Cześć wszystkim,
Miałem przed momentem nieoczekiwaną sytuację w kuchni, która zachęciła mnie do napisania tego posta. Jutro będę kontaktował się z elektrykiem, tylko od razu na pewno nie przyjdzie, więc chciałbym ten czas wykorzystać i się dokształcić.
Podłączyłem opiekacz do gniazdka, działał poprawnie przez minutę, a po minucie nagle pojawił się wystrzał z gniazdka i padł prąd w całym mieszkaniu. Załączam wizualizację rozkładu gniazdek w kuchni (1, 2, 3) - sytuacja miała miejsce z gniazdem numer 3.
Bezpieczniki padły zarówno w mieszkaniu, jak i na korytarzu. Po ich włączeniu sprawdziłem miernikiem, że gniazdko jak najbardziej działa - podłączyłem na chwilę czajnik do niego i działał poprawnie. Następnie odczekałem chwilę i podłączyłem opiekacz do innego gniazdka i, co ciekawe, opiekacz również działa poprawnie, ale kabel się stopił (załączone zdjęcie 2).
Pomyślałem, że może to kwestia przeciążenia. Tylko jedno nie daje mi spokoju. Jest to mieszkanie deweloperskie, wykończone rok temu i od początku były pewne problemy z przewodami w kuchni. Od sierpnia 2025, jak tu mieszkam, gniazdko naścienne miało niższe napięcie, zgłaszałem to, ale byłem zbywany, a finalnie działało, więc jakoś to leciało. W styczniu 2026, po podłączeniu cięższego, nowego urządzenia (kuchenka mikrofalowa) - po kilku sekundach się ona wyłączyła. Sprawdziłem gniazdko i zupełnie nie było w nim prądu (kuchenka normalnie działała przy innym gniazdku).
Po kilku dniach przyjechał elektryk i znalazł problem - wyłącznik różnicowoprądowy był nie do końca włożony. Włożył go do końca, dokręcił i ostrzegł, że jak przez te miesiące to działało w ten sposób, to końcówka mogła się nadpalić i po czasie to może wyjść. No i po chwili zastanowienia myślę, że to może być to - był za duży skok napięcia przez uszkodzoną różnicówkę i dlatego wyłączyło prąd w całym mieszkaniu. Zrobiłem zdjęcie bezpieczników (zdjęcie 3). Próbuję sobie przypomnieć i wydaje mi się, że różnicówka była w "w dół". Na zdjęciu z tablicą bezpieczników G1 to obwód z tym gniazdkiem.
Jest to nowa instalacja i dlatego sytuacja mnie martwi. Sądzicie, że wymiana wyłącznika różnicowoprądowego będzie wystarczająca? Jeśli gniazdko działa i pokazuje na mierniku poprawne napięcie - czy może zostać, czy też wypadałoby wymienić?
Pozdrawiam,
Łukasz
AI: Możesz doprecyzować, co dokładnie się stopiło i w którym miejscu - kabel/wtyczka samego opiekacza, przedłużacz (jeśli był), czy coś przy gniazdku?
Stopił się kabel od opiekacza, mniej więcej na środku (załączyłem zdjęcie)
AI: Które dokładnie zabezpieczenia wybiło po tym „wystrzale” (różnicówkę, nadprądowy od kuchni, główne na korytarzu) i czy gniazdka 1/2/3 są na jednym obwodzie czy na różnych?
Na pewno wybił bezpiecznik od obwodu w kuchni oraz główne na korytarzu. W emocjach nie zapamiętałem, czy różnicówka także, ale wydaje mi się, że mechanicznie podnosiłem także ją w skrzynce.
Gniazdko 3 jest na innym obwodzie, 1 oraz 2 są na innym obwodzie.
Miałem przed momentem nieoczekiwaną sytuację w kuchni, która zachęciła mnie do napisania tego posta. Jutro będę kontaktował się z elektrykiem, tylko od razu na pewno nie przyjdzie, więc chciałbym ten czas wykorzystać i się dokształcić.
Podłączyłem opiekacz do gniazdka, działał poprawnie przez minutę, a po minucie nagle pojawił się wystrzał z gniazdka i padł prąd w całym mieszkaniu. Załączam wizualizację rozkładu gniazdek w kuchni (1, 2, 3) - sytuacja miała miejsce z gniazdem numer 3.
Bezpieczniki padły zarówno w mieszkaniu, jak i na korytarzu. Po ich włączeniu sprawdziłem miernikiem, że gniazdko jak najbardziej działa - podłączyłem na chwilę czajnik do niego i działał poprawnie. Następnie odczekałem chwilę i podłączyłem opiekacz do innego gniazdka i, co ciekawe, opiekacz również działa poprawnie, ale kabel się stopił (załączone zdjęcie 2).
Pomyślałem, że może to kwestia przeciążenia. Tylko jedno nie daje mi spokoju. Jest to mieszkanie deweloperskie, wykończone rok temu i od początku były pewne problemy z przewodami w kuchni. Od sierpnia 2025, jak tu mieszkam, gniazdko naścienne miało niższe napięcie, zgłaszałem to, ale byłem zbywany, a finalnie działało, więc jakoś to leciało. W styczniu 2026, po podłączeniu cięższego, nowego urządzenia (kuchenka mikrofalowa) - po kilku sekundach się ona wyłączyła. Sprawdziłem gniazdko i zupełnie nie było w nim prądu (kuchenka normalnie działała przy innym gniazdku).
Po kilku dniach przyjechał elektryk i znalazł problem - wyłącznik różnicowoprądowy był nie do końca włożony. Włożył go do końca, dokręcił i ostrzegł, że jak przez te miesiące to działało w ten sposób, to końcówka mogła się nadpalić i po czasie to może wyjść. No i po chwili zastanowienia myślę, że to może być to - był za duży skok napięcia przez uszkodzoną różnicówkę i dlatego wyłączyło prąd w całym mieszkaniu. Zrobiłem zdjęcie bezpieczników (zdjęcie 3). Próbuję sobie przypomnieć i wydaje mi się, że różnicówka była w "w dół". Na zdjęciu z tablicą bezpieczników G1 to obwód z tym gniazdkiem.
Jest to nowa instalacja i dlatego sytuacja mnie martwi. Sądzicie, że wymiana wyłącznika różnicowoprądowego będzie wystarczająca? Jeśli gniazdko działa i pokazuje na mierniku poprawne napięcie - czy może zostać, czy też wypadałoby wymienić?
Pozdrawiam,
Łukasz
AI: Możesz doprecyzować, co dokładnie się stopiło i w którym miejscu - kabel/wtyczka samego opiekacza, przedłużacz (jeśli był), czy coś przy gniazdku?
Stopił się kabel od opiekacza, mniej więcej na środku (załączyłem zdjęcie)
AI: Które dokładnie zabezpieczenia wybiło po tym „wystrzale” (różnicówkę, nadprądowy od kuchni, główne na korytarzu) i czy gniazdka 1/2/3 są na jednym obwodzie czy na różnych?
Na pewno wybił bezpiecznik od obwodu w kuchni oraz główne na korytarzu. W emocjach nie zapamiętałem, czy różnicówka także, ale wydaje mi się, że mechanicznie podnosiłem także ją w skrzynce.
Gniazdko 3 jest na innym obwodzie, 1 oraz 2 są na innym obwodzie.