Dzień dobry,
Dostałem od kolegi martwy tester Noyafa NF8108-A. Zaprezentuję tutaj opis usterki i jej naprawy, opis drugiej usterki, która została wykryta po usunięciu pierwszej i niezbyt elegancki, chociaż na pierwszy rzut oka skuteczny sposób usunięcia tej drugiej. Nie wiem co było powodem wystąpienia usterki, ale całkiem prawdopodobnie został on podłączony do przewodu, który z drugiej strony był zasilany (pasywne PoE). Testery Noyafa nie przeżyją napięcia ponad 20 V na porcie testowym (co jest zakomunikowane na naklejce na urządzeniu), więc niezależnie od tego, czy pasywne PoE 24V czy 48V tam się pojawiło, mogło doprowadzić to do usterki.
Temat dotyczy testera w wersji z pojedynczą końcówką Wiremap. Istnieje też wersja posiadająca osiem końcówek i możliwość ich rozróżniania. Te końcówki z identyfikacją są nieco inaczej zbudowane. Z moich przeszukiwań sieci wynika, że tester ten może występować w różnych wersjach sprzętowych - nawet dość znacznie różniących się.
Z zewnątrz tester prezentuje się w następujący sposób:
Opis usterki:
Tester reaguje na włącznik, ale nie włącza się. Po krótkim naciśnięciu włącznika powinien włączyć podświetlenie LCD, wyświetlić komunikat powitalny i chwilę później przejść do głównego menu. Uszkodzony nie włączał wcale podświetlenia, a podczas trzymania przycisku włącznika wyświetlał dwie linijki znaków na LCD - wyświetlał je dopóki nie puściło się przycisku włącznika. Tak to wyglądało:
Demontaż:
Urządzenie nie jest trudne do rozmontowania. Na jego spodzie jest pięć śrub typu Torx T10. Po ich odkręceniu obudowa rozkłada się na dwie części. Uwaga: warto po odkręceniu pozostawić urządzenie ekranem w dół i tak je rozłożyć. Przyciski na przednim panelu nie są w żaden sposób przymocowane i wypadną, jeśli obudowę się będzie trzymać odwrotnie.
PCB jest przykręcone do obudowy na dwie śrubki zlokalizowane koło przełączników pod wyświetlaczem. Po odkręceniu śrubek można wyciągnąć płytkę. Przewód zasilający nie jest wlutowany, tylko jest zakończony wtyczką, więc można go łatwo odłączyć i w taki sposób mamy uwolnioną z obudowy elektronikę.
Diagnostyka:
Mając kamerę termowizyjną prawdopodobnie bym szybciej znalazł usterkę, natomiast jako że jej nie miałem, to w dość prymitywny sposób - palcem - sprawdziłem, czy nic się nie grzeje. Przypłaciłem to oparzeniem, bo jeden z układów podczas trzymania przycisku włącznika nagrzewał się bardzo szybko i bardzo mocno. Żeby go dokładniej zlokalizować, z braku termowizji prysnąłem w tamten rejon izopropanolem z zamiarem zobaczenia, skąd najszybciej odparuje po przytrzymaniu włącznika. Nie było trudno zauważyć, bo izopropanol się zagotował momentalnie na tym układzie zanim w ciągu sekundy odparował. Tak więc wstępnym podejrzanym został U4 - mały pięciopinowy układ w obudowie SOT23-5 o oznaczeniu YJ33 - co po krótkiej wizycie na Google zdradziło jego tożsamość - SGM2019-3.3 (stabilizator liniowy LDO z nieregulowanym napięciem wyjściowym 3.3V).
