Witam
Jestem obecnie w trakcie remontu kupionego 4 lata temu domu i niestety nie daje mi spokoju instalacja elektryczna.
Instalacja była w całości wymieniana przez elektryka w 2008r (odebrana, opomiarowana, robione pod nadzorem kb), ale wydaje mi się, że nie jest to dobrze zrobione.
Instalacja jest poprowadzona nad sufitem podwieszanym na konstrukcji drewnianej, częściowo w warstwie wełny. Całość puszczona przewodem 3x1,5mm², oświetlenie połączone razem z gniazdami, w gniazdach brak bolców ochronnych (są w kuchni i łazience). Brak jakichkolwiek różnicówek itp.
Zabezpieczenia 16A, przewody łączone nad sufitem, bez jakichkolwiek puszek, peszli, przymocowane bezpośrednio do drewnianych kantówek. Wszystkie wewnętrzne ściany w domu są w konstrukcji kg na szkielecie drewnianym.
Ze względu na tragicznie położoną wełnę, chciałbym na sufit dosypać ok 30cm celulozy. W jaki sposób poprowadzić przewody elektryczne? Czy wystarczy wymienić je na 3x2,5mm², wrzucić w peszel i położyć na suficie, przysypując celulozą? A może rozprowadzić je ponad warstwa ocieplenia, mocując do stalowej konstrukcji dachu? Tylko czy wtedy w peszlu nie będzie się skraplać para wodna? Czy lepiej przewody łączyć w puszkach hermetycznych nad sufitem (nie będzie do nich dostępu) czy zastosować instalacje bezpuszkową i łączyć pod gniazdami? Ogólnie dom ma 220m², parterówka. Obecnie całość podzielona na raptem 8 obwodów...
Oczywiście całość będzie spinał elektryk, ale nie chciałbym, żeby kolejny pokazał swoją "radosna twórczość"...
Jestem obecnie w trakcie remontu kupionego 4 lata temu domu i niestety nie daje mi spokoju instalacja elektryczna.
Instalacja była w całości wymieniana przez elektryka w 2008r (odebrana, opomiarowana, robione pod nadzorem kb), ale wydaje mi się, że nie jest to dobrze zrobione.
Instalacja jest poprowadzona nad sufitem podwieszanym na konstrukcji drewnianej, częściowo w warstwie wełny. Całość puszczona przewodem 3x1,5mm², oświetlenie połączone razem z gniazdami, w gniazdach brak bolców ochronnych (są w kuchni i łazience). Brak jakichkolwiek różnicówek itp.
Zabezpieczenia 16A, przewody łączone nad sufitem, bez jakichkolwiek puszek, peszli, przymocowane bezpośrednio do drewnianych kantówek. Wszystkie wewnętrzne ściany w domu są w konstrukcji kg na szkielecie drewnianym.
Ze względu na tragicznie położoną wełnę, chciałbym na sufit dosypać ok 30cm celulozy. W jaki sposób poprowadzić przewody elektryczne? Czy wystarczy wymienić je na 3x2,5mm², wrzucić w peszel i położyć na suficie, przysypując celulozą? A może rozprowadzić je ponad warstwa ocieplenia, mocując do stalowej konstrukcji dachu? Tylko czy wtedy w peszlu nie będzie się skraplać para wodna? Czy lepiej przewody łączyć w puszkach hermetycznych nad sufitem (nie będzie do nich dostępu) czy zastosować instalacje bezpuszkową i łączyć pod gniazdami? Ogólnie dom ma 220m², parterówka. Obecnie całość podzielona na raptem 8 obwodów...
Oczywiście całość będzie spinał elektryk, ale nie chciałbym, żeby kolejny pokazał swoją "radosna twórczość"...