Witam.
Opiszę dość dokładnie sytuację. Posiadam pastwisko położone na wzgórzu, 3 km od najbliższych zabudowań, sąsiadujące z lasem. Długość 400m, szerokość 200m. Jest ogrodzone siatką leśną i dookoła jest przeciągnięty "elektryczny pastuch". Wewnątrz, taką samą siatką, zrobiona jest mała zagroda.
Wzdłuż jednego dłuższego, jednego krótszego, do zagrody i poprzez środek, jest położona instalacja pod alarm i monitoring (kabel UTP, kabel 230V oraz kabel sygnałowy 6-cio żyłowy). na załączonym rysunku, wewnętrzna zagroda zaznaczona jest na zielono, a poprowadzone przewody na niebiesko.
Nie jest to hodowla biznesowa a raczej amatorska (uczestnictwo w programie odnowy jednej z ras). Stąd rozwiązania typu: wieżyczka obserwacyjna ze strażnikiem nie są rozwiązaniem ze względów ekonomicznych.
Właściwy problem: Sygnalizacja wtargnięcia (lub próby wtargnięcia) przez ogrodzenie dzikich zwierząt (wilki i niedźwiedzie). Zagrożenie jest bardzo realne ponieważ już dwa razy zdarzyło się takie wtargnięcie i stado zostało częściowo wymordowane. Wprawdzie było to jeszcze przed założeniem elektrycznego pastucha, ale nie jest to rozwiązanie całkowicie skuteczne. W warunkach laboratoryjnych czy "książkowych" takie rozwiązana są skuteczniejsze. W warunkach polowych, często zawodzą. Przykładowo: opady deszczu połączone z silnym wiatrem, nawiewanie śniegu, gałęzie spadające z drzew (w przypadku tego pastwiska, drzewa są z 3 stron), powodują, że dochodzi do zwarć i elektryczny pastuch przestaje być skuteczny.
Chcę zrobić sygnalizację próby forsowania ogrodzenia. Zakładam, że będę musiał przeciągnąć dookoła ogrodzenia dodatkowy przewód, ewentualnie 2 (jeden na zewnątrz drugi od środka). Zdaję sobie sprawę, że będzie wiele fałszywych alarmów. Ale zakładam, że po alarmie wywołanym zewnętrznym obwodem, będzie można sprawdzić poprzez monitoring co się dzieje i czy trzeba reagować, a po alarmie wywołanym zewnętrznym i wewnętrznym obwodem, od razu ktoś musi wskoczyć w samochód i jechać na górę ratować sytuację.
Wewnątrz ogrodzenia będą dodatkowo czujniki ruchu, włączane w nocy, gdy zwierzęta będą przebywać już w wewnętrznej zagrodzie (zielony kwadrat na rysunku).
Stąd moje pytanie: czy ktoś spotkał się z praktycznym rozwiązaniem takiego problemu? Jaki rodzaj czujnika, przewodu? Czy warto rozważać czujnik nacisku (a właściwie w tym przypadku naciągu przewodu)? Jak widać na rysunku, mogę podzielić obwód na 3-4 niezależne sekcje, pozwalające na identyfikację miejsca alarmu.
Pozdrawiam
Opiszę dość dokładnie sytuację. Posiadam pastwisko położone na wzgórzu, 3 km od najbliższych zabudowań, sąsiadujące z lasem. Długość 400m, szerokość 200m. Jest ogrodzone siatką leśną i dookoła jest przeciągnięty "elektryczny pastuch". Wewnątrz, taką samą siatką, zrobiona jest mała zagroda.
Wzdłuż jednego dłuższego, jednego krótszego, do zagrody i poprzez środek, jest położona instalacja pod alarm i monitoring (kabel UTP, kabel 230V oraz kabel sygnałowy 6-cio żyłowy). na załączonym rysunku, wewnętrzna zagroda zaznaczona jest na zielono, a poprowadzone przewody na niebiesko.
Nie jest to hodowla biznesowa a raczej amatorska (uczestnictwo w programie odnowy jednej z ras). Stąd rozwiązania typu: wieżyczka obserwacyjna ze strażnikiem nie są rozwiązaniem ze względów ekonomicznych.
Właściwy problem: Sygnalizacja wtargnięcia (lub próby wtargnięcia) przez ogrodzenie dzikich zwierząt (wilki i niedźwiedzie). Zagrożenie jest bardzo realne ponieważ już dwa razy zdarzyło się takie wtargnięcie i stado zostało częściowo wymordowane. Wprawdzie było to jeszcze przed założeniem elektrycznego pastucha, ale nie jest to rozwiązanie całkowicie skuteczne. W warunkach laboratoryjnych czy "książkowych" takie rozwiązana są skuteczniejsze. W warunkach polowych, często zawodzą. Przykładowo: opady deszczu połączone z silnym wiatrem, nawiewanie śniegu, gałęzie spadające z drzew (w przypadku tego pastwiska, drzewa są z 3 stron), powodują, że dochodzi do zwarć i elektryczny pastuch przestaje być skuteczny.
Chcę zrobić sygnalizację próby forsowania ogrodzenia. Zakładam, że będę musiał przeciągnąć dookoła ogrodzenia dodatkowy przewód, ewentualnie 2 (jeden na zewnątrz drugi od środka). Zdaję sobie sprawę, że będzie wiele fałszywych alarmów. Ale zakładam, że po alarmie wywołanym zewnętrznym obwodem, będzie można sprawdzić poprzez monitoring co się dzieje i czy trzeba reagować, a po alarmie wywołanym zewnętrznym i wewnętrznym obwodem, od razu ktoś musi wskoczyć w samochód i jechać na górę ratować sytuację.
Wewnątrz ogrodzenia będą dodatkowo czujniki ruchu, włączane w nocy, gdy zwierzęta będą przebywać już w wewnętrznej zagrodzie (zielony kwadrat na rysunku).
Stąd moje pytanie: czy ktoś spotkał się z praktycznym rozwiązaniem takiego problemu? Jaki rodzaj czujnika, przewodu? Czy warto rozważać czujnik nacisku (a właściwie w tym przypadku naciągu przewodu)? Jak widać na rysunku, mogę podzielić obwód na 3-4 niezależne sekcje, pozwalające na identyfikację miejsca alarmu.
Pozdrawiam