Tester diod podłączony między masą a wyjściem tego układu pokazał spadek napięcia 3 mV, więc praktycznie zwarcie. Jako że trochę wcześniej musiałem wymienić w innym sprzęcie podobny stabilizator i miałem pod ręką układy LDI8119‑3.3EN, wymieniłem go, ale to nie rozwiązało problemu. Oczywiście gdybym po wylutowaniu U4 zmierzył jeszcze raz spadek napięcia to by się okazało, że zwarcie nadal jest i ma się dobrze, a układ się grzeje nie dlatego, że jest uszkodzony, tylko dlatego, że coś za nim robi zwarcie. Próba zwarciowa, zasilacz ustawiony na 3.0V, prąd ograniczony do 1.0A i... nadal się U4 grzeje. Ale tym razem już się nie dałem nabrać, U4 został wylutowany i wtedy została zrobiona kolejna próba. Izopropanol zamiast termowizji znowu ujawnił potencjalnych sprawców, tym razem dwa układy (U7 oraz U9) się grzały, jeden ciut mocniej, drugi słabiej - ale również:
Tak więc wymienię te układy, proste... No nie takie proste. Noyafa to firma, która próbuje utrudnić lub uniemożliwić naprawienie swojego sprzętu. Wszystkie większe układy scalone mają zaoraną laserem górę, co ma w teorii uniemożliwić odczyt oznaczeń tych układów:
Więc niniejszym zasłużony wielki środkowy palec za to dla producenta... I czas poszukać, co to za tajemnice się tam kryją. W bardziej zaawansowanym testerze tej samej firmy, w droższym modelu, producent zrobił to samo, ale szlify były robione ręcznie i było to skuteczniejsze. W naprawianym testerze na szczęście został wykorzystany laser z zaprogramowanym prostokątnym obszarem do wypalania na każdym układzie. To okazało się być znacznie mniej skuteczne od ręcznego szlifu, ponieważ na układach z trzema liniami tekstu górna część linii nie była w całości zeszlifowana, a do tego grawerka producenta układu była nieco głębsza od palenia laserem przez producenta testera. Po delikatnym zeszlifowaniu i zabawach z różnymi kątami podświetlenia układów coś tam udało się odczytać:
Tutaj zdjęcie z ekranu, z którego wydobyłem oznaczenie HEF4051BT. Drugiej cyfry nie byłem pewien, bo mogło to być też 4651, ale taki układ nie istnieje. Tak więc oba spalone układy to HEF4051BT. Obejrzałem kartę katalogową, potwierdziłem, że funkcjonalność tego układu miałaby jakiś sens w tym miejscu, liczba pinów się zgadzała, miejsce zasilania się zgadzało. Duża część układów na tej płycie to HEF4051BT. Później wrzucę rozpiskę odszyfrowanych układów, wszystkich które rozpoznałem, może się komuś przyda do innej naprawy i nie będzie musiał marnować swojego czasu. Inne układy odczytywałem w podobny sposób a także szukając materiałów o naprawach tych i podobnych testerów, rozwiązania są podobne w wielu
Po wymianie obu układów U7 i U9 oraz ponownym wlutowaniu stabilizatora U4 zwarcia już nie było. Zapewne oryginalny też by działał, natomiast stwierdziłem, że był torturowany przez liczne próby włączenia do swojego limitu termicznego, więc wlutowałem swój, niekatowany stabilizator LDI8119‑3.3EN i działa on zupełnie prawidłowo.
Obiecana rozpiska układów poniżej:
U1 - nieznany. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo pewnie pełny wsad do tego procesora i tak jest nieosiągalny.
U2 - ME2149F / ME2149FS
U3 - 78L05
U4 - SGM2019-3.3 (dobry zamiennik - LDI8119‑3.3EN)
U5 - HEF4052BT
U6 - Brak pewności. Oceniam, że może to być 74HC00, ale nie udało mi się potwierdzić.
U7 - HEF4051BT
U8 - HEF4051BT
U9 - HEF4051BT
U10 - HEF4051BT
U11 - HEF4051BT
Może to komuś ułatwi kiedyś naprawę
Testy:
Po wymianie U7 i U9 tester udało się uruchomić, ale jak się okazało to dopiero połowa sukcesu. Znalazłem dwumetrowy patch cord i przeprowadziłem testy.
