z bateriami w latarce, gdy w celu wydłużenia świecenia zastosowałem baterie alkaliczne - po minucie padła pierwsza dioda, po 5 minutach nie świeciły prawie wszystkie. (w oryginale latarka miała 3 x AAA i 7 szt LED 3 mm równolegle (co też nie jest dobrym pomysłem). Dopóki świeciła na bateriach węglowych nic złego się nie działo, ale jak wymieniłem trzeci komplet po tygodniu niezwykle sporadycznego używania wstawiłem alkaliczne. Jak się popaliły diody wstawiłem nowe i rezystor ograniczający - latarka świeci do dziś.