Witam.
Mam problem z elektryką w mieszkaniu w bloku, stare budownictwo, lata 50-te i w związku z tym, kilka pytań związanych z kwestia modernizacji/wymiany instalacji elektrycznej. Mieszkanie jest małe, jeden pokój z kuchnią.
Historia jest chyba dosyć standardowa - kilka lat temu kupiłam mieszkanie, poprzedni właściciel zapewniał, że elektryka jest zrobiona, a ja nie miałam żadnej wiedzy na ten temat ani doświadczenia w tej kwestii i zaufałam. Po kilku miesiącach odbył się remont ( bez instalacji elektrycznej), elektryk który montował gniazdka w kuchni i łazience mówił, że instalacja jest w porządku. Byłam zadowolona, ale do czasu. Jakiś czas temu wyrwałam przez przypadek gniazdko, zrobiło się zwarcie i...zgasło mi światło w całym mieszkaniu. Zdziwiło mnie to i zaczęłam drążyć trochę temat i wyszło, że wszystkie gniazdka w pokoju i przedpokoju są na jednym obwodzie z oświetleniem.
Moim okiem laika sytuacja wygląda tak:
- do kuchni są poprowadzone cztery obwody (miedź 3x2,5mm)
- łazienka jeden obwód (miedź 3x2,5mm)
- gniazdka w pokoju i oświetlenie w całym mieszkaniu na jednym obwodzie (2x1.5mm). Nie wiem czemu tak i co tam było kombinowane, ale wiem, że dobrze to to raczej nie jest. Do tego niepokoi mnie fakt, że w rozdzielnicy (nie wiem czy to poprawna nazwa) są założone bezpieczniki C16.
Planuje się oczywiście skonsultować z elektrykiem w tej sprawie, żeby ocenił sytuacje na żywo, ale żeby móc to wcześniej przemyśleć, mam następujące pytania:
- czy waszym zdaniem cała elektryka jest do wymiany czy wystarczyłoby zrobić porządek z oświetleniem i gniazdkami w pokoju? Wydaje mi się, że ta kuchnia i łazienka są okej mogłoby być więcej obwodów, ale w sumie mi to wystarcza na moje potrzeby, a za jakieś 2-4 lata i tak będzie kolejny remont, bo ten pierwszy był robiony po kosztach (jak widać).
- czy da się jakoś odłączyć same gniazdka i zostawić oświetlenie na tym jednym obwodzie, a dodatkowo puścić nowy obwód 3x2.5mm na gniazdka? Ściany sobie jakoś doprowadzę do porządku, ale perspektywa prucia sufitu mnie przeraża, bo żadna poważna ekipa nie przyjdzie mi raczej pomalować 20m² sufitu.
- jakieś propozycje jak z tego wybrnąć?
Mam nadzieje, że powyższe jest w miarę zrozumiałe i proszę o wyrozumiałość
Historia jest chyba dosyć standardowa - kilka lat temu kupiłam mieszkanie, poprzedni właściciel zapewniał, że elektryka jest zrobiona, a ja nie miałam żadnej wiedzy na ten temat ani doświadczenia w tej kwestii i zaufałam. Po kilku miesiącach odbył się remont ( bez instalacji elektrycznej), elektryk który montował gniazdka w kuchni i łazience mówił, że instalacja jest w porządku. Byłam zadowolona, ale do czasu. Jakiś czas temu wyrwałam przez przypadek gniazdko, zrobiło się zwarcie i...zgasło mi światło w całym mieszkaniu. Zdziwiło mnie to i zaczęłam drążyć trochę temat i wyszło, że wszystkie gniazdka w pokoju i przedpokoju są na jednym obwodzie z oświetleniem.
Moim okiem laika sytuacja wygląda tak:
- do kuchni są poprowadzone cztery obwody (miedź 3x2,5mm)
- łazienka jeden obwód (miedź 3x2,5mm)
- gniazdka w pokoju i oświetlenie w całym mieszkaniu na jednym obwodzie (2x1.5mm). Nie wiem czemu tak i co tam było kombinowane, ale wiem, że dobrze to to raczej nie jest. Do tego niepokoi mnie fakt, że w rozdzielnicy (nie wiem czy to poprawna nazwa) są założone bezpieczniki C16.
Planuje się oczywiście skonsultować z elektrykiem w tej sprawie, żeby ocenił sytuacje na żywo, ale żeby móc to wcześniej przemyśleć, mam następujące pytania:
- czy waszym zdaniem cała elektryka jest do wymiany czy wystarczyłoby zrobić porządek z oświetleniem i gniazdkami w pokoju? Wydaje mi się, że ta kuchnia i łazienka są okej mogłoby być więcej obwodów, ale w sumie mi to wystarcza na moje potrzeby, a za jakieś 2-4 lata i tak będzie kolejny remont, bo ten pierwszy był robiony po kosztach (jak widać).
- czy da się jakoś odłączyć same gniazdka i zostawić oświetlenie na tym jednym obwodzie, a dodatkowo puścić nowy obwód 3x2.5mm na gniazdka? Ściany sobie jakoś doprowadzę do porządku, ale perspektywa prucia sufitu mnie przeraża, bo żadna poważna ekipa nie przyjdzie mi raczej pomalować 20m² sufitu.
- jakieś propozycje jak z tego wybrnąć?
Mam nadzieje, że powyższe jest w miarę zrozumiałe i proszę o wyrozumiałość