- podłączenie przewodu z jednej strony do gniazda MAIN testera, z drugiej strony niepodłączony, test długości par - wynik wyszedł akceptowalny, jest to pomiar orientacyjny, a nie miałem skalibrowanego testera pod ten przewód, więc jak pokazał na wszystkich parach coś z zakresu 2.3-2.5 m to uznałem to za akceptowalny wynik.
- podłączenie przewodu z jednej strony do MAIN, z drugiej strony do drugiego gniazda w testerze opisanego jako LOOPBACK - test wiremap - pokazał prawidłowo wszystkie połączenia, wynik ogólny PASS.
- podłączenie przewodu z jednej strony do MAIN, z drugiej strony do końcówki WIREMAP - i tutaj niespodzianka. Test pokazał obecność wszystkich przewodów, ale wynik negatywny (FAIL). Na końcówce zdalnej wykrył że drugi pin we wtyczce w testerze łączy się z trzecim pinem zdalnym. Co więcej, wykrył że trzeci pin lokalny też łączy się z trzecim pinem zdalnym. A do tego nie ma między nimi zwarcia. Lub też inaczej - zidentyfikował drugi pin zdalnej końcówki jako pin 3, natomiast pin 3 też zidentyfikował jako pin 3
Założyłem, że sam tester jest sprawny, ponieważ podłączając zamiast końcówki zdalnej przewód do portu LOOPBACK testera otrzymywałem poprawny wynik testu na tym samym przewodzie. Tak więc rozkręciłem końcówkę Wiremap. Z początku myślałem, że jest ona na zatrzaski, ale nie jest. Pod naklejką z napisem WIREMAP jest śruba. Naklejkę da się podważyć i zdjąć bez jej niszczenia, nadaje się ona bez problemu do ponownego użycia (jest to raczej jakiś plastik, nie papier).
W środku mała i niezbyt skomplikowana płytka. Każdy pin ma podłączony do siebie jeden rezystor oraz diodę (te dwa elementy są podłączone do siebie równolegle). druga strona rezystora i diody jest podłączona do wspólnej ścieżki łączącej wszystkie takie pakiety ze sobą. O ile diody są wszędzie takie same (BAS16), o tyle wartości rezystorów są dla każdego pinu inne. Również oplot wtyku ma swój zestaw (jest traktowany tak samo jak pozostałe 8 pinów):
Podaję wszystkie wartości elementów, gdyby ktoś sobie upiekł taką końcówkę podłączając ją do PoE na przykład oraz podaję pin wtyku RJ45, do którego rezystor jest przypisany:
R1 - 4.02kΩ (oplot)
R2 - 6.8kΩ (pin 1)
R3 - 16kΩ (pin 2)
R4 - 20kΩ (pin 3)
R5 - 24kΩ (pin 4)
R6 - 27kΩ (pin 5)
R7 - 33kΩ (pin 6)
R8 - 40kΩ (pin 7)
R9 - 47kΩ (pin 8)
Ku mojemu zdziwieniu wszystkie diody działały prawidłowo (zbliżony spadek napięcia przy pomiarze multimetrem, przewodziły w jedną stronę), a wszystkie oporności były zgodne z oznaczeniami na elementach.
Tester sprawny, końcówka sprawna, przewód sprawny, ale nie działa. Założyłem, że spodziewane wartości oporności są w jakiś sposób programowane w testerze i być może da się jakoś je poprawić. Być może po zmianie układu HEF4051BT na układ innego producenta parametry się delikatnie zmieniły, albo może procesor też oberwał, ale nie na tyle, aby go uszkodzić, a jedynie na tyle, żeby odczyt się nieco przestał zgadzać. Jak ktoś ma lepszy pomysł, czego to może być wina, to proszę dać znać.
