Witam, przychodzę z prośbą o poradę odnośnie wentylacji, ale może nie tylko. Dom z końca lat 80 kupiony w tym roku z rynku wtórnego. Podniesiona piwnica, góra to część użytkowa ~102m2, ogrzewany kondensacyjnym kotłem gazowym. Wentylacja grawitacyjna, z kuchni / małego WC w ramach ciągu z piwnicy, zaś z głównej łazienki osobna
Na czerowno zaznaczone kratki wentylacyjne
Wszystko zaczęło się od spadków temperatury na zewnątrz w nocy w okolice 2-3 stopni. Rano, a w sumie już w nocy pojawiła się na oknach na dolnej części szyby skroplona woda – dodam, że nie na wszystkich. Salon ma drzwi balkonowe i niemal całą ścianę przeszkloną i tam problem nie występuje, ale to raczej nowsza stolarka. Cała reszta to okna Thermoplasta chyba dwuszybowe i to z nimi jest problem. Nie powiem, poza tym są szczelne, chodza ok, ostatnio przeczyściłem uszczelki, przestawiałem też na tryb zimowy (aczkolwiek problem zauważyłem przed tym). Zacząłem drążyć temat, więcej wietrzyć, kupiłem kilka higrometrow aby przekonać się, że mam w pokojach okolice 70% przy temperaturze 21 stopni (w nocy nieco mniej)
Stawiam, że największym problemem jest łazienka z prysznicem (6 na obrazku), bo tam po kąpieli dobija do 80% i trudno ze zbiciem tego - pod prysznicem na fugach na dole pojawiła się pleśń/grzyb, zabite domestosem. Na ścianie przy suficie jest kratka wentylacyjna gdzie był wentylator. Jest tam uszkodzony przewód (brak napięcia), do tego całość była masakrycznie zasyfiona. Ściągnąłem, przeczyściłem, zdemontowałem wentylator i na razie jest sama kratka aby umożliwić przepływ powietrza. W łazience jest okno na ścianie niwidoczne na rysunku, znajduje się nad schodami na dół (jest to zabudowane) na ścianie mogę nieco rozszczelnić lub wietrzyć ale wtedy od razu mocno spada w tym pomieszczeniu temperatura, do tego dojście do tego okna jest utrudnione
Druga sprawa to temperatura. Jest podobna do tej w całym mieszkaniu czyli okolice 21 - 21,5 stopni. Dobrze byłoby mieć tam cieplej ale w sumie jak skoro jedyny grzejnik jest z całego CO a grzać tylko pod łazienkę wydaje mi się średnim pomysłem, podobnie jak latanie i zakręcanie / odkręcanie termostatów na grzejnikach. Jest tam taki jak załączam na zdjęciu (nad WC), oczywiście odkręcony na full cały czas - wydaje mi się, że tam można wrzucić śmiało coś innego
Na chwilę obecną wrzuciłem grzejnik olejowy bo i tak miałem do dyspozycji, włączam podczas kąpieli i poprawa jest ogromna, no ale nie wydaje mi się to rozwiązaniem długofalowym. W przyszłym tygodniu będę miał kominiarza bo i tak trzeba wszystko sprawdzić pod ubezpieczenie, więc przy okazji dowiem się jak z przewodami wentylacyjnymi
Obecnie w pokojach dzięki wietrzeniu 2-3 razy dziennie mam okolice 55-60% wilgotności, odczuwalna temperatura jest wyższa, mimo że w domu grzeje się nieco mniej niż wcześniej (było na samym początku pod 22 stopnie). W sumie nie wiem czy warto dogrzewać mocniej aby nieco wysuszyć powietrze, czy te obecne poziomy są wystarczające
Co warto tam jeszcze zrobić? Co teraz, a co na wiosnę, lato przyszłego roku? Po głowie chodzi mi rekuperacja ścienna, choć nie wiem czy w łazience to dobra myśl
Na czerowno zaznaczone kratki wentylacyjne
Wszystko zaczęło się od spadków temperatury na zewnątrz w nocy w okolice 2-3 stopni. Rano, a w sumie już w nocy pojawiła się na oknach na dolnej części szyby skroplona woda – dodam, że nie na wszystkich. Salon ma drzwi balkonowe i niemal całą ścianę przeszkloną i tam problem nie występuje, ale to raczej nowsza stolarka. Cała reszta to okna Thermoplasta chyba dwuszybowe i to z nimi jest problem. Nie powiem, poza tym są szczelne, chodza ok, ostatnio przeczyściłem uszczelki, przestawiałem też na tryb zimowy (aczkolwiek problem zauważyłem przed tym). Zacząłem drążyć temat, więcej wietrzyć, kupiłem kilka higrometrow aby przekonać się, że mam w pokojach okolice 70% przy temperaturze 21 stopni (w nocy nieco mniej)
Stawiam, że największym problemem jest łazienka z prysznicem (6 na obrazku), bo tam po kąpieli dobija do 80% i trudno ze zbiciem tego - pod prysznicem na fugach na dole pojawiła się pleśń/grzyb, zabite domestosem. Na ścianie przy suficie jest kratka wentylacyjna gdzie był wentylator. Jest tam uszkodzony przewód (brak napięcia), do tego całość była masakrycznie zasyfiona. Ściągnąłem, przeczyściłem, zdemontowałem wentylator i na razie jest sama kratka aby umożliwić przepływ powietrza. W łazience jest okno na ścianie niwidoczne na rysunku, znajduje się nad schodami na dół (jest to zabudowane) na ścianie mogę nieco rozszczelnić lub wietrzyć ale wtedy od razu mocno spada w tym pomieszczeniu temperatura, do tego dojście do tego okna jest utrudnione
Druga sprawa to temperatura. Jest podobna do tej w całym mieszkaniu czyli okolice 21 - 21,5 stopni. Dobrze byłoby mieć tam cieplej ale w sumie jak skoro jedyny grzejnik jest z całego CO a grzać tylko pod łazienkę wydaje mi się średnim pomysłem, podobnie jak latanie i zakręcanie / odkręcanie termostatów na grzejnikach. Jest tam taki jak załączam na zdjęciu (nad WC), oczywiście odkręcony na full cały czas - wydaje mi się, że tam można wrzucić śmiało coś innego
Na chwilę obecną wrzuciłem grzejnik olejowy bo i tak miałem do dyspozycji, włączam podczas kąpieli i poprawa jest ogromna, no ale nie wydaje mi się to rozwiązaniem długofalowym. W przyszłym tygodniu będę miał kominiarza bo i tak trzeba wszystko sprawdzić pod ubezpieczenie, więc przy okazji dowiem się jak z przewodami wentylacyjnymi
Obecnie w pokojach dzięki wietrzeniu 2-3 razy dziennie mam okolice 55-60% wilgotności, odczuwalna temperatura jest wyższa, mimo że w domu grzeje się nieco mniej niż wcześniej (było na samym początku pod 22 stopnie). W sumie nie wiem czy warto dogrzewać mocniej aby nieco wysuszyć powietrze, czy te obecne poziomy są wystarczające
Co warto tam jeszcze zrobić? Co teraz, a co na wiosnę, lato przyszłego roku? Po głowie chodzi mi rekuperacja ścienna, choć nie wiem czy w łazience to dobra myśl