Witam forumowiczów i znawców tematu.
Odwaliłem straszną manianę z moim skuterem i chciałbym dowiedzieć się, gdzie popełniłem błąd, aby jak każdy nauczyć się na swoim błędzie... ale po kolei. Posiadam Yamahę Aerox R z 2015 roku, mam ją od 8 lat i w końcu w tym roku odważyłem się zmienić cylinder z pojemności 50 cm³ na 70 cm³ (Motorforce), a było to 100 kilometrów temu. Skuter od zawsze jeździł na dozowniku oleju i oryginalny cylinder 50 cm³ po 20 tysiącach przebiegu wygląda wzorowo (widać wyraźnie hony itd.). Postanowiłem (może głupio, może nie), że z początku, z racji że motor jest na dotarciu, to będę dolewał po 10 ml oleju na litr paliwa dodatkowo do baku, skoro dozownik na stałe dozuje 25 ml na litr (tak twierdzi producent). Przejechałem 100 kilometrów w ten sposób, wszystko było okej i postanowiłem zalać sobie pełen bak paliwa, nie dolewając już tego oleju, ponieważ ze stacji do domu mam jakieś 4 kilometry, więc pomyślałem, że tyle to na oleju z dozownika da sobie radę bez problemu. Przejechałem z 3 kilometry po zatankowaniu i silnik nagle zgasł. Po rozebraniu silnika wygląda to tak, jak wygląda. Zauważyłem też, że z łożyska korbowodu (Stage6 posrebrzane) po wyjęciu wypadły te szpilki, a jednej już nie było, jak odpiąłem tłok.
Moje pytanie brzmi następująco. Czy wina tego, co dodałem do załącznika, leży w 100% po mojej stronie i stało się to przez to, że nie dolałem tego oleju do paliwa, albo po prostu po zmianie cylindra nie odpiąłem tego cholernego dozownika i nie mieszałem oleju z paliwem normalnymi dawkami, jakie się robi przy docieraniu silnika, czyli te 35 ml na litr? Czy jakość tego łożyska mogła być do kitu i to ta szpilka z łożyska wyrządziła te szkody, a może i jedno, i drugie? Skuterem jeździłem bardzo delikatnie i nie przekraczałem 45–50 km/h, a olej, jaki lałem, to Castrol Super 2T coś takiego (dość drogi). Sory, jeśli coś pominąłem i nie dopisałem czegoś istotnego i możecie mnie oceniać do woli, bo należy mi się. Z góry dzięki za pomoc.
Pozdrawiam
Odwaliłem straszną manianę z moim skuterem i chciałbym dowiedzieć się, gdzie popełniłem błąd, aby jak każdy nauczyć się na swoim błędzie... ale po kolei. Posiadam Yamahę Aerox R z 2015 roku, mam ją od 8 lat i w końcu w tym roku odważyłem się zmienić cylinder z pojemności 50 cm³ na 70 cm³ (Motorforce), a było to 100 kilometrów temu. Skuter od zawsze jeździł na dozowniku oleju i oryginalny cylinder 50 cm³ po 20 tysiącach przebiegu wygląda wzorowo (widać wyraźnie hony itd.). Postanowiłem (może głupio, może nie), że z początku, z racji że motor jest na dotarciu, to będę dolewał po 10 ml oleju na litr paliwa dodatkowo do baku, skoro dozownik na stałe dozuje 25 ml na litr (tak twierdzi producent). Przejechałem 100 kilometrów w ten sposób, wszystko było okej i postanowiłem zalać sobie pełen bak paliwa, nie dolewając już tego oleju, ponieważ ze stacji do domu mam jakieś 4 kilometry, więc pomyślałem, że tyle to na oleju z dozownika da sobie radę bez problemu. Przejechałem z 3 kilometry po zatankowaniu i silnik nagle zgasł. Po rozebraniu silnika wygląda to tak, jak wygląda. Zauważyłem też, że z łożyska korbowodu (Stage6 posrebrzane) po wyjęciu wypadły te szpilki, a jednej już nie było, jak odpiąłem tłok.
Moje pytanie brzmi następująco. Czy wina tego, co dodałem do załącznika, leży w 100% po mojej stronie i stało się to przez to, że nie dolałem tego oleju do paliwa, albo po prostu po zmianie cylindra nie odpiąłem tego cholernego dozownika i nie mieszałem oleju z paliwem normalnymi dawkami, jakie się robi przy docieraniu silnika, czyli te 35 ml na litr? Czy jakość tego łożyska mogła być do kitu i to ta szpilka z łożyska wyrządziła te szkody, a może i jedno, i drugie? Skuterem jeździłem bardzo delikatnie i nie przekraczałem 45–50 km/h, a olej, jaki lałem, to Castrol Super 2T coś takiego (dość drogi). Sory, jeśli coś pominąłem i nie dopisałem czegoś istotnego i możecie mnie oceniać do woli, bo należy mi się. Z góry dzięki za pomoc.
Pozdrawiam