Zacząłem szukać jakiegoś menu do diagnostyki lub ustawień fabrycznych. Jeśli włączy się tester trzymając wciśnięte przyciski obu strzałek to tester istotnie wchodzi w menu diagnostyczne:
Nie ma w nim możliwości korygowania ustawień, ale chociaż znalazłem menu, które pozwala mi odczytać jakieś wartości, których generalnie nie zinterpretowałem w żaden sposób. Przy odłączonym przewodzie test pokazał 9 razy wartość 255, natomiast przy podłączonej końcówce Wiremap pokazał już jakieś wartości (oraz ostatnią wartość 255 - zakładam, że to ekran, bo test był na nieekranowanym przewodzie):
Zwróciłem uwagę, że druga i trzecia wartość leżą bardzo blisko siebie. Jest między nimi 32 "punkty" różnicy, podczas gdy reszta różni się o 80 lub więcej punktów, a pierwszy pomiar w ogóle różni się o ~800 punktów.
Można to było zrobić łatwiej, ale dla zabawy wrzuciłem do Excela wyniki tych pomiarów (poza problematycznym pomiarem #2) oraz przypisane wartości rezystorów i naniosłem je na wykres. Dodałem też linię trendu, która uzyskała bardzo wysoki współczynnik R²=0.996, więc można założyć, że jakaś reguła w tym wszystkim jest:
Excel wyliczył funkcję, która w przybliżeniu mogłaby opisywać zależność punktów od badanej rezystancji. Dodałem do tabelki rezystor 16kΩ i sprawdziłem, ile punktów według tej zależności powinien dostać:
Wyszło mi około 2708, podczas gdy test pokazywał wartość 2866, a więc na tyle blisko wartości dla sąsiedniego pomiaru, że mogły być te wartości już klasyfikowane jako pomiar dla tego samego pinu. Uznałem więc, że warto wpłynąć na wynik pomiaru na drugim pinie, a więc zmniejszyć oporność. To można było zrobić od razu i bez Excela i na oko, ale powiedzmy, że chciałbym uzyskać 2700-2750 punktów. Nie miałem rezystorów SMD z zakresu 10-15kΩ, ale uznałem, że jak dolutuję równolegle do 16kΩ rezystor 47kΩ to powinienem się zbliżyć do 12kΩ. Tak też zrobiłem:
Nie wygląda to najbardziej profesjonalnie, ale dla testów powinno starczyć. Co pomiar w menu diagnostycznym na to?
Zjechałem do 2746 "punktów" na drugim pinie. Pokazuje cały czas ERROR, ale to pewnie ze względu na brak dziewiątego połączenia, ekranu. 2746 punktów to górna granica tego, co chciałem osiągnąć, odsunąłem się na odległość ponad 100 oczek od kolejnego pinu, więc można sprawdzić, co tester na to:
Tester rozpoznał prawidłowo piny. Jako że w obudowie tej końcówki jest dużo miejsca, taki montaż dodatkowego rezystora nie wpłynie na nic, to tak to zostawię. Działa, sprawdziłem na krótszych i dłuższych przewodach. Czy będzie działać - zobaczę. Czy był to prawidłowy sposób naprawy? Nie wiem. Nie jest mi znana przyczyna, dla której nagle zaczął nieprawidłowo te piny identyfikować. Nie ma możliwości do zmiany ustawień progów identyfikacji pinów, więc jedyne co można zrobić, to manipulować wynikiem detekcji przez zmianę rezystancji. Czy tak się to powinno naprawić? Nie wiem. Czy teraz działa? Działa. Jak ktoś będzie miał podobną usterkę i naprawi takie coś lepiej - niech podzieli się rozwiązaniem.
Poniżej jeszcze kilka, niestety umiarkowanej jakości, zdjęć PCB testera. Po stronie z wyświetlaczem nie ma żadnych elementów (również pod wyświetlaczem), za wyjątkiem czterech przycisków.
Mam nadzieję, że zdjęcia i choćby opisy układów okażą się przydatne. Takie praktyki producenta uniemożliwiające lub utrudniające naprawę we własnym zakresie należy piętnować, mimo że Noyafa ma ciekawe sprzęty - kupując je należy mieć świadomość, że ich naprawa to ciężar.
