Kondensator 220 pF to za mało do poprawnego działania. Co prawda podłączenie emitera T1 do potencjometru znacznie zwiększa impedancję wejściową, ale nie zwiększa wzmocnienia prądowego. Ja w odbiornikach na fale długie (Warszawa I - kiedyś 227 kHz, potem zmieniono na 225 kHz) stosowałem cewkę około 90 zwojów na pręcie antenowym ferrytowym i kondensator 1 nF, a dostrajałem przesuwając cewkę po rdzeniu, ale na bazę tranzystora nie podawałem sygnału z tej cewki, a ze sprzężonej z nią oddzielnej cewki, która miała najwyżej kilkanaście zwojów (dobrze jest móc przesuwać po rdzeniu obie cewki i dobrać ich położenia do uzyskania najlepszego odbioru). Przy maksymalnej pojemności 60 pF wypadałoby zrobić cewkę obwodu rezonansowego ze 400-500 zwojów, jak chcesz odbierać fale długie. I taką cewkę trzeba nawijać jako wielosekcyjną: nawijasz np. 21 zwojów jedną warstwą, na nich w drugiej warstwie 20, w trzeciej 19, robisz ze 2 mm odstępu i nawijasz następną taką sekcję - i trzeba ich zrobić 7-8 (jeśli używasz bardzo cienkiego drutu, to możesz dać więcej zwojów na sekcję, np. 31-30-29 i 5 takich sekcji).
Trymery raczej nie mają 220 pF, ale kondensatory do nastawiania odbieranej częstotliwości w starych radioodbiornikach miały maksymalną pojemność 300-500 pF (chyba dwie różne sekcje dobrane tak, by mieć stałą różnicę częstotliwości rezonansowej, jedna przestrajała obwód wejściowy, druga heterodynę, coś mi chodzi po głowie, że maksymalne pojemności były np. 380 pF i 320 pF). W nowszych robiono bardziej miniaturowe i dlatego nieco mniejsze pojemności - tam mogły być 220 pF. Z tego, co widzę, teraz trudno kupić jakikolwiek sensowny kondensator zmienny... Na Allegro nawet nie podają pojemności.