Witam,
Wynajmowałam mieszkanie i przy odbiorze okazało się, że z lodówki potwornie śmierdzi. Najprawdopodobniej przez kilka/kilkanaście dni w mieszkaniu nie było prądu i cała zawartość zamrażarki rozmroziła się. Wyciekło pod lodówkę. Porządnie ją umyłam, octem, kwaskiem, sodą, nawet domestosem i dalej śmierdzi. Czy w tej lodówce jest gdzieś taka dziurka, którą są odprowadzane skropliny? Tył lodówki jest zabudowany i nie ma widać pojemniczka na skropliny. W instrukcji też brak info o takim otworze. W poprzedniej lodówce był taki otwór i wiem, że można to było przepłukać. Ostatnio 2 dni lodówka była zamknięta i wyłączona i mniej śmierdzi niż jak jest włączona, stąd wydaje mi się, że to śmierdzi ze środka. Pisałam do serwisu ale odpisali mi póki co tylko tyle żeby ją umyć i wywietrzyć. Wietrzyłam już i poza zasmrodzeniem mieszkania nic to nie dało.
Wynajmowałam mieszkanie i przy odbiorze okazało się, że z lodówki potwornie śmierdzi. Najprawdopodobniej przez kilka/kilkanaście dni w mieszkaniu nie było prądu i cała zawartość zamrażarki rozmroziła się. Wyciekło pod lodówkę. Porządnie ją umyłam, octem, kwaskiem, sodą, nawet domestosem i dalej śmierdzi. Czy w tej lodówce jest gdzieś taka dziurka, którą są odprowadzane skropliny? Tył lodówki jest zabudowany i nie ma widać pojemniczka na skropliny. W instrukcji też brak info o takim otworze. W poprzedniej lodówce był taki otwór i wiem, że można to było przepłukać. Ostatnio 2 dni lodówka była zamknięta i wyłączona i mniej śmierdzi niż jak jest włączona, stąd wydaje mi się, że to śmierdzi ze środka. Pisałam do serwisu ale odpisali mi póki co tylko tyle żeby ją umyć i wywietrzyć. Wietrzyłam już i poza zasmrodzeniem mieszkania nic to nie dało.