Dostałem od kolegi martwy tester Noyafa NF8108-A. Zaprezentuję tutaj opis usterki i jej naprawy, opis drugiej usterki, która została wykryta po usunięciu pierwszej i niezbyt elegancki, chociaż na pierwszy rzut oka skuteczny sposób usunięcia tej drugiej. Nie wiem co było powodem wystąpienia usterki, ale całkiem prawdopodobnie został on podłączony do przewodu, który z drugiej strony był zasilany (pasywne PoE). Testery Noyafa nie przeżyją napięcia ponad 20 V na porcie testowym (co jest zakomunikowane na naklejce na urządzeniu), więc niezależnie od tego, czy pasywne PoE 24V czy 48V tam się pojawiło, mogło doprowadzić to do usterki.
Temat dotyczy testera w wersji z pojedynczą końcówką Wiremap. Istnieje też wersja posiadająca osiem końcówek i możliwość ich rozróżniania. Te końcówki z identyfikacją są nieco inaczej zbudowane. Z moich przeszukiwań sieci wynika, że tester ten może występować w różnych wersjach sprzętowych - nawet dość znacznie różniących się.
Z zewnątrz tester prezentuje się w następujący sposób:
Opis usterki:
Tester reaguje na włącznik, ale nie włącza się. Po krótkim naciśnięciu włącznika powinien włączyć podświetlenie LCD, wyświetlić komunikat powitalny i chwilę później przejść do głównego menu. Uszkodzony nie włączał wcale podświetlenia, a podczas trzymania przycisku włącznika wyświetlał dwie linijki znaków na LCD - wyświetlał je dopóki nie puściło się przycisku włącznika. Tak to wyglądało:
Demontaż:
Urządzenie nie jest trudne do rozmontowania. Na jego spodzie jest pięć śrub typu Torx T10. Po ich odkręceniu obudowa rozkłada się na dwie części. Uwaga: warto po odkręceniu pozostawić urządzenie ekranem w dół i tak je rozłożyć. Przyciski na przednim panelu nie są w żaden sposób przymocowane i wypadną, jeśli obudowę się będzie trzymać odwrotnie.
PCB jest przykręcone do obudowy na dwie śrubki zlokalizowane koło przełączników pod wyświetlaczem. Po odkręceniu śrubek można wyciągnąć płytkę. Przewód zasilający nie jest wlutowany, tylko jest zakończony wtyczką, więc można go łatwo odłączyć i w taki sposób mamy uwolnioną z obudowy elektronikę.
Diagnostyka:
Mając kamerę termowizyjną prawdopodobnie bym szybciej znalazł usterkę, natomiast jako że jej nie miałem, to w dość prymitywny sposób - palcem - sprawdziłem, czy nic się nie grzeje. Przypłaciłem to oparzeniem, bo jeden z układów podczas trzymania przycisku włącznika nagrzewał się bardzo szybko i bardzo mocno. Żeby go dokładniej zlokalizować, z braku termowizji prysnąłem w tamten rejon izopropanolem z zamiarem zobaczenia, skąd najszybciej odparuje po przytrzymaniu włącznika. Nie było trudno zauważyć, bo izopropanol się zagotował momentalnie na tym układzie zanim w ciągu sekundy odparował. Tak więc wstępnym podejrzanym został U4 - mały pięciopinowy układ w obudowie SOT23-5 o oznaczeniu YJ33 - co po krótkiej wizycie na Google zdradziło jego tożsamość - SGM2019-3.3 (stabilizator liniowy LDO z nieregulowanym napięciem wyjściowym 3.3V).
