Dzień dobry,
mam kłopotliwy problem z użytkowaniem kuchenki gazowej na gaz z butli. Kuchenka klasyczna, wolnostojąca, marka i model chyba nie ma w tej chwili znaczenia. Kuchenkę użytkuję bardzo rzadko i to powoduje problemy.
Po przerwie w użytkowaniu powyżej kilku dni (np. przy gotowaniu tylko w weekendy) gazu nie można normalnie zapalić ani wbudowanym zapalaczem, ani nawet zapałkami. Wygląda jakby ciśnienie gazu podawanego na palnik było za duże, żeby zapalić ogień (słychać głośniejsze syczenie niż normalnie). Po podjęciu wielu prób płomień w końcu zapala się, tylko z kilku otworków w palniku. Jest mocno niebieski, ma ostre zakończenia i ciągle gaśnie. Po wielu próbach podtrzymania takiego dziwnego płomienia zaczynają się zapalać kolejne, aż w końcu cały palnik się zapala (ale też jeszcze łatwo gaśnie). W końcu, po wielu próbach płomień staje się stabilny (nadal jest mocno niebieski z ostrym zakończeniem) aż za kilkanaście sekund robi się normalny - zmienia kolor na bardziej turkusowy i zakończenia płomieni stają się bardziej okrągłe. Od tej pory kuchenka działa normalnie do kolejnej dłuższej przerwy w użytkowaniu.
Jeżeli kuchenka jest uruchamiana codziennie - problemu nie ma wcale. Gaz na butli zakręcam zawsze po zakończeniu użytkowania (na noc - rano zapala normalnie).
Identyczny problem mają moi znajomi w kuchence na działce.
Mocno mi to przeszkadza, ponieważ przy tych próbach uruchomienia palnika dużo gazu wylatuje w powietrze (co nie jest bezpieczne i komfortowe) i muszę wietrzyć pomieszczenie. Problem występuje na wszystkich palnikach.
Co już zrobiłem/sprawdziłem:
- wymieniłem dwa razy reduktor, ostatnio kupiłem oryginalny niemiecki, najdroższy jaki mieli w sklepie (na trzech reduktorach jest tak samo),
- wymieniłem wszystkie dysze na oryginalne, do tej dokładnie kuchenki, średnice sprawdzone z instrukcją kuchenki, kształt dyszy dokładnie taki jak był w oryginale,
- instalacja jest szczelna,
- butla jest umieszczona pionowo z zaworem do góry,
- wyczyściłem dokładnie palniki, oczyściłem wszystkie otwory w pierścieniu, nie ma nagaru z gazu,
- długość przewodu elastycznego doprowadzenia gazu to około 4mb,
- odkręcenie gazu na butli wcześniej o godzinę, przed próbą uruchomienia nie pomaga.
Jedynie wypuszczenie w powietrze pewnej ilości gazu, przewietrzenie pomieszczenia i kolejne próby są skuteczne.
Zaraz po wymianie reduktora na nowy pierwsze uruchomienie było tak samo z kłopotami.
Proszę doświadczonych kolegów gazowników o radę jak bezpiecznie uruchamiać taką, rzadko używaną kuchenkę.
Pozdrawiam
Paweł
mam kłopotliwy problem z użytkowaniem kuchenki gazowej na gaz z butli. Kuchenka klasyczna, wolnostojąca, marka i model chyba nie ma w tej chwili znaczenia. Kuchenkę użytkuję bardzo rzadko i to powoduje problemy.
Po przerwie w użytkowaniu powyżej kilku dni (np. przy gotowaniu tylko w weekendy) gazu nie można normalnie zapalić ani wbudowanym zapalaczem, ani nawet zapałkami. Wygląda jakby ciśnienie gazu podawanego na palnik było za duże, żeby zapalić ogień (słychać głośniejsze syczenie niż normalnie). Po podjęciu wielu prób płomień w końcu zapala się, tylko z kilku otworków w palniku. Jest mocno niebieski, ma ostre zakończenia i ciągle gaśnie. Po wielu próbach podtrzymania takiego dziwnego płomienia zaczynają się zapalać kolejne, aż w końcu cały palnik się zapala (ale też jeszcze łatwo gaśnie). W końcu, po wielu próbach płomień staje się stabilny (nadal jest mocno niebieski z ostrym zakończeniem) aż za kilkanaście sekund robi się normalny - zmienia kolor na bardziej turkusowy i zakończenia płomieni stają się bardziej okrągłe. Od tej pory kuchenka działa normalnie do kolejnej dłuższej przerwy w użytkowaniu.
Jeżeli kuchenka jest uruchamiana codziennie - problemu nie ma wcale. Gaz na butli zakręcam zawsze po zakończeniu użytkowania (na noc - rano zapala normalnie).
Identyczny problem mają moi znajomi w kuchence na działce.
Mocno mi to przeszkadza, ponieważ przy tych próbach uruchomienia palnika dużo gazu wylatuje w powietrze (co nie jest bezpieczne i komfortowe) i muszę wietrzyć pomieszczenie. Problem występuje na wszystkich palnikach.
Co już zrobiłem/sprawdziłem:
- wymieniłem dwa razy reduktor, ostatnio kupiłem oryginalny niemiecki, najdroższy jaki mieli w sklepie (na trzech reduktorach jest tak samo),
- wymieniłem wszystkie dysze na oryginalne, do tej dokładnie kuchenki, średnice sprawdzone z instrukcją kuchenki, kształt dyszy dokładnie taki jak był w oryginale,
- instalacja jest szczelna,
- butla jest umieszczona pionowo z zaworem do góry,
- wyczyściłem dokładnie palniki, oczyściłem wszystkie otwory w pierścieniu, nie ma nagaru z gazu,
- długość przewodu elastycznego doprowadzenia gazu to około 4mb,
- odkręcenie gazu na butli wcześniej o godzinę, przed próbą uruchomienia nie pomaga.
Jedynie wypuszczenie w powietrze pewnej ilości gazu, przewietrzenie pomieszczenia i kolejne próby są skuteczne.
Zaraz po wymianie reduktora na nowy pierwsze uruchomienie było tak samo z kłopotami.
Proszę doświadczonych kolegów gazowników o radę jak bezpiecznie uruchamiać taką, rzadko używaną kuchenkę.
Pozdrawiam
Paweł