Niestety, dużo takich decyzji jest dla mnie niezrozumiałych.
Mimo że nie jestem fanem poczty Windows, jestem jeszcze mniejszym fanem outlooka. Potrzebuję prostego programu do poczty, nie kombajnu z zaśmieconym na maksa interfejsem i toną zbędnych dla mnie rzeczy. Dlatego generalnie zamiast outlooka wolałem Thunderbirda. Do czasu, gdy ktoś wpadł na głupi pomysł, że interfejs, który dobrze działa od wersji zero kropka coś (wersje przed wersją pierwszą) należy uśmiercić i pozmieniać. Po tej decyzji przywróciłem wersję programu sprzed aktualizacji i póki będzie to możliwe, mam zamiar z niej korzystać.
Jest dużo takich przykładów. Firma Microsoft przoduje w tym. Wystarczy popatrzeć na Office. Dla mnie nic nie zadziałało bardziej motywująco do porzucenia tego produktu niż zmiana interfejsu z klasycznego menu (2003) na menu wstążkowe (2007+). Od tamtego czasu jestem szczęśliwym użytkownikiem Open Office, później Libre Office, które dysponuje klasycznym menu, które jest dla mnie bardziej logiczne i w którym znacznie lepiej się czuję niż we wstążkowej szkaradzie.
Ale żeby nie szukać tak daleko, wystarczy spojrzeć na Windows. 95/98/Me/XP/7 czy nawet niezbyt lubiana Vista oraz serwerowe warianty (2000, 2003) posiadały normalny pulpit i poza zmianami kosmetycznymi w zasadzie cały układ i funkcjonalność były zbliżone. Przesiadając się na kolejnego Windowsa było wiadomo, czego gdzie szukać. Aż do czasu Windows 8, gdzie Microsoft się pomylił i wydał system tabletowy na desktopy. Pod spodem był to generalnie Windows 7, ale miał zniszczony interfejs użytkownika. Nikt tego nie potrzebował. Dostali zasłużoną porcję hejtu - i dobrze. Nie twierdzę, że ten system nie był użyteczny, ale na pewno nie na laptop czy desktop. Powinna być możliwość wybrania klasycznego interfejsu, albo tabletowego. I to dopiero zrobili w Windows 10. Ale że znudziły im się klasyczne ustawienia (panel sterowania) to powoli zaczęli je zamieniać na znacznie mniej ergonomiczne ustawienia, które w stosunku do pierwotnych wersji towarzyszących nam od zeszłego tysiąclecia mają jak dla mnie i gorszy układ, niektóre opcje są głębiej ukryte, inne chyba w ogóle niedostępne...
Można wymieniać w nieskończoność. Tak wygląda postęp. Postęp, który nie zawsze jest potrzebny. Mimo że nie lubię sprzętu Apple, to patrząc u znajomych na ich komputery od lat, wymieniają je co jakiś czas - interfejs jest w miarę spójny i nie ma w nim większych rewolucji. Są dokładane nowe opcje, ale rzadko kiedy (ze słów użytkowników) stare opcje są gdzieś ukrywane czy przenoszone. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno gdybym dobrze się posługiwał obecną wersją systemu Apple, to z wersją 10 lat starszą bym nie miał większych problemów. I odwrotnie. Takie podejście szanuję.
Niestety ceną postępu jest również zmiana stron internetowych, które kiedyś miały może niezbyt przyciągający graficznie interfejs, ale ten interfejs był wygodny, funkcjonalny. Często jest on zastępowany nowoczesnym, z fatalną kolorystyką, wielkimi elementami (no bo pod urządzenia mobilne musi być wielkie) i z ogólną ergonomią dużo niższą niż pierwowzór.
Czasem mam wrażenie, że osoby odpowiedzialne za takie zmiany po prostu nienawidzą ludzi. Ale tego się pewnie nigdy nie dowiem