Tester diod podłączony między masą a wyjściem tego układu pokazał spadek napięcia 3 mV, więc praktycznie zwarcie. Jako że trochę wcześniej musiałem wymienić w innym sprzęcie podobny stabilizator i miałem pod ręką układy LDI8119‑3.3EN, wymieniłem go, ale to nie rozwiązało problemu. Oczywiście gdybym po wylutowaniu U4 zmierzył jeszcze raz spadek napięcia to by się okazało, że zwarcie nadal jest i ma się dobrze, a układ się grzeje nie dlatego, że jest uszkodzony, tylko dlatego, że coś za nim robi zwarcie. Próba zwarciowa, zasilacz ustawiony na 3.0V, prąd ograniczony do 1.0A i... nadal się U4 grzeje. Ale tym razem już się nie dałem nabrać, U4 został wylutowany i wtedy została zrobiona kolejna próba. Izopropanol zamiast termowizji znowu ujawnił potencjalnych sprawców, tym razem dwa układy (U7 oraz U9) się grzały, jeden ciut mocniej, drugi słabiej - ale również:
Tak więc wymienię te układy, proste... No nie takie proste. Noyafa to firma, która próbuje utrudnić lub uniemożliwić naprawienie swojego sprzętu. Wszystkie większe układy scalone mają zaoraną laserem górę, co ma w teorii uniemożliwić odczyt oznaczeń tych układów:
Więc niniejszym zasłużony wielki środkowy palec za to dla producenta... I czas poszukać, co to za tajemnice się tam kryją. W bardziej zaawansowanym testerze tej samej firmy, w droższym modelu, producent zrobił to samo, ale szlify były robione ręcznie i było to skuteczniejsze. W naprawianym testerze na szczęście został wykorzystany laser z zaprogramowanym prostokątnym obszarem do wypalania na każdym układzie. To okazało się być znacznie mniej skuteczne od ręcznego szlifu, ponieważ na układach z trzema liniami tekstu górna część linii nie była w całości zeszlifowana, a do tego grawerka producenta układu była nieco głębsza od palenia laserem przez producenta testera. Po delikatnym zeszlifowaniu i zabawach z różnymi kątami podświetlenia układów coś tam udało się odczytać:
Tutaj zdjęcie z ekranu, z którego wydobyłem oznaczenie HEF4051BT. Drugiej cyfry nie byłem pewien, bo mogło to być też 4651, ale taki układ nie istnieje. Tak więc oba spalone układy to HEF4051BT. Obejrzałem kartę katalogową, potwierdziłem, że funkcjonalność tego układu miałaby jakiś sens w tym miejscu, liczba pinów się zgadzała, miejsce zasilania się zgadzało. Duża część układów na tej płycie to HEF4051BT. Później wrzucę rozpiskę odszyfrowanych układów, wszystkich które rozpoznałem, może się komuś przyda do innej naprawy i nie będzie musiał marnować swojego czasu. Inne układy odczytywałem w podobny sposób a także szukając materiałów o naprawach tych i podobnych testerów, rozwiązania są podobne w wielu
Po wymianie obu układów U7 i U9 oraz ponownym wlutowaniu stabilizatora U4 zwarcia już nie było. Zapewne oryginalny też by działał, natomiast stwierdziłem, że był torturowany przez liczne próby włączenia do swojego limitu termicznego, więc wlutowałem swój, niekatowany stabilizator LDI8119‑3.3EN i działa on zupełnie prawidłowo.
Obiecana rozpiska układów poniżej:
U1 - nieznany. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo pewnie pełny wsad do tego procesora i tak jest nieosiągalny.
U2 - ME2149F / ME2149FS
U3 - 78L05
U4 - SGM2019-3.3 (dobry zamiennik - LDI8119‑3.3EN)
U5 - HEF4052BT
U6 - Brak pewności. Oceniam, że może to być 74HC00, ale nie udało mi się potwierdzić.
U7 - HEF4051BT
U8 - HEF4051BT
U9 - HEF4051BT
U10 - HEF4051BT
U11 - HEF4051BT
Może to komuś ułatwi kiedyś naprawę
Testy:
Po wymianie U7 i U9 tester udało się uruchomić, ale jak się okazało to dopiero połowa sukcesu. Znalazłem dwumetrowy patch cord i przeprowadziłem testy.
