Witam forumowiczów,
8 maja wyskoczył błąd na falowniku: 129 AC V poza zasięgiem.
Instalacja 5950 kwp
Instalacja fotowoltaiczna 4-letnia, pierwszy raz taki błąd.
Nic w otoczeniu się nie zmieniło, brak dodatkowych prosumentów, błąd występuje cały czas, bez względu na porę dnia. Podwyższona autokonsumpcja (włączone dużo odbiorników, ok. 5 kWh) nie wzbudza falownika. Resety nie pomagają.
Ustawienia falownika poprawne: DIP 1, 2, 4 ON
Połączenia kablowe, zaciski nie poluzowane.
Pomierzyłem multimetrem (700V) we własnym zakresie napięcia w domu: w rozdzielni na przewodach prowadzących od zewnątrz/na przewodach od rozdzielni do wyłącznika AC przy fotowoltaice, i na przewodach AC Output z falownika - Na każdej fazie to samo napięcie: 239/240V, i międzyfazowe pomiędzy każdą fazą ok. 417V
Od razu powiem, że moja firma instalująca fotowoltaikę upadła, więc nie mam gwarancji na instalację:.
Zawezwany został elektryk, który robił w domu instalację, aby pomierzył wszystko profesjonalnie.
Zakład Energetyczny był dziś i mierzył napięcia na transformatorze i na zabezpieczeniach przed licznikiem: napięcia prawidłowe, ok. 240V
Serwis Growatt orzekł, że nie mam w domu jednej fazy, ale czy mają rację? Na screenie nie widać, aby jedna faza była "wyzerowana" lub bliska zeru. Są dwie fazy po ok. 200-220, a trzecia ok. 420. Zauważcie, że pomiar trzeciej fazy VacT(V) to zawsze suma z dwóch pierwszych (VacR(V)+VacS(V).
Czy faktycznie mogę mieć brak jednej fazy, skoro w domu wszystkie urządzenia działają jak należy, a moje pomiary na każdej fazie pokazały napięcie? Skąd tak dziwne wskazania falownika?