Jak nie urok to…
Wcześniej pytałem o problem z jak się okazało alternatorem
Dziś z zapytaniem (bardziej z potwierdzeniem moich przypuszczeń)
Jak wiadomo zima wiec silnik potrzebuje więcej prądu do odpalenia. Po wymianie alternatora jak igła odpalał za pierwszym razem trwało to może z dwa tygodnie. Od kilku dni odpalał gorzej przez chwile jakby brak relacji po chwili zaskakiwał i odpalał tłumaczyłem sobie to mrozem. Rano odpaliłem bez problemu ( nie było nawet tej chwilowej ‚przerwy’) natomiast problem pojawił sie wieczorem (oczywiście gdy był najbardziej potrzeby) po przekręceniu stacyjki próba była bardzo bardzo mozolna (słychać bylo obracanie czegoś? lecz bez skutku) na początku myślałem ze to przez zimno… po kilku nieudanych próbach odpalania (z każda proba coraz słabiej kręcił) w końcu brak jakiejkolwiek reakcji. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce gaśnie zasięg i nic więcej sie nie dzieje (wszytkie kontrolki bez zmian) napięcie na akumulatorze prawidłowe ( dokładnie 12,48, na klemach także) i tu pytanie. Rozrusznik? Czy wina może leżeć gdzieś indziej, bezpieczniki? Kostka od stacyjki? Zwarcie? Chciałbym naprawić to sam ponieważ jeśli to rozrusznik to czytałem ze wymiana nie jest skomplikowana a przerażają mnie koszty lawety. Z góry wielkie dziękuję za pomoc!
Dodano po 8 [minuty]:
A i dodam tak z moich przemyśleń teraz ze problem zaczął się w sumie w momencie gdy paliwa w baku było mniej niż zazwyczaj ( dziś zaświeciła się rezerwa ale wskaźnik paliwa nie leży) wiec może to być wina braku paliwa? Dodam jeszcze ze o brak rekacji chodzi mi o całkowity brak rekacji ( głównie brak kręcenia bo teoretyczne wszytko jest tak jak zazwyczaj kontrolki prąd wszytko jest.)
Wcześniej pytałem o problem z jak się okazało alternatorem
Dziś z zapytaniem (bardziej z potwierdzeniem moich przypuszczeń)
Jak wiadomo zima wiec silnik potrzebuje więcej prądu do odpalenia. Po wymianie alternatora jak igła odpalał za pierwszym razem trwało to może z dwa tygodnie. Od kilku dni odpalał gorzej przez chwile jakby brak relacji po chwili zaskakiwał i odpalał tłumaczyłem sobie to mrozem. Rano odpaliłem bez problemu ( nie było nawet tej chwilowej ‚przerwy’) natomiast problem pojawił sie wieczorem (oczywiście gdy był najbardziej potrzeby) po przekręceniu stacyjki próba była bardzo bardzo mozolna (słychać bylo obracanie czegoś? lecz bez skutku) na początku myślałem ze to przez zimno… po kilku nieudanych próbach odpalania (z każda proba coraz słabiej kręcił) w końcu brak jakiejkolwiek reakcji. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce gaśnie zasięg i nic więcej sie nie dzieje (wszytkie kontrolki bez zmian) napięcie na akumulatorze prawidłowe ( dokładnie 12,48, na klemach także) i tu pytanie. Rozrusznik? Czy wina może leżeć gdzieś indziej, bezpieczniki? Kostka od stacyjki? Zwarcie? Chciałbym naprawić to sam ponieważ jeśli to rozrusznik to czytałem ze wymiana nie jest skomplikowana a przerażają mnie koszty lawety. Z góry wielkie dziękuję za pomoc!
Dodano po 8 [minuty]:
A i dodam tak z moich przemyśleń teraz ze problem zaczął się w sumie w momencie gdy paliwa w baku było mniej niż zazwyczaj ( dziś zaświeciła się rezerwa ale wskaźnik paliwa nie leży) wiec może to być wina braku paliwa? Dodam jeszcze ze o brak rekacji chodzi mi o całkowity brak rekacji ( głównie brak kręcenia bo teoretyczne wszytko jest tak jak zazwyczaj kontrolki prąd wszytko jest.)