Witam,
będę podłączał nową płytę indukcyjną (zamiast gazowej). Jest ona zasilana dwoma fazami, jak chyba większość obecnie płyt. Płyta Samsung NZ64B5046FK, moc 7,4 kW, cztery palniki.
Dawno temu, niewiele się wtedy nad tym zastanawiając, puściłem z rozdzielni do kuchni przewód 5x2,5 jako potencjalne podłączenie właśnie płyty indukcyjnej. Miałem wtedy świadomość, że płyty korzystają z trzech faz.
Teraz chyba najrozsądniej będzie wykorzystać wszystkie pięć przewodów. Dwa byłyby fazowe i dwa N, piąty oczywiście ochronny.
Czy dużym błędem będzie, jeśli zastosuję w rozdzielni dwa oddzielne wyłączniki nadprądowe zamiast jednego podwójnego, zespolonego? Po jednym dla każdego obwodu płyty.
Nie mam wyłącznika zespolonego, który działa w ten sposób, że rozłącza obydwa obwody jednocześnie, jeśli wystąpi przeciążenie w jednym z obwodów. Jeśli jest to bardzo istotne, szczególnie ze względów bezpieczeństwa, to zrobię to na zespolonym.
będę podłączał nową płytę indukcyjną (zamiast gazowej). Jest ona zasilana dwoma fazami, jak chyba większość obecnie płyt. Płyta Samsung NZ64B5046FK, moc 7,4 kW, cztery palniki.
Dawno temu, niewiele się wtedy nad tym zastanawiając, puściłem z rozdzielni do kuchni przewód 5x2,5 jako potencjalne podłączenie właśnie płyty indukcyjnej. Miałem wtedy świadomość, że płyty korzystają z trzech faz.
Teraz chyba najrozsądniej będzie wykorzystać wszystkie pięć przewodów. Dwa byłyby fazowe i dwa N, piąty oczywiście ochronny.
Czy dużym błędem będzie, jeśli zastosuję w rozdzielni dwa oddzielne wyłączniki nadprądowe zamiast jednego podwójnego, zespolonego? Po jednym dla każdego obwodu płyty.
Nie mam wyłącznika zespolonego, który działa w ten sposób, że rozłącza obydwa obwody jednocześnie, jeśli wystąpi przeciążenie w jednym z obwodów. Jeśli jest to bardzo istotne, szczególnie ze względów bezpieczeństwa, to zrobię to na zespolonym.