- podłączenie przewodu z jednej strony do gniazda MAIN testera, z drugiej strony niepodłączony, test długości par - wynik wyszedł akceptowalny, jest to pomiar orientacyjny, a nie miałem skalibrowanego testera pod ten przewód, więc jak pokazał na wszystkich parach coś z zakresu 2.3-2.5 m to uznałem to za akceptowalny wynik.
- podłączenie przewodu z jednej strony do MAIN, z drugiej strony do drugiego gniazda w testerze opisanego jako LOOPBACK - test wiremap - pokazał prawidłowo wszystkie połączenia, wynik ogólny PASS.
- podłączenie przewodu z jednej strony do MAIN, z drugiej strony do końcówki WIREMAP - i tutaj niespodzianka. Test pokazał obecność wszystkich przewodów, ale wynik negatywny (FAIL). Na końcówce zdalnej wykrył że drugi pin we wtyczce w testerze łączy się z trzecim pinem zdalnym. Co więcej, wykrył że trzeci pin lokalny też łączy się z trzecim pinem zdalnym. A do tego nie ma między nimi zwarcia. Lub też inaczej - zidentyfikował drugi pin zdalnej końcówki jako pin 3, natomiast pin 3 też zidentyfikował jako pin 3
Założyłem, że sam tester jest sprawny, ponieważ podłączając zamiast końcówki zdalnej przewód do portu LOOPBACK testera otrzymywałem poprawny wynik testu na tym samym przewodzie. Tak więc rozkręciłem końcówkę Wiremap. Z początku myślałem, że jest ona na zatrzaski, ale nie jest. Pod naklejką z napisem WIREMAP jest śruba. Naklejkę da się podważyć i zdjąć bez jej niszczenia, nadaje się ona bez problemu do ponownego użycia (jest to raczej jakiś plastik, nie papier).
W środku mała i niezbyt skomplikowana płytka. Każdy pin ma podłączony do siebie jeden rezystor oraz diodę (te dwa elementy są podłączone do siebie równolegle). druga strona rezystora i diody jest podłączona do wspólnej ścieżki łączącej wszystkie takie pakiety ze sobą. O ile diody są wszędzie takie same (BAS16), o tyle wartości rezystorów są dla każdego pinu inne. Również oplot wtyku ma swój zestaw (jest traktowany tak samo jak pozostałe 8 pinów):
Podaję wszystkie wartości elementów, gdyby ktoś sobie upiekł taką końcówkę podłączając ją do PoE na przykład oraz podaję pin wtyku RJ45, do którego rezystor jest przypisany:
R1 - 4.02kΩ (oplot)
R2 - 6.8kΩ (pin 1)
R3 - 16kΩ (pin 2)
R4 - 20kΩ (pin 3)
R5 - 24kΩ (pin 4)
R6 - 27kΩ (pin 5)
R7 - 33kΩ (pin 6)
R8 - 40kΩ (pin 7)
R9 - 47kΩ (pin 8)
Ku mojemu zdziwieniu wszystkie diody działały prawidłowo (zbliżony spadek napięcia przy pomiarze multimetrem, przewodziły w jedną stronę), a wszystkie oporności były zgodne z oznaczeniami na elementach.
Tester sprawny, końcówka sprawna, przewód sprawny, ale nie działa. Założyłem, że spodziewane wartości oporności są w jakiś sposób programowane w testerze i być może da się jakoś je poprawić. Być może po zmianie układu HEF4051BT na układ innego producenta parametry się delikatnie zmieniły, albo może procesor też oberwał, ale nie na tyle, aby go uszkodzić, a jedynie na tyle, żeby odczyt się nieco przestał zgadzać. Jak ktoś ma lepszy pomysł, czego to może być wina, to proszę dać znać.
