Na chwilę obecną próba naprawy zasilacza nie udała się: niby przemierzone wszystko, a przy próbie załączenia wywaliło bezpiecznik.
Zacząłem od zrozumienia jak to powinno działać w środku.
Do zasilenia są 3 płytki z LED'ami, spięte w szereg. Przyjrzałem się jednej z takich płytek i stwierdziłem, iż na każdej z nich:
1. diody występują równolegle parami
2. w/w pary są spięte w szereg składający się z 47 par
3. diody zaczynają świecić bladym światłem (z minimalnym poborem prądu) przy 2,5VDC, przy 3,0VDC świecą dość jasno pobierając 0,17A (na parę), przy 3,1V pobierają 0,23A (na parę). Wyżej nie chcę sprawdzać, żeby ich nie "ubić".
Idąc drogą dedukcji: jeżeli ta żarówka LED ma mieć 80W, przy 47 parach po 2 diody (94szt) i trzech płytkach (razem 282 szt diod), każda dioda powinna mieć moc 0,284W. To mi się nie klei. LED'y mogą mieć albo 0,2W albo 0,5W. Przy 0,2W lampa winna mieć moc 56,4W, przy 0,5W byłoby to 141W. Rozsądek podpowiada: 0,2W
Dla 0,2W powinien być prąd 60mA przy 3,1V - łączny pobór prądu powinien być 120mA na parę (co przekroczyłem już przy 3,0V).
Zrobiłem inny eksperyment: na zasilaczu laboratoryjnym ustawiłem ograniczenie prądu na 0,120A i zasiliłem sekcję szeregu 5 par napięciem 15V. Włączyło się ograniczenie prądu i napięcie spadło do 14,3-14,4V, co by wskazywało, iż nominalne napięcie pracy tych diod to 2,9VDC. Rzeczywiście, przy 14,5V na 5 sekcji jest prąd 0,120A.
Podsumujmy:
1. W w/w żarówce siedzą diody 2,9V 0,06A 0,2W
2. Przy w/w parametrach (pary diod) prąd w obwodzie winien wynosić 120mA.
3. każda płytka winna być zasilona "prądowo" prądem 120mA, powodując spadek napięcia około 136,3V
4. Teraz zaskakujący wniosek: jeżeli płytki spięte są w szereg, przy prądzie 120mA łączny spadek napięcia na szeregu winien wynosić 408,9VDC !!!
Kurde, ale chinole wymyślili... Źródło prądowe 120mA pracujące na ponad 400VDC
Wiadomo jak to ma działać, teraz czas popracować nad schematem zasilacza.