Na to wygląda, jeśli ma czujnik kąta skrętu i czujniki przyśpieszenia.
Przy zwykłym ABS nie ma możliwości aby jedno koło samo się zablokowało, jak już to dwa i na krzyż.
Przy ESP już tak, bo każde koło ma niezależne zawory od pompy hamulcowej i może hamować niezależnie od wciśnięcia pedału hamulca.
Skoro przy odłączonej elektronice jest dobrze, to problem tkwi w sterowniku.
EDIT:
Coś mi się pomieszało. Zwykły ABS ma 8 zaworów i nie ma możliwości budowania własnego ciśnienia. Ciśnienie jest budowane tylko i wyłącznie przez pompę hamulcową (master cylinder). Gdy puści się pedał hamulca to nawet przy zamkniętym zaworze wejściowym, ciśnienie musi powrócić do zbiorniczka płynu przez zaworek zwrotny, omijając zawór wejściowy.
W międzyczasie były budowane układy ABS z dodatkowymi zaworami, np. w Mercedesie które pełniły funkcję elektronicznej szpery (więc hamulec na osi napędowej uruchamiał się bez naciskania na pedał hamulca). Opis mam w książce co ma 2000 stron
Pełen ESP ma 12 zaworów, tj. po dwa zawory na obwód hamulcowy. Układ hydrauliczny działa na nieco innej zasadzie, ale ma możliwość samodzielnego budowania ciśnienia, dlatego ma możliwość zaimplementowania np. funkcji wspomagania ruszania pod górkę.
Może ktoś rozbierał konsolę środkową i nie dokręcił czujnika yaw rate/side G sensor lub jest on wadliwy, przez co sterownik wykrywa że samochód wprowadza się w poślizg? Rozumiem, że przy hamowaniu samochód ściąga na lewo przez to, że koło jest blokowane.
Czujniki do ESP są aktywne i to mało możliwe aby wykrywały obroty koła kiedy ono się nie obraca.
Teoretycznie tak mogłoby się stać przy zastosowaniu czujnika aktywnego do zwykłego ABS pracującego z czujnikiem pasywnym, bo czujnik aktywny wysyła impulsy nawet wtedy kiedy koło się nie obraca.