Zacząłem szukać jakiegoś menu do diagnostyki lub ustawień fabrycznych. Jeśli włączy się tester trzymając wciśnięte przyciski obu strzałek to tester istotnie wchodzi w menu diagnostyczne:
Nie ma w nim możliwości korygowania ustawień, ale chociaż znalazłem menu, które pozwala mi odczytać jakieś wartości, których generalnie nie zinterpretowałem w żaden sposób. Przy odłączonym przewodzie test pokazał 9 razy wartość 255, natomiast przy podłączonej końcówce Wiremap pokazał już jakieś wartości (oraz ostatnią wartość 255 - zakładam, że to ekran, bo test był na nieekranowanym przewodzie):
Zwróciłem uwagę, że druga i trzecia wartość leżą bardzo blisko siebie. Jest między nimi 32 "punkty" różnicy, podczas gdy reszta różni się o 80 lub więcej punktów, a pierwszy pomiar w ogóle różni się o ~800 punktów.
Można to było zrobić łatwiej, ale dla zabawy wrzuciłem do Excela wyniki tych pomiarów (poza problematycznym pomiarem #2) oraz przypisane wartości rezystorów i naniosłem je na wykres. Dodałem też linię trendu, która uzyskała bardzo wysoki współczynnik R²=0.996, więc można założyć, że jakaś reguła w tym wszystkim jest:
Excel wyliczył funkcję, która w przybliżeniu mogłaby opisywać zależność punktów od badanej rezystancji. Dodałem do tabelki rezystor 16kΩ i sprawdziłem, ile punktów według tej zależności powinien dostać:
Wyszło mi około 2708, podczas gdy test pokazywał wartość 2866, a więc na tyle blisko wartości dla sąsiedniego pomiaru, że mogły być te wartości już klasyfikowane jako pomiar dla tego samego pinu. Uznałem więc, że warto wpłynąć na wynik pomiaru na drugim pinie, a więc zmniejszyć oporność. To można było zrobić od razu i bez Excela i na oko, ale powiedzmy, że chciałbym uzyskać 2700-2750 punktów. Nie miałem rezystorów SMD z zakresu 10-15kΩ, ale uznałem, że jak dolutuję równolegle do 16kΩ rezystor 47kΩ to powinienem się zbliżyć do 12kΩ. Tak też zrobiłem:
Nie wygląda to najbardziej profesjonalnie, ale dla testów powinno starczyć. Co pomiar w menu diagnostycznym na to?
Zjechałem do 2746 "punktów" na drugim pinie. Pokazuje cały czas ERROR, ale to pewnie ze względu na brak dziewiątego połączenia, ekranu. 2746 punktów to górna granica tego, co chciałem osiągnąć, odsunąłem się na odległość ponad 100 oczek od kolejnego pinu, więc można sprawdzić, co tester na to:
Tester rozpoznał prawidłowo piny. Jako że w obudowie tej końcówki jest dużo miejsca, taki montaż dodatkowego rezystora nie wpłynie na nic, to tak to zostawię. Działa, sprawdziłem na krótszych i dłuższych przewodach. Czy będzie działać - zobaczę. Czy był to prawidłowy sposób naprawy? Nie wiem. Nie jest mi znana przyczyna, dla której nagle zaczął nieprawidłowo te piny identyfikować. Nie ma możliwości do zmiany ustawień progów identyfikacji pinów, więc jedyne co można zrobić, to manipulować wynikiem detekcji przez zmianę rezystancji. Czy tak się to powinno naprawić? Nie wiem. Czy teraz działa? Działa. Jak ktoś będzie miał podobną usterkę i naprawi takie coś lepiej - niech podzieli się rozwiązaniem.
Poniżej jeszcze kilka, niestety umiarkowanej jakości, zdjęć PCB testera. Po stronie z wyświetlaczem nie ma żadnych elementów (również pod wyświetlaczem), za wyjątkiem czterech przycisków.
Mam nadzieję, że zdjęcia i choćby opisy układów okażą się przydatne. Takie praktyki producenta uniemożliwiające lub utrudniające naprawę we własnym zakresie należy piętnować, mimo że Noyafa ma ciekawe sprzęty - kupując je należy mieć świadomość, że ich naprawa to ciężar.