Najprościej to rozdzielić to na kilka osobnych obwodów, gdzie oświetlenie każdych 2-3 stopni, byłoby sterowane osobnym czujnikiem ruchu.
Gdybyś chciał mieć jeden tylko czujnik, to potrzebny byłby jakiś układ automatyki, który by stopniowo załączał kolejne sekcje oświetlenia, w określonym czasie.
To jednak generuje też problemy - wchodząc czy schodząc - mamy już różne kierunki działania oświetlenia. Już więc musimy mieć dwa czujniki, na początku i końcu schodów i układ działający w dwóch sekwencjach, co znacząco komplikuje jego budowę. Żeby uniknąć całej szafy sterowniczej wypełnionej przekaźnikami i wyłącznikami czasowymi, trzeba by już pewnie zastosować jakiś sterownik czy przekaźnik programowalny, które oczywiście do tanich nie należą.
Prościej jest poprowadzić jedno zasilanie wzdłuż schodów, z puszkami rozgałęźnymi (tyle ile jest grup stopni po 2-3 stopnie w grupie), przy środku każdej grupy zamontować czujnik ruchu z opóźnionym wyłączeniem, a czujnik włącza oświetlenie po wykryciu ruchu.
Roboty jest dokładnie tyle samo, a nawet mniej, bo odchodzi nam skomplikowane sterowanie, a całość schodów działa w miarę dobrze w każdej sytuacji.